Za Stara ma matkę … 5

Niektórzy sądzą, że 30stka to już stara baba. Niektórzy, jak Fundacja Mamy i Taty wokół której było ostatnio sporo szumu, w ogóle uważają, że kobieta powinna od razu rodzić, bo jak skończy 30 lat i nie-daj-boże zrobi przypadkiem jakąś karierę zawodową, to już w ogóle nie będzie się nadawała do „rozrodu”. Tak, nazwijmy to po imieniu, bo czasem mam wrażenie, że niektórzy myślą, że to główny cel życiowy kobiety.

Dzisiaj kończę 34 lata, urodziłam Adasia mając lat 32. Zanim zostałam mamą, zdążyłam zrobić w moim życiu bardzo wiele, ale też i trochę przygotowywałam się do tej mojej najważniejszej życiowej roli, jaką jest rodzicielstwo. Decyzja o ciąży była w pełni świadoma i przemyślana. Czułam się dojrzała i gotowa, i przede wszystkim bardzo już chciałam zostać mamą. Teraz, kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, myślę sobie, że może trzeba było zdecydować się na macierzyństwo wcześniej. Jakby nie było jestem już po 30stce. Mój synek będzie miał 18 lat, a ja skończę wtedy 50-tkę. Kiedy ja miałam 18, moja mama miała 43. To spora różnica.

Nie będę jednak tutaj zbytnio użalać się nad sobą. W końcu w planach mam jeszcze rodzeństwo dla Adaśka, bo nie chcę żeby był sam. Jednym słowem, kiedy urodzę drugie dziecko, będę jeszcze starsza. Pytanie czy zmieszczę się przed 35-ką ;-).

Każdy wiek na macierzyństwo jest dobry

Według mnie nie jest ważny wiek, najważniejsza jest miłość i troska, jaką dajemy naszym dzieciom. Oczywiście są pewne różnice pomiędzy młodszymi i starszymi rodzicami. Ci pierwsi to z reguły wulkany energii, entuzjastyczni…… Jednak i starsza grupa ma wiele zalet. Badania przeprowadzone wśród rodziców po 40-ste pokazały, że oceniali oni siebie jako bardziej emocjonalnie przygotowanych do tej roli. Większość z nich uznała to za zdecydowaną zaletę. Kiedy rozmawiałam ostatnio z jedną 40-letnią mamą usłyszałam: „Wydaje mi się, że mam teraz o wiele więcej samoświadomości, niż gdy miałam 20 lat. Jestem też o wiele bardziej pewna siebie, wierzę w swoje działania. Mam dużo więcej cierpliwości. Czasem czuję, że potrafię się świetnie komunikować z moimi dziećmi, będę w stanie pomóc im bardzo dużo w ich życiu. Przede wszystkim też rozumiem, jak mam je wspierać, jak motywować, jak wzmacniać ich rozwój”.

Wielu przyznaje również, że mają teraz o wiele lepszą stabilność finansową i elastyczność zatrudnienia, niż wcześniej. Zdarza się również iż starsi rodzice, mający dzieci z wcześniejszych związków, mówią, że po 40-stce znajdują o wiele więcej czasu na wychowanie dzieci niż kiedyś, gdy byli dużo młodsi.

Mimo wszystko jednak wiele kobiet, podobnie jak i ja, przyznaje, że chciałyby mieć dzieci wcześniej, najczęściej dlatego, iż uważają, że miałyby wtedy więcej energii. Inne zastrzeżenia dotyczą również zdrowia i chęci, aby żyć jak najdłużej ze względu na potomstwo. Dzieci też niestety lubią mieć młodszych rodziców. Sama Pamiętam, jak w podstawówce kłóciłam się z koleżanką  o to, która mama jest młodsza ;-).

Można mieć wszystko, tylko nie wszystko na raz

W życiu możemy mieć zarówno czas wiecznej swobody, zabawy nastolatków, niekończących się imprez i podróży po całym świecie, czas na karierę i czas na dzieci. Nie wszystko przeżyjemy od razu, ale możemy tego wszystkiego doświadczyć w odpowiednim dla nas czasie. Niektórzy z nas zostaną rodzicami bardzo szybko i etap na szaleńczą zabawę przyjdzie dla nich przed 40stką. Niektórzy przeżyją młodość jej pełnią, a w końcu wejdą w związek i założą rodzinę. Według mnie nie ma czegoś takiego jak idealne rozwiązanie, że np. najpierw studia, potem kariera, a potem dziecko albo dziecko w trakcie studiów, a potem kariera. Nie ma starych rodziców, bo każdy etap naszego życia niesie ze sobą coś nowego i innego. Będziemy się oczywiście różnie zachowywać w zależności od wieku, ale to nie zmieni naszej miłości do dzieci. Najważniejsze to cieszyć się z rodzicielstwa, pielęgnować więź z własnym dzieckiem i mieć dla niego czas. Lata nie mają tutaj żadnego znaczenia…

Siedzę na kanapie, patrzę na mojego synka. Mam piękne, doskonałe dziecko. Obserwuję go jak szaleje, biega po domu i śmieje się całym sobą. To poruszający się promień słońca, który podąża za mną krok w krok powtarzając niemal jak mantrę „Mamusia, Mamusia, Mamusia”, z 1000 razy dziennie. Zna już ponad 100 słów, a inne powtarza bez problemu, nauczył się układać wieże z lego i za każdym razem jak to zrobi biegnie do nas ją pokazać. Uwielbiam jak broi, włazi w różne miejsca, bo ciekawość jest silniejsza od niego. I ponad wszystko, bez względu na nasz wiek, daje nam niesamowicie dużo szczęścia…

 

 

 

Bądź towarzyski, podziel się!