Z cyklu – powroty do roboty. O tym, jak się pozbierać w pierwszych tygodniach pracy po powrocie z macierzyńskiego. 0

Jak wiecie do pracy wróciłam 1go grudnia. Miałam niewielkie obawy i wielką ciekawość, jak to będzie. Pisałam o tym trochę w kliku artykułach:

Kariera świeżo upieczonej mamy

O powrocie do roboty ;-)

Myśląc o powrocie do pracy…

Dlaczego warto „coś” jeszcze robić na urlopie macierzyńskim?

Od tamtej pory minęły juz przeszło 3 miesiące, po drodze były Święta, a teraz mogę powiedzieć, że jestem w pełni zadomowionaJ. Choć ani przez chwilę nie czułam, że trochę mnie w tym biurze nie było ;-)

Ale jakie były te pierwsze dni i tygodnie po powrocie?

Upłynęły błyskawicznie i wspaniałe i pracuję już na 100% obrotów. Co nie znaczy ani trochę, że zaniedbałam mojego synka. Bo musicie wiedzieć, że najważniejszy jest Adaś, mój mąż, moja rodzina, a potem praca. Nie na odwrót. Nigdy nie przedkładałam pracy nad życie prywatne. Zawsze wyznawałam zasadę: „Pracuję po to, aby żyć. A nie na odwrót.” Nigdy też ta zasada nie przeszkodziła mi, a wręcz przeciwnie –bo pomogła!, w osiąganiu zawodowych sukcesów (o! tak to nazwijmy J). Nawet moja idolka, operacyjna dyrektor Facebooka – Sheryl Sandberg, mówi, że najczęściej sukces zawodowy osiagają  kobiety, które mają ułożone życie prywatne, a przede wszystkim wspierającego je partrnera/ męża. Na pewno są wyjątki, ale moje dotychczasowe doświadczenie potwierdza tę regułę. Mam więc zdrowe i zrównoważone podejście do pracy i domu. Nic i nikogo nie olewam. Po prostu zawsze staram się być w pełni efektywna. Co mi po ociąganiu się i lenistwie, jeśli potem miałabym zaległości lub/i niepotrzebny stres? Jakoś to wszystko trzeba jednak zorganizować, żeby działało!

Mama dobrze zarządza swoim czasem

Planowałam, że tak będzie i tak jest. Teraz, kiedy jestem Mamą czuję się efektywna i skuteczna jak nigdy dotąd i sprawia mi to niesamowitą przyjemność. Nie mam czasu do stracenia, w pracy na 100% pracuję, a w domu jestem na 100% Mamą.

Dlatego dzisiaj napiszę trochę o tym, w jaki sposób efektywnie pracować, aby potem ze spokojem i radością dzielić czas pomiędzy obowiązkami zawodowymi, domem i przede wszystkim opieką nad dzieckiem.

