Wyprawka dla mamy. Karmienie piersią – jak się do tego przygotować? 4

bm_Logo_2

Zanim urodził się Adaś, wydawało mi się, że karmienie piersią nie jest w moim przypadku możliwe. Tak, wszędzie w koło były karmiące mamy i im się to udawało, więc skąd myśl, że ja nie dam rady? Po prostu nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Skąd ten pokarm? Niby jakim cudem znajdzie się on w mojej piersi? Jak niby ten maluch ssie? I czy się na pewno naje?……

Generalnie więc nie wiedziałam nic na temat laktacji, dopóki nie zostałam mamą. A i wtedy w pierwszych dniach po porodzie po prostu spanikowałam. Bałam się, że Mój synek dostanie za mało pokarmu i go zagłodzę. On oczywiście wył w niebogłosy, bo faktycznie coś z tym karmieniem było nie tak. Do tego doszedł stres, że sobie nie poradzę. Najchętniej złapałabym za butelkę z modyfikowanym mlekiem i nakarmiła tego mojego małego głodomora. Wtedy przypomniałam sobie o laktatorze, który koniec końców przyszedł mi z pomocą. Adasiek chętnie pił z butelki, a jak się też okazało (z pomocą laktatora właśnie) nie mogłam narzekać na brak pokarmu. Produkowałam ;-) jakimś cudem więcej niż inne babki na oddziale, więc Adaś mógł wreszcie ten swój pusty brzuszek napełnić. Laktator oczywiście wzmógł dodatkowo laktację, a ja z każdym kolejnym dniem czułam się coraz pewniej w roli ‘żywicielki’. Nie ukrywam, że pomogły mi też w tym okresie bardzo nakładki silikonowe na piersi i położna środowiskowa, którą zaprosiłam do domu.

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moimi doświadczeniami, doradzić co warto przeczytać i w co się zaopatrzyć, żeby ten początek karmienia piersią miał najlepszy możliwy scenariusz i żebyście się nie martwiły tak jak ja na zapas, że to się nie uda :-). Bo to się uda, niemal w każdym przypadku :-). A kiedy już się wie, na czym to wszystko polega, to historie o braku pokarmu, można między bajki włożyć …

Dzisiaj więc mała encyklopedia wiedzy laktacyjnej, czyli co przygotować, co poczytać i skąd w razie potrzeby czerpać pomoc :-)

Wyprawka laktacyjna

Na początek lista rzeczy, jakie się mogą przydać. Nie napiszę „niezbędnych”, choć chętnie bym Wam zasugerowała, że LAKTATOR jest absolutnym must have ;-)

1. Laktator + butelki

Na przedostatnich zajęciach szkoły rodzenia, na którą uczęszczałam, przed pojawieniem się na świecie Adasia, wielce doświadczona położna stwierdziła, że laktator to jest strata pieniędzy. Mój mąż to podchwycił i jak wracaliśmy do domu, wypominał mi, że kupiłam „niepotrzebny szpargał” do domu ;-). Wiedziałam już wtedy, że i on i ta staroświecka położna, kompletnie się mylą. Nie trzeba było długo czekać, bo dwa tygodnie później urodziłam, a dzień po porodzie w pełni operowałam laktatorem. I nie rozstałam się z nim praktycznie przez kolejny rok karmienia, dzięki niemu mogłam wyjść z domu, a moje dziecko przez 12 miesięcy nie spróbowało mleka modyfikowanego. To również laktator pozwolił utrzymać mi laktację, gdy w 4 miesiącu karmienia byłam zmuszona usunąć ósemkę i przez tydzień, ze względu na antybiotyki nie mogłam karmić (Adaś w tym czasie korzystał z zamrożonych zapasów mojego mleka).

Laktator jest niezbędny i nie dajcie się zwieść kobietom, które mówią, że go nie potrzebujecie. Dzięki niemu możecie wzmóc laktację, odłożyć pokarm na później, zrobić zapasy (w lodówce może stać do 3 dni, w postaci zamrożonej możecie przechowywać do 3 miesięcy), a więc po prostu wyjść z domu, pozostawiając malucha np. pod opieką taty. Nie wspominając o tym, że pozwala ściągnąć więcej pokarmu niż potrzebuje dziecko, a tym samym mamie ubywa zbędnych kilogramów.

