Świeżaki – Zdechlaki 1

Jak pisałam ostatnio rzadko zaglądam do sklepów, ale ostatnio trafiłam do biedronki, bo potrzebowałam pilnie mięsa na steki….

Adaś pojechał z nami. Kolejka długa, że hej, wypatrzył więc te paskudne ŚWIEŻAKI… wziął sobie 2 i do kasy. Na szczęście nie bardzo je ostatecznie chciał, bo znalazł po drodze coś innego. 49 zł za maskotkę, którą można zamówić w Chinach za kilka złotych???!!! to lekka przesada…..pomyślałam… Nie podnośmy wartości tego badziewia do takiej rangi. Po grzyba z resztą dziecku maskotka-warzywo, ani to ładne, ani to praktyczne, ani fajne. Przede wszystkim też nie warte swojej centy. I co niby na półce te kiepskie rzeczy z dyskontu mają siedzieć???Ale że co? U wszystkich dzieci?!

Jako dorosły odbieram to wszystko jako kiepski pomysł, który niestety sprzedaje się już po raz drugi. Po zeszłorocznym szaleństwie mamy kolejne pod przykrywką jedzenia warzyw, choć syntetyczne futerka niewiele mają tu wspólnego np. z ekologią….

ALE

Pani w kasie zapytała się mnie czy na pewno chcę naklejki na Świeżaki, odparłam, ze tak, bo pamiętam że rok temu niektórzy daliby się za nie zabić, a mam komu oddać….

Przy kasie leżał druczek do tych świeżaków. Zabrałam go ze sobą, bo przecież dostałam „aż 8 naklejek”, to może się przyda.
Otwieram tą ulotkę i oczom nie wierze. Żeby dostać normalnej wielkości Świeżaka trzeba uzbierać tych naklejek 60. Nie, nie mam karty Biedronki i nie nigdy nie będę jej mieć, bo w ogóle nie lubię tam chodzić, a teraz WCALE nie będę tam chodzić bo jestem oburzona tymi Świeżakami.

Wiadomo, że dzieci je chcą. Wiadomo, że będą zbierać te nieszczęsne naklejki i namawiać rodziców żeby tam kupowali, zbierali te naklejki dla nich a potem odbierali te pluszaki. Sztuczka stara jak świat i niestety obrzydliwa. W marketingu dziecko dźwignią handlu….. Bo kto dziecku nie kupi? A jak nie kupi to jego problem, bo kiepski rodzic….

 W takich promocjach chodzi o to, że niby te zabawki są za darmo, a dzieci lubią kolekcjonować. Kiedy więc mamy w tym wszystkim dziecko, ziarno pada na podatny grunt. Poza tym przecież trzeba kupować jedzenie, więc od teraz trzeba to robić tylko w Biedronie, to się na bank na takiego świeżaka nazbiera. A do tego jeszcze więcej punktów za warzywa ;-)

 Coś za coś, no i klient może zyskać, prawda? Niestety, jak dla mnie pozwalamy się oszukiwać. Te Świeżaki kosztują sieć grosze, które z resztą i tak są elegancko rozdystrybuowane w cenach produktów, za jakie płacimy. Nie myślmy więc, że klient coś zyskuje, tylko płaci za to normalnie.

 Zastanawiam się, jak obalać takie pomysły. To trudne. Ludzie wariują. Ostatnio kogoś zatrzymano za kradzież tych nieszczęsnych naklejek. Boże, jakby one miały jakąkolwiek wartość. Czy mają aż taką, żeby kogoś zamykać? (w sumie w kraju, gdzie kara za gwałt często jest niższa od kary za kradzież to się może zdarzyć). Moje dzieci nie chodzą jeszcze do szkoły i nie wymieniają się informacjami o kolekcjach z biedronkowych promocji. Niewiele też z tego rozumieją. Boję się jednak, że kiedy dotrą do tego etapu powali nas na łopatki jeszcze bardziej śmieszna oferta super badziewia, sprezentowanego za grube tysiące zostawione w jakimś dyskoncie.

 I jak tu żyć?

 Nie wiem. Chciałabym napisać. Olejmy to zbiorowo i będzie nam lżej. Ale to się nie da ;-)

Macie jakieś pomysły na obalenie promocji wciskających ludziom kit? A może nie widzicie w tym nic złego?

Przypowieść od autora:

Policzmy. Za 8 naklejek musiałam zapłacić 160 zł. Niech tu nikt nie myśli, że je „dostałam”. Ja za nie zapłaciłam. Średnio 20 zł za jedną. (Nie, nie mam karty, zniżki mnie nie obchodzą)

Żeby dostać 60 naklejek muszę wydać 1200 zł. Ha. Żeby łaskawie dano mi diwie. Muszę zapłacić za te naklejki 2400. Żeby 3 – 3600. A 4 to 4800. Czy marketingowcy powariowali??!!!

Za 5000 mam kontener maskotek z Chin, które nie pomieszczą mi się w domu.

Dlatego mam prośbę do marketingowców z dyskontów. Szanowni Państwo! Wiem, że z tego nie zrezygnujecie więc proszenie aby tego nie robić to dla was śmieszna prośba.  Nie zbiedniejecie, nie zmniejszycie sprzedaży, ale dając maskotkę np. za 30 punktów a nie za 60 ucieszycie serce niejednego dziecka. Miejcie to proszę na uwadze i nie patrzcie tylko na liczby. W życiu oprócz zysków i kasy są ważniejsze inne rzeczy. Może kiedyś się tego nauczycie.

 

 

 

Zabawki „Gang Świeżaków” (fot. Biedronka)

Bądź towarzyski, podziel się!