TATO NA TACIERZYŃSKIM 0

Tekst był publikowany w ramach Akcji Tato Pomaga Mamie

Zapraszam na wywiad z Mariuszem Rymanowskim – fotografem - www.mariuszrymanowski.pl, Project Managerem, ale przede wszystkim Tatą, który z chęcią spędził urlop tacierzyński z jedną ze swoich córek.

Maja Falkiewicz-Gancarz: Mariusz, pamiętam jak ja byłam tuż przed porodem, a Ty właśnie zaczynałeś swój tacierzyński. Zapalony tata, który świata nie widział poza swoimi córeczkami. Wtedy stwierdziłam, że to niesamowite, że ojciec decyduje się wziąć drugą połowę urlopu macierzyńskiego, a właściwie aż 7 miesięcy, aby zostać z dziećmi w domu. Co Cię skłoniło do takiej decyzji?

Mariusz Rymanowski: Kiedy prawie 4 lata temu urodzila się moja pierwsza Córcia nie było jeszcze takiej możliwości, aby dzieląc urlop z żoną, można było spędzić z dzieckiem tak dużo czasu. Wiadomo że już wtedy istniała możliwość podzielenia(oddania) części macierzyńskiego, ale ciężko byłoby zrezygnować mojej żonce w tych pierwszych 6 miesiącach życia Malej. Dlatego w tamtym czasie robiłem wszystko, żeby jak najwięcej czasu spędzić z Córcią. Zbierałem urlop na koniec roku, załatwiłem sobie możliwość pracy z domu (1 dzień w tygodniu – niestety nie każdy pracodawca jest tak wyrozumiały, a nawet znam przypadki kiedy ojciec brał tacierzyńskie, a i tak chodził do pracy w tym czasie). Wtedy uzbierałem prawie 2 miesiące urlopu i byłem w stanie przejąć naszego robaczka od żonki, zanim zdecydowaliśmy się na żłobek. Te 2 miesiące były super. Trochę stresu, trochę kombinowania, ale przede wszystkim super zabawa i to, co najważniejsze – świetny kontakt z dzieckiem – mieliśmy taki nasz własny, prywatny świat i do tej pory te 2 miesiące procentują.

Kiedy weszły nowe przepisy, a my już planowaliśmy drugie dziecko, od razu wiedziałem, że minimum 6 miesięcy będzie moje. Dzieci są takie małe raz w życiu (odkrywcze – wiem) i już po pierwszym dziecku wiedziałem, że to doskonały moment na poznanie malucha i zacieśnianie więzi. Właściwie nie muszę przedstawiać innych powodów, bo ich po prostu nie ma. Wbrew pozorom dzieci są na prawdę łatwe w obsłudze. Jestem pewien, że większe problemy będę miał w przyszłości z wytłumaczeniem córce, dlaczego ma być w domu przed 22, niż zmienić 6 miesięcznemu dziecku pieluchę i nakarmić startą marchewką. Wiem również, że moja sytuacja była idealna na taki ruch i nie każdy może sobie na to pozwolić. Dlatego każdego, kto ma taką możliwość (spoko pracodawca, oszczędności na koncie) – zachęcam do brania urlopu.

Maja Falkiewicz-Gancarz: Dość często lubimy dzielić obowiązki na te typowo kobiece zajęcia, jak pranie, sprzątanie, gotowanie, opiekowanie się dzieckiem i te męskie, jak fizyczna praca, remonty domu, itp. Niestety, czy chcemy tego czy nie, nadal w naszym społeczeństwie, gdzieś głęboko jest zakorzeniony stereotypowy podział ról, że kobieta jest od siedzenia z dzieckiem w domu, a mężczyzna od pracy poza nim… Co sądzisz o takim stereotypowym podziale ról? Przeżytek?                

Mariusz Rymanowski: Myślę, że taki podział ról to jeszcze nie przeżytek. Widzę jednak światełko w tunelu, zmiany, które zachodzą w społeczeństwie. To, co widzę i słyszę porównuję do tego, co słyszałem z opowieści moich babci, dziadków czy rodziców. W porównaniu do tamtych czasów wyraźnie widać różnice i kierunek zmian. Można więc zakładać, że będzie tylko lepiej. Przecież wszyscy widzą coraz większą aktywność zawodową u kobiet i chęć wyjścia z tego schamatu – kuchni, domu – Matki Polki. Kobieta idzie do pracy, na siłownię, na piwo z koleżankami a facet w tym czasie robi to, co robić powinien każdy partner – zajmuje się domem, dzieckiem itp itd. Muszę tu jednak zaznaczyć, że niestety sporo w tym procesie zależy od kobiety. To właśnie Panie muszą trochę bardziej walczyć o swoje prawa a żeby to robić najpierw należy uwierzyć w Partnera i mu zaufać. Moja żonka często się śmiała jeszcze przed 1 ciążą, że jak nie będę chciał pomagać to zostawi dziecko ze mną w domu i sobie gdzieś pojedzie na tydzień :). Jak się szybko okazało – nie byłoby to dla mnie problemem.

