Rozbawiając maluszka można też trochę poćwiczyć. Etap 4-6 miesięcy. 2

Adaś rośnie coraz bardziej. I już dawno nie jest dzieckiem, które sobie spokojnie leży w łóżeczku. Bo kiedyś („kiedyś” – jak to zabawnie brzmi w przypadku kilkumiesięcznego dziecka) potrafił się tak samodzielnie bawić ok. 30, a nawet 60 minut! Potrzebuje interakcji coraz bardziej, chce widzieć świat, a przede wszystkim nie znosi „nudy”. Śmiejemy się z mężem, że najgorsza jest „nuda”, bo kiedy przychodzi (a potrafi pojawić się bardzo szybko, już po kilku minutach) to nie ma mocnych i nasz syn daje nam do zrozumienia (dość dobitnie;-)), że mamy „COŚ” zrobić. Natychmiast! Nasz mały książę nie lubi jednostajności, potrzebuje ciągłych urozmaiceń i zabawy… Uwielbia poznawać świat, a my jesteśmy od tego, żeby nie tylko się nim opiekować, ale przede wszystkim uczyć i oczywiście zabawiać (i o tym tez już kiedyś pisałam tu: Jakiej zabawy dziecko najbardziej potrzebuje?).

Zauważyłam też ostatnio, że czasu mam znacznie mniej niż kiedyś, bo Adaś oczywiście wcale, ale to wcale nie śpi w dzień, „bo przecież szkoda czasu”;-). Samego sobie nie pozostawię, bo raz że nie lubię i nie chcę, żeby czuł się sam, a dwa od tego jestem, żeby przy nim być i razem się z nim bawić. No niestety, ale zaczęło mi dość znacznie brakować czasu na ćwiczenia, bo do tego wszystkiego mój mąż nie dość, że zawodowo pracuje nad wyraz ciężko, to jeszcze w tych rzadkich, wolnych chwilach, jakie ma, przebudowuje nasze dwa garaże (istne relikty przeszłości) w altankę. Ogólnie nie mam teraz zbyt wiele możliwości, aby pójść pobiegać lub pojeździć na rowerze. Nadal robię brzuszki, gdy wstanę, a jak myję zęby (oj myję bardzo często ;-)) to jest to mój czas na squaty. Ale potrzebowałam czegoś więcej….

Nie dalej, jak miesiąc temu zauważyłam, że Adaśka strasznie rozbawia, jak biegam na około łóżeczka, albo skaczę, a ogólnie jak się dużo dzieje i wykonuję różne ruchy. Z zadowoleniem więc „podchwyciłam” temat i wykorzystuję takie momenty na ćwiczenia. Mój mały trener motywuje mnie swoim radosnym chichotem. A ja ćwiczę coraz bardziej intensywnie, aby dawać mu jak najwięcej powodów do tej jakże szczerej i pięknej radości.

Teraz wreszcie wykonuję więcej ćwiczeń interwałowych, często naprzemiennie robię step touch’e (10sekunnd) i bardzo szybko biegnę (20sekund) w miejscu wymachując rękami. Ostatnio wprawiam się również w tzw. Burpees – ćwiczeniu, na które składają się: przysiad podparty, wyrzut nóg do tyłu, pompka, powrót do przysiadu podpartego oraz wyskok. Burpees jest świetnym ćwiczeniem, w doskonały sposób angażuje całe ciało, spala tkankę tłuszczową i przyśpiesza metabolizm. Na razie robię kilka powtórzeń, bo szybko się męczę, ale z czasem dojdę do większej wprawy.
Co jeszcze robię? Przysiady z wyskokiem. Biegam i podnoszę kolana wysoko do góry. Skaczę. I wiele wiele innych. Ogólnie co mi przyjdzie do głowy i co rozśmieszy Adaśka.

Polecam spróbować, bo to doskonałe połączenie – bawienia się z maluszkiem z ćwiczeniami. I wszędzie je można wykonać. Adasiek jest czasem w swoim łóżeczku i wtedy biegam i skaczę koło niego. Bawię się z nim m.in. w: „Nie ma mamy (wtedy robię przysiad przy łóżeczku) i jest mama (wyskakuję w górę)”. Czasem kładę go w naszym łóżku i biegam po całej sypialnio-pracowni (na szczęście ma trochę metrów), co jakiś czas podbiegam do niego, łaskoczę lub całuje w czółko, a on jest wtedy taki szczęśliwy :-).

Ogólnie polecam to moje 2w1. Szczęśliwy maluch i szczęśliwa, wysportowana mama. Spróbujcie. Zobaczcie, jak będzie się śmiał Wasz osobisty trener i jakie też ćwiczenia przyjdą Wam do głowy. Ja wyznaję zasadę, ruch zawsze i wszędzie! To się świetnie sprawdza, gdy po prostu nie mamy czasu, żeby zadedykować te 30-60 minut na ćwiczenia poza domem. Bądźcie kreatywne. Czasem stoicie przy łóżeczku, zabawiacie maluszka i myślicie sobie „nie mam czasu na ćwiczenia…”, a może to jest właśnie ten moment żeby poćwiczyć….!? Ubierajcie sportowe ciuchy, bo wtedy zawsze i wszędzie zrobicie kilka przysiadów lub brzuszków, poskaczecie lub pobiegacie w miejscu. Żadnych wymówek! Czas jest zawsze, tylko trzeba go „umiejętnie” wykorzystać! Czekam na Wasze pomysły i opinie na temat zabawy z maluchem, połączonej z ruchem. Dajcie znać, co o tym sądzicie i jakie jeszcze pomysły chodzą Wam po głowie :-)!

Bądź towarzyski, podziel się!