Właśnie minęło pół roku! Analiza-Plan-Działanie po 6 miesiącach od porodu 4

Na prawdę nie wierzę, że to już pół roku :-)! Od 15 kwietnia jestem mamą i teraz mogę powiedzieć, że czuję się już pewnie w tej roli, tak jakbym była mamą od zawsze:-). Te 6 miesięcy zmieniło wiele w moim życiu. Myślę, że ja również trochę się zmieniłam. Ale nie ulega wątpliwości, że cały czas czuję się najszczęśliwsza na świecie, spotkało mnie bowiem wielkie szczęście, zostałam mamą:-)

Tymczasem wypadałoby zrobić BeMam’ową analizę tego półrocza.

Jeśli czytacie bemam.pl od paru miesięcy lub dłużej to wiecie, że moje podejście do wielu rzeczy osadza się na schemacie Analiza-Plan-Działanie, który opisałam w tekście: Po co nam Analiza-Plan-Działanie?

W trakcie ciąży przeprowadziłam 3 takie analizy:

Analiza na start I trymestru
Analiza na start II trymestru
Analiza na start III trymestru

Dodatkowo na samym początku zrobiłam również analizę mojego odżywiania:
Dziennik Odżywiania
Analiza Dziennika Odżywiania i wynikający z analizy – Diety Plan Naprawczy

Po porodzie przeprowadziłam kolejną, na start pierwszych 3 miesięcy Analiza nr 1 po ciąży – na start pierwszych 3 miesięcy, po której nastąpiło kilka akcji naprawczych:
1. Moja Analiza-Plan-Działanie dla cery i stanu skóry w pierwszych 3 miesiącach po porodzie
2. Analiza-Plan-Działanie dla mojego Odżywiania w pierwszych 3 miesiącach po porodzie
3. Analiza-Plan-Działanie dla Sportu i Wagi 3 miesiące po porodzie

Tyle się działo, że nie zdążyłam przeprowadzić kolejnej (z wyjątkiem Analizy Sportu i Wagi), a tymczasem mamy już półrocze mojego bycia mamą. Wypadałoby zrobić wreszcie jakieś podsumowanie :-)

WAGA – o wadze pisałam dość sporo (Analiza-Plan-Działanie dla Sportu i Wagi 3 miesiące po porodzie). Ostatecznie okazało się, że karmienie piersią jest bardziej skuteczne niż mogłoby się wydawać, a dodatkowe ćwiczenia w tak zwanym ‘międzyczasie’ robią swoje i już teraz ważę o 4kg mniej niż przed porodem.
Początkowo martwiłam się spadkiem wagi, bo nie planowałam zrzucać kilogramów w takim tempie (a poszło dość szybko). Głównie ze względu na to, że może być to niezdrowe dla dziecka, a także zaburzyć laktację. Z laktacją nic się jednak nie stało, a waga ustabilizowała się 1,5 miesiąca temu i cały czas wynosi ok. 62 kg. Teraz zobaczymy, czy zrzucę coś jeszcze do końca roku. Niektórzy straszą mnie, że jak skończę karmić to przytyję. Może i tak, może i nie. Biorąc pod uwagę pozytywne zmiany w moim odżywianiu, niekoniecznie się to tak skończy;-). Będę informować ;-).

ODŻYWIANIE – to już pewnie nudne ;-), ale znowu napiszę, że apetyt ani trochę nie wzrósł mi ani w ciąży, ani w okresie karmienia piersią. Cały czas jem tak samo. Oczywiście, jako mama karmiąca musiałam wyeliminować pewne pokarmy z diety, a przede wszystkim mleko, bo Adasiek miał kolki. Dbam bardzo starannie o skład odżywczy moich posiłków. Co więcej przez te 6 miesięcy stałam się o wiele bardziej świadoma zdrowych produktów, które powinny znaleźć się na naszych talerzach. Na coraz większą skalę eliminuje mąkę z glutenem. Nie zrobię tego całkowicie, bo zdrowy człowiek nie powinien przechodzić w pełni na dietę bezglutenową. Jednak staram się usuwać jak tylko się da z naszej domowej diety białą mąkę, która jest wybielana w chemiczny sposób, przez co po prostu jest szkodliwa dla zdrowia. Od wielu miesięcy jemy też tylko chleb, jaki piekę w domu na mące z pełnego przemiału (głównie TYP2000) – żytni i żytni razowy.
O ile tuż po porodzie miałam poważny problem z regularnością posiłków (Analiza-Plan-Działanie dla mojego Odżywiania w pierwszych 3 miesiącach po porodzie) o tyle teraz dylemat ten całkowicie zniknął i jem w wyznaczonych przez siebie godzinach: 08:00, 11:00, 14:00, 17:00 i 20:00.