 laktator

Jeśli decydujecie się na zakup – kupcie elektryczny. Ja kupiłam LOVI Prolactis dzięki koledze z pracy, który powiedział mi, że od ręcznego odpadają dłonie, a elektryczny ściąga pokarm błyskawicznie. Polecił mi dokładnie ten model, bo jego żona używała takiego samego. Jest nie tylko elektryczny (i na baterie i można podłączyć do prądu), ale w razie konieczności można dołączyć plastikową rączkę i pompować ręcznie. Jest w miarę cichy, ma różne tempa i siły ściągania mleka. Wszystkim znajomym polecałam ten laktator i mówię to bardzo szczerze (ten tekst nie jest przez nikogo sponsorowany). U wszystkich też się bardzo dobrze sprawdził. Porównywałam go z kilkoma innymi laktatorami dostępnymi na rynku i tych innych bym nie nie chciała, bo są za głośne, albo mają zbyt szybkie tempo ściągania.

lovi prolactis

Laktator, który widzicie na zdjęciu nie jest więc nowy, tylko przygotowany do ponownego użycia :-). Części zamienne dostaniecie w sklepie za jakieś 19 zł. Poza tym obsługa klienta LOVI w przypadku laktatorów działa z najwyższym priorytetem. Wiem, bo sama ostatnio sprawdzałam i pomoc przyszła błyskawicznie.

Moje ulubione butelki pochodzą również z LOVI, przy czym preferuję szklane z osłonkami silikonowymi od SIlikonoveColorowe.

wyprawka dla mamy

Dlaczego? – bo nie do końca ufam plastikowi, ze względu na Bisfenole i możecie o tym przeczytać więcej w tym oto artykule Bisfenol A w plastikowych butelkach. Dlaczego warto wybrać szklane.

2.      Maść z lanoliną

medela puralen

Brodawki w pierwszych tygodniach karmienia wysychają i pękają. Jedyna rzecz, jaka pomaga to maść z lanoliną. Ja mam tą z Medela, ale w sklepach znajdziecie też inne. Tutaj nie chodzi o firmę tylko o czystą lanolinę, która doskonale nawilża i łagodzi podrażnienia. Warto się w nią zaopatrzyć, bo skóra niestety będzie pękać i schodzić płatkami ;-)).

3.      Nakładki silikonowe na brodawki

osłonki na brodawkiosłonki na brodawki 2

Są szczególnie ważne w przypadku kobiet, które mają płaskie brodawki. Chronią też przed obtarciami i pogryzieniem ;-) w pierwszych tygodniach karmienia. Ja używałam i tych z Medela i tych z Avent. Są różne, ale może właśnie dlatego się sprawdziły. Na tynku znajdziecie też osłonki z BabyOno i Lovi.

4.      Wkładki laktacyjne

Przydadzą się szczególnie na początku, kiedy w wyniku nawału pokarmowego w naszych piersiach będzie gromadziła się spora ilość mleczka. Osobiście bardzo lubię wkładki z Johnson&Johnson.

5.      Koszula/le do karmienia piersią

koszula do porodu

Nie są niezbędne, ale się przydają. Mam tu na myśli oczywiście wszelkiego rodzaju rozpięcia ;-). Oczywiście z czasem to nie będzie miało znaczenia i nakarmicie malucha, bez względu na rodzaj ubrania, jaki będziecie miały na sobie.

6.      Stanik do karmienia piersią

Dobrze dobrany. Ja nie znoszę cienkich, bawełnianych, bo najczęściej są tak uszyte, że w środku mają kłujące szwy, poza tym źle się w takich czuję, bo normalnie noszę usztywniane. Moje ulubione pochodzą z polskiej firmy Alles. Mam beżowy, biały i czarny. Dodam, że są nie do zdarcia, biust wygląda w nich bardzo ładnie i przede wszystkim są niesamowicie wygodne.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak dobrać stanik do karmienia to zachęcam do rzucenia okiem na ten oto tekst:  Jak dobrać właściwy stanik do karmienia?

7. Rogal/ rożek do karmienia

karmienie piersią

Dla mnie kolejna niezbędna rzecz, która niesamowicie ułatwia życie. Wiem, że wiele mam karmi na leżąco, ale nie jest to najlepsza pozycja dla noworodka, bo mogą go boleć uszy, co więcej w pozycji leżącej mamie łatwiej się zasypia, a nie jest na początku zbytnio bezpieczne dla dziecka. Dlatego ja używałam i będę używać rogali. Dziecku jest na nich wygodnie, mnie nie bolą ręce, a do tego wszystkiego taki rożek pozwala mi również na pracę z komputerem. Wybrałam ten z Fisher-Price.

poduszka do karmienia 2 poduszka do karmienia 3

poduszka do karmienia poduszka do karmienia (2)

