Szczęśliwa mama. Jak powstał pomysł na blog bemam.pl 1

Zanim zaszłam w ciążę nie raz wpadły mi w ręce kolorowe czasopisma lub jakieś posty w Internecie, o tym jakimi pięknymi i zadbanymi mamami są celebrytki, gwiazdy i księżne… Jak świetnie sobie radzą, jakimi idealnymi są matkami i jakie do tego wszystkiego są sexowne… Wszyscy rozpisywali się, jak tracą w zastraszającym tempie kilogramy, jak niesamowicie pięknie umalowane i uczesane wychodzą ze szpitala, ile zapłaciły za poród, wyprawkę, jak wiele czasu poświęcają dzieciom, itp. itd. I tak wtedy sobie pomyślałam, że zwykła (tak ją nazwijmy, choć dla mnie każda jest wyjątkowa) kobieta to ma naprawdę ciężko.

Czy chcemy tego czy nie, bardzo często my same, lub otoczenie przyrównuje nas do tego, co widzimy w mediach. Niestety, ta rzeczywistość ekranowa, poprzez nagłośnienie i dostępność, wydaje się czymś ogólnie powszechnym, a więc w konsekwencji pojawia się porównanie My Zwykłe – Boginie z ekranu. Tylko to wszystko nie jest tak. Nad wizerunkiem z ekranu pracuje sztab specjalistów. Wiecie, że fryzjerka Kate Middleton czekała miesiąc czasu na telefon, żeby przyjechać i uczesać ją po porodzie? Gwiazdy też mogą sobie pozwolić na prywatne kliniki, specjalne szpitalne apartamenty, diety tuż po porodzie, itp. itd. To nie problem zamówić kosmetyczkę do szpitala, która pomaluje, uczesze i przygotuje na wyjście wprost na fotoreporterów ;-). A po porodzie i szpitalu są nianie, indywidualni trenerzy, nie zabraknie też pieniędzy na dietetyków, masaże wyszczuplające i regenerujące, itp. itd.

Nie twierdzę, że to źle. Piękny wygląd to istotna część ich pracy i wizerunku publicznego. Jedyne, co mnie odrobinę irytuje, to to nagłaśnianie, które powoduje, że wzrastają oczekiwania zarówno otoczenia jak i nas samych wobec naszego wyglądu fizycznego po porodzie, wagi, cery, włosów. Będąc już świeżo upieczonymi mamami z reguły jesteśmy pozostawione same sobie. Bo to my same, najczęściej bez pomocy opiekunek dbamy od teraz o nasze maluszki, a przy okazji i siebie. Do tego, w bardzo wielu przypadkach początek macierzyństwa nie jest tak niebiański, jak pokazują gazety i telewizja, za to bardzo często okupiony frustracją, brakiem snu i czasu dla siebie. Pojawia się też presja społeczeństwa, że kobieta powinna zrezygnować z siebie i poświęcić się bez opamiętania roli Matki Polki.

Bycie mamą to oprócz szczęścia i miłości, również bardzo ciężka praca. I moim zdaniem to jest właśnie prawdziwa odwaga i to jest prawdziwe wyzwanie. I przyznam się Wam szczerze, że czekałam na ten moment, który będzie ode mnie wymagał/wymaga znacznie więcej. Nie dążę do bycia ideałem, ale chciałabym być silną kobietą, która w mądry sposób powiąże macierzyństwo (bycie dobrą, kochającą mamą) z dbaniem o siebie i swój rozwój (tu mam na myśli zarówno urodę, wygląd zewnętrzny, jak i sferę zawodową). Bo dla mnie szczęśliwa mama = spełniona mama (życiowo, zawodowo, co tylko i w jakiej tylko dziedzinie chcecie). To jest moja wizja macierzyństwa, którą chcę wcielać w życie dla mojego synka, dla siebie i dla Was. Dlatego powstał ten blog, żebym mogła zmotywować siebie, a przy okazji zachęcić również i Was do działania i pracy nad sobą. Stale testuję różne metody, zdobywam nowe doświadczenie i wiele rzeczy sprawdzam na sobie samej, po to abyśmy mogły je stosować i ułatwiać sobie życie, łącząc dbanie o innych z dbaniem o siebie :-). To czasem wymaga odrobinę pracy i organizacji, poukładania i zaplanowania, czasem może wydawać się niemożliwe …. Ale na pewno warto spróbować i wierzę, że nam się uda :-)!!!

Bądź towarzyski, podziel się!