Trochę czasu zajmuje mi teraz wyszukiwanie zdrowych, ekologicznych produktów, bo większość z tego, co dostajemy w sklepach zawiera GMO, hormony, antybiotyki i pestycydy. Jestem przerażona, bo tak naprawdę nie wiemy, co jemy. Pilnuję siebie, męża i przede wszystkim muszę myśleć o najmłodszym członku naszej rodziny, który przede wszystkim powinien dostawać produkty bio, uprawiane w ekologiczny sposób. Dlatego jaja i marchew mamy od babci, owoce i warzywa staramy się kupować w sprawdzonych źródłach i u sadowników. To straszne, że marchew marchwi nierówna, że trzeba szukać, że półki sklepowe zalewa niezdrowa żywność, która kiedyś niestety zaprocentuje poważnymi chorobami cywilizacyjnymi…. Ach, gdzie są te działkowe czasy….

KOSMETYKI – Pozostało bez zmian: duże ilości kremu nawilżającego do twarzy, nakładane tak często jak się da, standardowo 2 razy w ciągu tygodnia (środy i niedziele) peeling oczyszczający i maseczka odżywcza twarzy, w niedziele peeling całego ciała i maseczka włosów. Zaczęłam również stosować mieszankę oleju z awokado z 2% kwasem hialuronowym na twarz. Zobaczymy, jakie będą efekty. Rozpoczynam również testowanie specjalnego kremu przeciwzmarszczkowego, będę o tym pisać. Bardzo dbam również o włosy, bo niestety ale we wrześniu wypadały na potęgę, a teraz dzięki maseczkom, wcielaniu oleju arganowego i rycynowego, zaczynają odrastać na potęgę (post o tym już też jest prawie gotowy).

STAN CERY i SKÓRY – Niestety na twarzy zostało mi trochę zmian ostudowych (opisałam tą sprawę tu:Plamy na twarzy po ciąży. Jak się ich pozbyć domowymi metodami?), z którymi będę walczyć teraz jesienią i zimą. Dodatkowo, odnoszę wrażenie, że utrata wagi spowodowała pojawienie się większej ilości zmarszczek mimicznych wokół oczu, no chyba że po prostu jestem tak zmęczona. Nie mniej będę próbowała je usunąć. Na warsztat pójdzie teraz krem Clarena – Actlift Eye Cream.

SPORT – teraz uprawiam trochę sportu, choć jest to uzależnione od wielu czynników, bo nie zawsze mam czas, żeby wyjść z domu. Jeśli mój mąż zajmuje się Adaśkiem, to oczywiście wtedy idę pobiegać lub pojeździć na rowerze. Oprócz tego odkryłam ostatnio, że jestem w stanie ćwiczyć i przy okazji rozśmieszać mojego synka i o tym już niebawem będzie artykuł. Dodatkowo robię przygotowania do tabaty (tak tak, o tym też będzie ;-)) i standardowo wykonuję ok. 300-400 brzuszków dziennie. Zapomniałabym dodać jeszcze, że noszę Adaśkiem w nosidle, chodzimy razem do parku i powoli zaczynamy uskuteczniać Nordic Walking. Z tym NW już niebawem będzie się sporo działo :-). I co jeszcze? Ostatnio odkryłam, że jestem w stanie robić squaty podczas szorowania moich zębów;-). Rewelacja, bo nie dość, że myję długo zęby, to jeszcze przy okazji ćwiczę (ok. 50-70 squatów na 1 mycie ;-)!).