To miękka poduszka 4w1 w kształcie litery U. Jest wysoka z jednej strony i niska z drugiej. Dzięki temu można wygodnie na niej umieścić maluszka (i dostosować pozycję do jego wieku). Rogal może również służyć do zabawy. Ma zdejmowany pałąk z zabawkami (lśniące lusterko, klekoczące pierścienie i gryzaczek). Dziecko może się nimi bawić leżąc na pleckach czy brzuszku, a później na siedząco. Oczywiście pokrycie z miękkiej tkaniny można prać w pralce, znajdziemy na nim kieszonkę na podręczne rzeczy a także uchwyt do przenoszenia.

laktacja

Dlaczego do karmienia warto się przygotować?

Ostatnio usłyszałam o dziecku, które przez pierwszy miesiąc karmienia przybrało na wadze zaledwie 100g. Do tego wszyscy myśleli, że ma kolki, bo ciągle płakało. Jak się okazało było po prostu głodne…. Mama karmiła piersią, ale w bardzo krótkich sesjach, na siłę regulując czas i przerwy, nigdy nie użyła też laktatora, aby sprawdzić, ile tak naprawdę dostarcza dziecku pokarmu. Ponieważ karmienie nie odbywało się tak naprawdę na żądanie dziecka, a ono samo miało problem ze ssaniem, ilość pokarmu produkowanego przez mamę była po prostu niewielka…. Dziewczyna nie czytała nic wcześniej o laktacji, nie rozmawiała o tym ani z położną laktacyjną ani środowiskową.

Generalnie nie piszę o tym, aby Wam powiedzieć, że macie się oczytać i powinniście wszystko wiedzieć. Nie, chcę Wam tylko pokazać, gdzie możecie szukać pomocy.

Pierwsza i najważniejsza rzecz to położna laktacyjna, którą możecie spotkać na prawie każdym z oddziałów położniczych w Polsce. Takie panie przychodzą do świeżo upieczonych mam i tłumaczą jak karmić, jak wpływać na zwiększenie pokarmu, itp. Dlatego pytajcie po porodzie, gdzie taką Panią można znaleźć i korzystajcie ile się da z jej pomocy. Bo nie jest to wiedza tajna, ale naprawdę bardzo pomocna.

Kolejną osobą ratującą młode mamy jest położna środowiskowa. Jeszcze w szpitalu zapytajcie się o kontakt do takiej specjalistki i koniecznie się z nią umówicie na wizytę w domu (przyjeżdża bezpłatnie, sprawdzenie, jak radzi sobie świeżo upieczona mama jest wpisane w jej zakres obowiązków). Przyjedzie z wagą, zważy Wam malucha, odpowie na wiele pytań, jakie będą Was nurtowały i oczywiście udzieli rad, dotyczących karmienia. Moja położna środowiskowa była fantastyczna, przyjechała do nas 3 razy, choć wcale nie musiała i w wielu obszarach rozwiała nasze wątpliwości :-)

Musicie też wiedzieć o tym, że początek drogi laktacyjnej nie jest łatwy, z reguły bardzo bolesny, zdarzają się brodawki pogryzione do krwi czy zapalenie piersi. Z drugiej jednak strony ten na prawdę paskudny okres szybko mija, piersi wracają do normy, przestają boleć, a Wy możecie znowu funkcjonować. Powyżej wymieniłam, ale jeszcze raz przypomnę – warto w tym okresie używać maści z lanoliną i nakładek. W obu przypadkach zmniejszymy ból i niestety nazwijmy to tak :-) – urazy :-).

Co czytać?

W Internecie znajdziecie bardzo wiele na temat laktacji.

Na stronie LOVI znajdziecie kurs karmienia piersią – http://lovi.pl/pl/kurs-karmienia-piersia

Ja zachęcam, aby zajrzeć na blog Matki Karmiącej – http://www.hafija.pl/

Na stronie Medeli – http://www.medela.pl/dla-mam-karmiacych-piersia/porady/wskazowki-dotyczace-karmienia-piersia

A na BeMam.pl, takie oto artykuły :-)

Dieta „laktacyjna” od pierwszego miesiąca macierzyństwa

ZWIĘKSZYĆ LAKTACJĘ!

Co może zmniejszyć/ zahamować laktację?

O Laktacji ciąg dalszy – Podsumowanie Doradcy Laktacyjnego

 

Na koniec jedna rada jeszcze rada ode mnie J Nie bójcie się karmienia, wszystko się uda :-)

 

Bądź towarzyski, podziel się!