  1. W pracy trzeba być na 100% – czyli po prostu być ciałem i duszą, i pracować wtedy, kiedy jest na to  czas. Już od dawna, czyli na długo przed ciażą, ani kawa przy ciasteczku ;-), ani ploty czy pogaduchy nie były w moim kalendarzu dziennych obowiązków. Bo to strata czasu. Pracodawca płaci mi za realizację obowiązków, a nie działania towarzyskie. I szkoda na nie czasu. Lepiej skupić sie na czymś w 100% i to zrobić, niż odkładać na później. Lepiej skoncentrować  się i wykonać coś natychmiast, szybko i sprawnie niż tracić godziny, a potem całe dni na czymś totalnie nieproduktywnym… I to samo dotyczy domu. Jako mama jestem w nim na 100%, a nie na pól etatu. Wracam z biura i dopóki Adaś nie pójdzie spać, cały mój czas jest tylko dla niego. A kiedy zaśnie, piszę mojego bloga.
  2. Miej swój dzienny plan – ja lubię plany i zawsze je mam. (O planach i celach możecie poczytać m.in. tutaj: Nasze cele na 2015 rok). Zawsze uważałam, że w marzeniach limitem jest nasz umysł. Bo jeśli wiemy czego chcemy i zabierzemy się do roboty, to mamy najlepsze narzędzia, żeby ten nasz cel osiągnąć. Planować warto, ale jeszcze lepiej, kiedy to co zaplanujemy, będziemy w stanie zrealizować. Pomocne w tym będzie mądre rozłożenie na czynniki pierwsze tego, co mamy do zrobienia, oszacowanie niezbędnego czasu, potrzebnych narzędzi, określenie co powinno być zrobione najpierw, co później i oczywiście zabranie się do roboty.
  3. Priorytety. Zawsze zadana można podzielić na pewne kategorie. Najważniejsza z nich to oczywiście ważność/ pilność zadań. To co jest najbardziej istotne, powinno zostać zrobione w pierwszej kolejności. To co jest mało istotne i pilne na samym końcu. Jeśli są zadania, które może zrobić ktoś inny niż my, to najlepiej, jesli możemy je zdelegować – czyli przekazać do wykonania tej osobie.
  4. Zjedz tę żabę, zamiast Michałka. Nieodłączna cześć priorytetów. Jak powyżej – zabieram się zawsze od  najtrudniejszego zadania. Może być najgorsze i najcięższe pod słońcem, ale jego realizacja zapewnia spokój i przede wszystkim dobre samopoczucie :-). I wtedy mogę jeść Michaszki, czyli zająć się słodkimi i przyjemnymi drobiazgami ;-)
  5. Co masz zrobić dziś – zrób dziś. Nie odkładaj na potem. Odłożone może się rozłożyć na niezbyt dobre      rzeczy. Po pierwsze nie oczyścisz umysłu, bo ciągle będziesz pamiętać o tym, czego jeszcze nie zrobiłaś i niepotrzebnie będziesz się stresować. Jeśli odłożysz i zapomnisz, a była to ważna rzecz, to możesz mieć      nieprzyjemne konsekwencje. Dlatego dyscyplina jest konieczna, aby wpisać zadania w dzienny plan, lub jeśli są to duże projekty, rozpisać je na mniejsze, wyznaczyć terminy realizacji i pozamykać.
  6. Nie wynoś roboty do domu!konsekwencja punktu 1 i 2. Samodyscyplina jest bardzo ważna, wymaga trochę wysiłku i koncentracji, ale efekty mogą być na prawdę wspaniałe. Zrobimy więcej w krótrzym czasie, nie będziemy miały zaległości, a po pracy będziemy mogły cieszyć się wolnym czasem z naszymi maluchami i partnerami. Dlatego robimy wszystko, aby wykonać nasze zadania w przeznaczonym na nie czasie.
  7. Duże dziel na mniejsze. Najpierw oszacuj czy masz do wykonania małe zadanie, czy też może większy projekt. Jeśli      większy to zacznij od planowania. Zastanów się co ma być zrobione, jakie aktywności muszą być podjęte, aby osiągnąć cel. Kiedy będziesz to wiedzieć podziel projekt na mniejsze kawałki, tzw. zadania i przy każdym oszacuj ile czasu na ich realizację potrzebujesz oraz co dokładnie musi zostać zrobione. Zrób plan, czyli ustaw w koleśności zadania i rozpocznij realizację od pierwszego z nich. To świetna metoda, kiedy masz coś do zrobienia, nie wiesz, za co sie najpierw zabrać, a ogrom pracy po prostu Ciebie przywala ;-).
  8. Zawsze wyznaczaj sobie czas na wykonanie zadania i rób to z głową. Jest taka zasada która mówi, że wykonujemy zadania w wyznaczonym na nie czasie. Jeśli więc powiem sobie, że będe pisać dane sprawozdanie 8 godzin, to pewnie tak będzie. Jesli założę, że zrobię to w godzinę, to może się okazać, że była to zupełnie wystarczająca ilość czasu, aby to zrobić. Dlatego warto zanalizować co mamy do zrobienia i jaką ilość pracy potrzebujemy na to przeznaczyć. Powinnysmy rozważyć czy to prosta rzecz, czy większy projekt, który można podzielić na mniejsze kawałki – zadania, a następnie oszacować w jakiej ilości czasu damy radę to zrobić.
  9. Warto mieć cele i umieć je ralizować. We wszystkim, a tym bardziej w pracy warto sobie wyznaczac jakis cel, do którego bedziemy dążyć. Czy to znaczy, że matka po macierzyńskim nie może mieć celów rozwojowych w pracy? A dlaczego niby nie? Ba, ja uważam, że może zrobić znacznie więcej, właśnie dlatego, że jest w stanie od teraz o wiele lepiej gospodarować swoim czasem. Można zrobić więcej, bez szkody dla życia prywatnego, tylko trzeba konsekwentnie realizować swoje cele tworzyć realne plany i przede wszystkim po kolei, sprawnie wykonywać wszystkie zadania.
  10. Konsekwencja. Najważniejsza w tej całej wyliczance, bo bez niej nie ma tak na prawdę nic. Jeśli wiesz co chcesz i co masz zrobić to nie pozostaje ci nic innego, jak zabrać się do roboty. Nie zawsze będzie to jednak bułka z masłem i przyda się Tobie trochę samozaparcia i dyscypliny. Jeśli będzie ciężko, to zawsze myśl – dzięki temu jestem w stanie zrealizować mój cel. Patrz – co i ile do tej pory zrobiłaś, jakie zadania zakończyły się dobrymi rezultatami – to doda ci siły do następnych. A więc działaj konsekwentnie!

I to moje rady na początek. Spróbujcie wdrożyć choć jedną z nich, a już będzie Wam lepiej. Proponuję zacząć od bycia wszędzie na 100%. Koncentracja na jednym, szczególnie w pracy (bo nie piszę tym razem o cwiczeniach i zabawie), potrafi dać czasem baardzo wiele  Mówi Wam to doświadczony multitskowiec, który woli załatwić jedną rzecz pożądnie, niż rozparcelować kilka na raz ;-)

Bądź towarzyski, podziel się!