Maja Falkiewicz-Gancarz: Jakie było te 7 miesięcy? Czy było ciężko?

Mariusz Rymanowski: Jak już mówiłem, to już moja druga córcia, więc zostałem już przeszkolony. Może gdyby był to chłopak to było by inaczej (łatwiej, ciężej). Dla mnie najważniejsze były pierwsze tygodnie, czyli docieranie się i łapanie wspólnego rytmu dnia. Oczywiscie znalem rytm dnia jaki wypracowała sobie moja żonka, ale naturalnie wszystko uleglo zmianie o 180 stopni od pierwszego dnia mojego urlopu. Nagle Mała nie potrzebowała drzemki o 10:30, ale za to spała 30 min dłużej na drzemce o 14:00. Nie chciała pić ze smoczka, więc nauczyłem ją picia z niekapka. Zmieniała się dieta i czasami rezygnowaliśmy z klasycznej metody karmienia łyżeczkąą i przechodziliśmy na opcje manualną (polecam – mega ubaw). W tym czasie Mała zaczęła sie czołgać, raczkować, a potem chodzić. W związku z tym wymyślałem coraz to nowesze zabawy, żeby zachęcić ją do aktywności i ćwiczeń. Działo się dużo i często następowały gwałtowne zmiany (sen, jedzenie, poruszanie sie, gadanie ….), ale dzięki temu te 7 miesięcy minęło mi tak szybko i aktywnie, że jeszcze do tej pory dochodzę do siebie i w sumie nie raz w czasie tego okresu myślałem sobie – a może by tak zostać zawodowym opiekunem hehh :).

Dodam tylko, że w czasie mojego urlopu nadal pozostawałem aktywny w mojej życiowe pasji-fotografi. W czasie drzemek corci, miałem czas na kontakt z klientem lub obróbkę zdjęć. Czasami, kiedy sesja wypadała w tygodniu – zdarzało mi sie oddać Malutką do żłobka/przedszkola, do którego uczęszcza nasza starsza córcia (Mamy tam bardzo dobry kontakt z właścicielką i opiekunkami więc nie bylo z tym problemu – niestety nic za darmo). Często angażowałem Malutką jako modelkę do moich sesji próbnych w studio, jak i w plenerze. Super się przy tym bawiliśmy, a ja przy okazji uczyłem sie pracy z takim wymagającym klientem jak Dzieciaczki :). Ogólnie starałem się nie wpadać w rutynę i każdego dnia zrobić coś inaczej, ciekawiej.

Maja Falkiewicz-Gancarz: Czy z doświadczeniem, jakie teraz masz, zdecydowałbyś się ponownie na tacierzyński? Mariusz Rymanowski: Jasne! Nie ma takiej siły, która by mnie zatrzymała przed pójściem zarówno na urlop Tacierzynski jak i minimum 6 miesięcy Rodzicielskiego. I kto wie, może juz za 3 lata znowu będzie okazja :), by stanąć do tej nierównej walki między biednym Tatuśkiem, a tym przesłodkim Chaosem :)

Maja Falkiewicz-Gancarz: Co Ci dało te 7 miesięcy z dziećmi?