ZARZĄDZANIE CZASEM – Minęło pół roku i muszę przyznać, że było różnie. Na początku w ogóle z niczym nie mogłam się wyrobić, nie mówiąc już o tym, że brakowało mi czasu nawet na jedzenie. A i teraz nieczęsto łapię się na tym, że nie jestem do końca efektywna, albo w swoim mniemaniu robię za mało (bo ja też niestety wymagam od siebie bardzo dużo). Tylko, czy faktycznie jest się czego czepiać? Czasem wzbudzam śmiech męża lub mojej mamy, jak widzą mnie ściągająca mleko laktatorem i piszącą jedną ręką na laptopie. Nadal, gdy Adaś śpi na moich kolanach, ja odcinam się od wszelkich rozpraszaczy i w pełni skoncentrowana, piszę zawzięcie moje teksty. Artykuł dziennie to mój standard. Wielokrotnie muszę kombinować, żeby zrobić zdjęcia w ciągu dnia, bo Adaś nie śpi, a ja cały czas się z nim bawię. On nie lubi zostawać sam, nawet na chwilę, a teraz kiedy się złości, bo chciałby już siedzieć, musze z nim być praktycznie cały czas. Dodam, że wcale nie śpi w dzień i chodzi spać o 23:00 i później ;-). Mimo wszystko nauczyłam się wykorzystywać pojedyncze minuty, żeby np. ugotować obiad, bo gotuje codziennie dla siebie i mojego męża, a teraz też i dla Adasia. Potrafię upiec sernik w 4-5 podejściach. Dla przykładowego dyniowego: wieczorem piekę dynię, następnego dnia rano ją miksuję, potem za jakiś czas robię mus ze śliwek, po jakimś czasie przygotowuję spód z ciastek i masła, a dopiero późnym wieczorem robię masę serową i powstaje pyszny sernik, który jeszcze chłodzę do rana w lodówce. Wszystko da się zrobić, tylko czasem trzeba po prostu porozkładać zadania w czasie. I gotowe:-)!
Jestem też w stanie wygospodarować czas na ćwiczenia, potrafię robić 2 rzeczy na raz, jak też pisałam w części SPORT. Mycie zębów i ćwiczenia, zabawa z moim synkiem i robienie interwałów, to już nie jest ani wielki wyczyn ani tez nic dziwnego. Będąc mamami robimy się naprawdę bardzo kreatywne i jeśli tylko chcemy, możemy wymyśleć naprawdę bardzo wiele ciekawych rozwiązań 

LEKI – Jeszcze nadal przyjmuję witaminy dla kobiet w ciąży i karmiących oraz kwasy OMEGA-3. Przez jakieś 2 miesiące uzupełniałam również dietę o wapń, ponieważ musiałam wyeliminować całkowicie wszelkie przetwory mleczne.

STAN ZDROWIA – Wszystko w porządku, choć niestety w efekcie ciąży i karmienia piersią pogorszył mi się odrobinę stan zębów, o czym pisałam we wrześniu (Zęby. Zrób sobie przegląd zanim zajdziesz w ciążę). Skończyło się na leczeniu dwóch z nich, ale teraz wszystko jest w normie.

Podsumowując :-) Nie jest źle. Waga w normie, zdrowie też:-) Uprawiam sport, coraz lepiej zarządzam moim czasem, zdrowo się odżywiam i dbam o siebie. Musze popracować trochę więcej nad moją cerą.

I dzisiaj chciałabym dodać jeszcze jedną, nową kategorię, tak na prawdę najważniejszą:

MOJE SAMOPOCZUCIE PSYCHICZNE – jestem szczęśliwa. Czuje się niesamowicie spełniona jako żona, matka i kobieta pracująca :-). Wielokrotnie ktoś się mnie pytał, czy się nie nudzę na macierzyńskim…. Ani trochę i ani przez chwilę. Mam synka, który wypełnia mi cały czas i potrzebuje coraz więcej mojej uwagi i zabawy ze mną. Stał się ostatnio małą komando-foką (od amerykańskich Seals ;-))), raczkuje i turla się na potęgę:-).  Nie można spuścić z niego oka ani na sekundę;-) I to jest wspaniałe. Mój mały skarb staje się coraz bardziej samodzielny w poznawianiu świata. A ja już jestem (mam nadzieję, że mogę tak powiedzieć) doświadczoną mamą:-)

A w wolnych chwilach? W wolnych chwilach staram się ćwiczyć i prowadzę bloga, który od porodu rozwinął się niesamowicie :-). Mam ponad 5200 fanów na facebooku, a od kilku miesięcy ilość odwiedzin www.bemam.pl przekracza 20.000. W mojej głowie co chwila rodzą się nowe pomysły, które będę sukcesywnie realizować. To wszystko dodaje mi siły i energii. Powoli szykuję się też do powrotu do pracy i o tym będę niebawem pisać. To będzie nowe wyzwanie na mojej macierzyńskiej drodze i zamierzam jemu sprostać :-) W końcu jestem mamą, a mama może/musi więcej ;-)!

Kochane Dziewczyny! Zachęcam do podsumowań, analiz, wyznaczania nowych celów na kolejne miesiące, podejmowania działań. Czasem nie wiadomo od czego zacząć. Nie tylko moja recepta na to jest taka: „Zacznij od czegokolwiek, a reszta pójdzie sama”! Działanie jest receptą na wszystko:-)

Czekam na Wasze komentarze :-)!

Bądź towarzyski, podziel się!