Proszę, nie dorastaj tak szybko… 1

Uwielbiam te małe pulchne rączki, które z wielkim trudem łapią przedmioty, okrągły brzuszek i miękki puch na główce, pyzate policzki, mały nosek i wszędobylski zapach mleczka. Nic nie cieszy bardziej niż bliskość z naszym dzieckiem, tulenie, całowanie, czas, który spędzamy karmiąc piersią, a potem pierwsze kroki, pierwsze słowa i radość, że nasz maluszek rośnie…..

Czasem, kiedy mam chwilę, lubię usiąść i wpatrywać się, jak moi chłopcy śpią. Mówi się, że dzieci są najbardziej kochane, kiedy właśnie śpią J Ale to nie o to chodzi…. Patrzę na ich długie gęste rzęsy, małe usteczka, wsłuchuję się w oddech i marzę, aby te chwile trwały wiecznie…. Bo wiem, że każdy kolejny miesiąc, każdy rok miną szybciej niżby mi się mogło wydawać i ani się obejrzę, a zamiast dzieci staną przede mną nastoletni chłopcy, a potem dorośli już mężczyźni….

Chciałabym zamknąć te dziecięce chwile w moim sercu, aby były bezpieczne, aby czas i upływ lat nie zmieniły ich, aby moi chłopcy długo jeszcze byli malutkimi dziećmi…..

Nikt tego nie mówi, ale najtrudniejszą częścią macierzyństwa jest chwila, kiedy nasze dzieci stają się dorosłe….

Pamiętam taki obrazek z etapami macierzyństwa. Najpierw jest ciąża. Potem mama tuli noworodka. Z czasem nosi dziecko na biodrze, potem jeszcze większego przedszkolaka. Gdy dziecko chodzi już do szkoły najpierw przyciska je do serca na kolanach, a następnie po prostu przytula do siebie. Potem dziecko jest już dorosłe, wymienia z mamą właściwe dla tego wieku uściski. Na ostatnim obrazku to dziecko tuli swoją starą matkę i przenosi ją na swoich rękach….

Mijają lata, my się starzejemy, a nasze dzieci rosną. Jeszcze nie potrafię sobie w pełni wyobrazić tego, jak to będzie, kiedy chłopcy pójdą do szkoły, jacy będą kiedy skończą studia. Moja mama mówi „nie martw się, Leon zaraz zacznie siadać i będzie ci łatwiej”. A ja sobie myślę, że chciałabym, żeby on był takim bobasem jak najdłużej. Kochanym skarbem, którego tulę i noszę dzień po dniu.

Życie przemija

Takie jest nasze życie. Składa się z maleńkich kawałeczków układanki, z etapów, które mijają jeden po drugim, utkane z radości i codziennych trosk, pozwala nam poznawać siebie ciągle z nowej perspektywy…

Czasu nie da się kupić, on przemija. Niemal wszystko w życiu możemy mieć, ale kontroli nad czasem nikt nam nie ofiaruje. Ciężko jest się skupić na chwili, na byciu tu i teraz. W dobie smartfonów i tabletów, jest mnóstwo urządzeń, które rozpraszają naszą uwagę, odciągają od doceniania chwili, taką jaką jest, od bycia tu i teraz. Dramat matki to przemijające dzieciństwo jej dzieci. Wydaje mi się jednak, że jeszcze większym dramatem jest, kiedy nie korzystamy z czasu, jaki został nam dany, aby po prostu być obecnym.

Niejeden bloger i niejeden psycholog zdążyli już napisać, jak bardzo tęsknią za tym okresem, który minął bezpowrotnie, jak bardzo żałują, że nie spędzili go ze swoimi dziećmi, jak bardzo chcieliby dostać jeszcze jedną szansę.I niestety nikt nam tej szansy po raz drugi nie da. Gonimy, robimy sto rzeczy na raz, speszymy się, myślimy o tym, co jeszcze zrobić, ile zarobić, co kupić. Mija tydzień, miesiąc, rok, dwa. A kiedy mamy już te 50 lat, nagle przypomina nam się to, co utrąciliśmy bezpowrotnie.

Nie jest mi łatwo. Z jednej strony marzę o tym, aby czas się zatrzymał, abyśmy wiecznie byli młodymi rodzicami, a nasi chłopcy malutkimi dziećmi, z drugiej strony, jak każdy z nas gnam przed siebie, robię sto różnych rzeczy, mam plany, marzenia, realizacje…. Czasem jednak trzeba pewne rzeczy zmienić… Zrobić wbrew tym planom i pędzącej rzeczywistości. Zatrzymać się. Zostać tu i teraz i cieszyć się każdą sekundą. Mogłabym pisać dłużej, wstawić tu kolejny akapit, albo dwa…..

ale wiesz co zrobię?

Zamknę teraz ten komputer i pójdę sobie popatrzeć na moje śpiące dzieci :-)

I Tobie radzę zrobić dokładnie to samo :-)

Miłej nocy!

 

 

Bądź towarzyski, podziel się!