Zarządzanie swoim czasem na Macierzyńskim, cz. 1 2

Ps. Ten tekst przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, co do tego, o czym napiszę. Miał być stricte o zarządzaniu czasem, ale po pierwszych kilku linijkach sprawa zmieniła obrót ;-)

Urlop macierzyński to zawsze moim zdaniem była chybiona nazwa. Macierzyński to nie zwykły „urlop” tylko praca. Ok, to urlop od pracy zawodowej na potrzeby o wiele bardziej wymagającego i odpowiedzialnego zajęcia. Bo niech mi niektórzy wybaczą, ale w życiu nie ma nic ważniejszego od opieki nad i wychowaniem dziecka. A po to właśnie jest ten urlop.

Obecnie w kraju nie mamy źle, bo możemy wziąć od pół roku do roku „wolnego” od pracy zawodowej.

Co w tym czasie robić?

Przede wszystkim opiekować się maluchem i czerpać z tego czasu jak najwięcej. Bo to jest czas dla tego malucha/ów, czas z mamą i z tatą, najważniejszy i najwspanialszy w ich i w naszym życiu, który absolutnie nie może zostać zmarnowany, bo przecież się nigdy więcej nie powtórzy. Zarządzanie czasem w tych okolicznościach może więc wydawać się dziwnym przedsięwzięciem….

Zacznijmy jednak od początku….

Czym jest zarządzanie czasem?

Według mojej definicji niczym innym jak tylko efektywnym sposobem jego wykorzystania, aby udało nam się zrobić to, co powinnyśmy/ lub i chcemy zrobić. Czyli przede wszystkim chodzi o to, aby go nie zmarnować…

Zarządzanie czasem na macierzyńskim

Dzisiaj odniosę do efektywnego wykorzystania czasu, jaki spędzamy przez te wszystkie miesiące z naszym maluszkiem lub/i maluszkami w domu :-).

Przez pierwszy rok życia dziecko przechodzi kolejno wiele etapów. To swoiste skoki rozwojowe, tzw. kamienie milowe, które pozwalają rozwijać się dalej. Na początku dużo śpi, niewiele się rusza. Z czasem staje się coraz bardziej aktywne, potrzebuje poznawać świat. W końcu siada, wstaje i zaczyna chodzić. Przez pierwsze 12 miesięcy zmiany zachodzą niemalże błyskawicznie. I praktycznie niepostrzeżenie nasze dziecko z malutkiego noworodka przeobraża się w małego człowieka, który w doskonały sposób potrafi się komunikować z otaczającym go światem.

Wszystko dzieje się tak szybko, że czasem możemy poczuć, iż nie mamy nad tym zupełnie kontroli…

Dlatego warto moim zdaniem po pierwsze się do tego pierwszego roku dobrze przygotować. I to można, a nawet trzeba zrobić, kiedy jesteśmy jeszcze w ciąży. A gdy już urodzimy to możemy miesiąc po miesiącu obserwować maluszka, pomagać mu się rozwijać i oczywiście sprawdzać, czy przechodzi on wszystkie wymagane zmiany rozwojowe.

Warto zaopatrzyć się w dobre narzędzia

Polecam książkę „Pierwszy rok życia dziecka” H.Murkoff, A.Eisenberg, S.Hathway B.S.N., która podzielona jest na poszczególne miesiące i w doskonały sposób opisuje co i kiedy się zadzieje, jakie konkretnie i w którym momencie zmiany rozwojowe nastąpią. Dzięki niej możemy mieć już wstępny plan na pierwszy rok naszego dziecka i miesiąc po miesiącu obserwować, jak się rozwija. Dzięki temu możemy mieć też większą pewność, że czegoś nie przeoczymy.

Etapy rozwoju to jednak nie wszystko. Warto wcześniej też przemyśleć, jak chcemy ten czas spędzić z dzieckiem, co chcemy mu w tym czasie dać. Wiecie już, że daleka jestem od tresury, ale jest wiele zabaw i gier, w które możemy zagrać. Jest też wiele słów, które warto w tym czasie wypowiedzieć. Zachęcam, aby podchodzić do tego zadania w sposób zrelaksowany i traktować te chwile z przeżywającym pierwsze dni i miesiące życia dzieckiem, jak najlepszy czas, w którym każda minuta jest na wagę złota. Co z tego, że niektórzy mówią, że dużo pracy idzie tutaj na kąpanie, karmienie i zmienianie pieluch? Poza tym wszystkim jest to właśnie czas na dbanie o rozwój, pokazywanie świata i dawanie nieprzemierzonej ilości miłości.

Warto więc się nie spieszyć, zwolnić, zapomnieć o niektórych sprawach i skoncentrować się na tym, co jest na prawdę ważne. Zarządzanie czasem w tym jakże przewrotnym ujęciu to po prostu maksymalne jego wykorzystanie. Na miłość, czułość, bliskość, zabawę i rozwój. Bo to teraz macie czas, żeby zobaczyć, czy dziecko prawidłowo się rozwija, czy zdobywa odpowiednie dla swojego wieku umiejętności. To właśnie teraz można zaobserwować i rozpoznać niepokojące sygnały, jak np. brak kontaktu wzrokowego po 6 miesiącu, nie wskazywanie palcem po 9-tym, lub też inne zmiany neurologiczne.

I jak w tym wszystkim znaleźć czas dla siebie i swoje potrzeby?

To będzie tematem drugiego odcinka tej małej serii zarządzania czasem. Znacie mnie i wiecie, że nie napiszę tutaj rzućcie wszystko i zapomnijcie o sobie. O nie, nie po to jest BeMam, żeby do tego zachęcać J. Trzeba więc znakeźć jakiś rozsądny złoty środek, żeby nie zwariować :-). Ja nie lubię skrajności, lubię podejście które pozwala nam zrobić to co trzeba, w mądry sposób z korzyścią dla nas i dla dziecka. Jestem po to, aby znaleźć dla NAS :-) dobre rozwiązania!

Bądź towarzyski, podziel się!