Mariusz Rymanowski: Bardzo wiele. Począwszy od kolejnych lekcji cierpliwości, wytrzymałości, kucharstwa, żonglerki (zmiana pieluchy 1 ręką), zarządzanie czasem, planowanie, planowanie, planowanie – i najważniejsze – Improwizacja :). Rzeczy, które poznałem, nauczyłem się, zdobyłem – są dodatkiem do tak naprawdę najważniejszej nagrody – Poznałem swoją córkę i mogę śmiało powiedzieć, że się w niej zakochałem po uszy, a ona chyba we mnie troche też :). Cieszę się, że nie miewamy sytuacji, w której córcia bardziej lubi Mamę lub Tatę. Jak jest smutno to tuli się do tego najbliżej, jak sie złości na jednego to się skarży do drugiego, jak Mama wychodzi z domu to jest płacz, jak Tata wychodzi z pokoju to jest płacz, itd. Co również ważne moja Żonka wie, że nie musi mi nic tłumaczyć (co i jak zrobić przy dziecku), bo każde z nas bez najmniejszego problemu zajmie sie Mała. Problemy są tylko wtedy, gdy pani w sklepie zapyta – a na jaki rozmiar ma być ta sukienka? Można mi milion razy powtórzyć ze mała nosi juz 86, a ja i tak wcisnę jaką 70, albo polecę ostro w coś ponad 100 :)

Maja Falkiewicz-Gancarz: Co Twoim zdaniem powinno być zrobione, aby zachęcić mężczyzn do brania macierzyńskiego? I czy Twoim zdaniem warto?

Mariusz Rymanowski: Warto, warto, warto. Ale trzeba pamiętać, że to bardzo indywidualna sprawa. Nie powinno sie oczekiwać od partnera, że skoro jest taka możliwość to każdy z nas bezwarunkowo powinien z niej skorzystać. Nie każdy jest do tego stworzony i nie każdy ma odwagę, a tak na prawdę to po prostu nie każdy jest świadomy tego, jak wiele frajdy i korzyści dla niego i jego dziecka to przyniesie. Dlatego też należy stosować zasadę małych kroczków i pozwalać mężowi na próby i wybaczać błędy (Dziecko na pewno wybaczy). Widziałem sytuacje, w której świeżo upieczony tata był przerażony na samą myśl o trzymaniu dziecka na rękach, czy przewijaniu, czy kąpaniu maluch. I kiedy już powoli, powoli przełamywał się do pomocy przy dziecku, wtedy wkraczała żona, a nawet teściowa, które kazały mu iść pomieszać zupę lub obejrzeć wiadomości, bo one to przecież ogarną… Taka sytuacja powtórzyła się raz, drugi i bam – chłopak został odsuwany od obowiązków, a parę miesięcy później pojawiły się pretensje, że jest niepomocny. Do czego zmierzam: Aby zachęcić Facetów do macierzyństwa najpierw należy zachęcić ich do ojcostwa, pozwalać Malcowi i Tacie spędzić trochę czasu razem i nawet inicjować takie sytuacje. Tata ogląda mecz? – Połóżcie mu Malca na brzuchu. Tata idzie na basen? – Malec idzie z tatą….– trzeba pamiętać, że świeżo upieczony Tata dopiero uczy sie kochać swojego malucha, a do tego trzeba kontaktu. Ja na przykład zaraz po narodzinach przejąłem codzienny obowiązek kąpania Dziewczyn. Pamiętam jaka to była dla mnie masakra i stres na początku. Bałem się, że woda za ciepła, za zimna, że upuszczę Małą, że woda naleje się do buzi… Ale stres to świetny motywator i już z kolejną kąpielą było coraz lepiej i lepiej, a później to już sama frajda (tylko trzeba podłogę wytrzeć po). Przy moim pierwszym dziecku moja żona pierwszy raz kapała Małą, kiedy ta miała chyba 4-5 miesięcy. Poza samym wsparciem od żony, ważna byłaby zmiana przepisów i nastawienia pracodawców. Myśleć o urlopie rodzicielskim jedyne o czym powinniśmy myśleć jest to, czy damy radę zmienić pieluszkę i małe będzie najedzone, wyspane i szczęśliwe,e a nie czy wystarczy kasy do końca miesiąca, bo wypłata przez 6 miesięcy spada do 80 a nawet 60% (tak było w moim przypadku, ale na szczęście byliśmy przygotowani finansowo na moj urlop – plus Fotografia po raz kolejny uratowała mi życie – nawet udało się w tym czasie pokazać moje zdjecia na wystawie w Nowym Jorku i dzięki temu zrobić trochę szumu wokół wrocławskiej drużyny futbolu amerykańskiego. Co jeszcze bardzo ważne poza kasą… to chciałbym, aby moi znajomi, obecni i przyszli ojcowie nie musieli się martwić, czy kiedy zdecydują się na ten mega ważny dla nich i dla ich dziecka krok to po powrocie czy to z 1 - 3 czy 6 miesięcy urlopu nie musieli się martwić, że nie będą mieli do czego wracać…

Bądź towarzyski, podziel się!