Twoje dziecko wcale nie musi być posłuszne…. i nawet lepiej, jeśli nie będzie. 0

Powiem Ci dlaczego.

Siedzę ostatnio ze znajomymi i koleżanka mówi do mnie, że mają dość, bo ich synek (3 lata, prawie tyle co Adaś) jest nieposłuszny, przechodzi fatalnie bunt dwulatka i już nie dają rady. Pracują nad nim intensywnie, żeby się słuchał, bo to „nienormalne”. „Oni go już wyszkolą” i „będzie grzeczny”, „będzie robił to, co mu karzą”! Prawie nie padłam trupem ze zdziwienia….

Jasne, że wygodniej, jak dziecko się słucha. Jasne że fajnie, kiedy robi to, co mu każemy. Fajnie kiedy się nie drze i nie robi nam obory w sklepie. Super, jeśli nie robi swoim zachowaniem „problemu” paniom w przedszkolu i jest posłuszne. A jeszcze fajniej kiedy inni mówią nam, że nasze dziecko jest takie „grzeczne”…..

Pytanie tylko….

Czy tym ma być nasze rodzicielstwo? Rozkazywaniem dzieciom przez całą ich młodość? Strofowaniem? Pouczaniem, że mają robić tak, jak my tego chcemy? Wymuszaniem, żeby się słuchały, bo jak nie to……………..?

Pewnie to byłoby bardzo miłe, gdyby moje chłopaki robiły wszystko, o co ich poproszę, tylko dlatego, że ja tak powiedziałam. Kąpali się grzecznie. Jedli to, co trzeba i wtedy, kiedy trzeba :-). Nie wpadali w histerię nie do opanowania. Nie darli się: „Jaaaaaaaaaaa chceeeeeeeeee wafelka w czeeeeeeeeeeeeeeekoladzie!!!!!!!”. Nie buntowali się. Nie demolowali domu, nie topili styropianu w odpływie od umywalki, nie wylewali całego mydła w płynie…. Nie wyciągali mi wszystkich pasków ze swetrów, kurtek i płaszczy. Nie mazali permanentnymi po ścianie. Nie wrzucali wszystkiego co popadnie za sofę. I długo jeszcze mogłabym wymieniać…. Tu jeszcze nie udziela się Leo, ale coś czuję, że niebawem też zacznie.

Wyobraź sobie sytuację. Ty rozkazujesz, a dziecko to wszystko, niemal bezrefleksyjnie robi. Tak, jak sobie tego życzysz…. Jest grzeczne, poukładane i posłuszne. Fajnie nie? Musisz jednak wiedzieć, że w takim układzie nie zanalizuje ono całej sytuacji, nie zada sobie pytania: „Dlaczego to robię?”, nie popatrzy na wszystko z perspektywy i tak naprawdę niczego się niestety nie nauczy…..

Być posłusznym = słuchać rozkazów

Rodzina to wojsko? Chyba nie! A jednak chcielibyśmy czasem, żeby dzieci były posłuszne i bezrefleksyjnie wykonywały nasze polecenia.

A ja nie chcę, aby Adaś i Leo wykonywali bez zastanowienia to, co im karzemy. Mają być samodzielni. Muszą nauczyć się myśleć, muszą nauczyć się wybierać, podejmować własne decyzje, brać odpowiedzialność na swoje barki. Chciałabym też, żeby potrafili oceniać sytuacje, we właściwy sposób, z wykorzystaniem wiedzy i wcześniejszych doświadczeń. Jeśli wszystko będę im zlecać, nigdy się tego nie nauczą. Jeśli będę ich zmuszać do robienia czegoś, to wiesz dlaczego będą to robić? Tylko dlatego, że ja im kazałam. Jeśli zapłaciłabym im za dobre zachowanie (w przyszłości), to wiesz dlaczego byliby grzeczni? Nie dlatego, że chcą, nie dlatego, że wiedzą jak się zachować, tylko dlatego, że im za to zapłaciłam…….

Wychować zależne czy niezależne dziecko? Oto jest różnica!

Lubimy te zależne, bo są bezproblemowe. Wszyscy takie lubią. Panie w przedszkolu i szkole, nasza rodzina i znajomi…. Tylko wiesz, co z takich zależnych wyrasta? Nieporadni dorośli, uzależnieni od innych, niezdolni do samodzielności, nie mający siły aby stawić czoła wyzwaniom, jakie na nich czekają w dorosłym życiu.

W przyszłości mogą zdarzyć się różne sytuacje. Może być niebezpiecznie, może być stresująco, nasze pociechy mogą spotkać niewłaściwych ludzi. To, jak ich teraz wychowamy, będzie miało znaczący wpływ na to, czy sobie z tymi sytuacjami poradzą, jak się zachowają, jakie decyzje podejmą.

Nieposłuszne dziecko to nie jest złe dziecko

Ustalmy jedno. Nieposłuszne dziecko to nie jest złe dziecko. To dziecko, które walczy o własną odrębność i niezależność, testuje granice, sprawdza na ile może sobie pozwolić. I oczywiście nie o to mi chodzi, aby powiedzieć Ci, że masz to olać.  Tak samo, jak łatwo jest wydawać rozkazy i siłą zmuszać do posłuszeństwa, tak samo łatwo jest nie robić nic. Jako rodzice jesteśmy odpowiedzialni za to, aby dziecko we właściwy sposób „ukierunkować”. Aha, bo bym zapomniała. Pamiętaj też, że sprawa tzw. buntu 2-latka nie jest tym samym, co bunt adolescencyjny u nastolatka. 2-latek jeszcze nic nie rozumie, nie potrafi sobie też radzić z własnymi emocjami, dlatego często wpada w histerie nie do opanowania. Nie robi tego ani specjalnie ani złośliwie, po prostu tak ma i ma do tego święte prawo. I bynajmniej wcale nie znaczy to, że jest złym, „robiącym coś specjalnie” dzieckiem. W przeciwieństwie do niego nastolatek jest istotą już w pełni rozumną, inaczej więc będziesz się do niego odnosić i zupełnie inaczej będzie wyglądać wasza rozmowa.

Temat jest szeroki jak rzeka i bardzo istotny. Nasza dorosłość wyrasta z dzieciństwa i ze sposobu, w jaki traktowali nas rodzice. Bez względu na to, co potem zrobimy i tak jakaś mała cząstka tego w nas pozostanie. Dlatego jako rodzic zadaj sobie jedno proste pytanie: „Czy faktycznie chcę, aby moje dziecko było w przyszłości uległe, posłuszne i zależne od innych, pozbawione własnego zdania i często wpływu na swój los?”. Chcesz tego? Jeśli tak, to dalej brnij w wymuszanie na nim posłuszeństwa wobec ciebie ;-) A jeśli nie – to już wiesz, czego masz nie robić :-)!

A tak w ogóle – chcesz wiedzieć dlaczego tak naprawdę dzieci nas nie słuchają :-)? -> O tym napiszę już w przyszłym tygodniu.

 

Bądź towarzyski, podziel się!