Pozwoliłam mojemu mężowi i dzieciom zapomnieć o tym, że ja też mam swoje pasje i zainteresowania… 0

„Pozwoliłam mojemu mężowi i dzieciom zapomnieć o tym, że ja też mam swoje pasje i zainteresowania…”

czytam w jakimś artykule…..

i dociera do mnie, że ja mam fajnie. Moja rodzina dobrze wie, że mam blog, pasje, marzenia i 100 pomysłów na minutę. Nie, nie pozwoliłam im zapomnieć o tym, że jestem człowiekiem, który nie potrafi usiąść na tyłku, tylko musi działać. Nie, nie jestem idealna (jak wiecie). Czasem po prostu muszę otworzyć komputer i swoje napisać, ponegocjować ceny materiałów, czy powkurzać się na szwalnie, która obszyła mi(znowu) nie tą kieckę co trzeba ;-)

Nie było mi łatwo. Czasem miałam ochotę rzucić wszystko w cholerę i dać sobie spokój. Zadawałam sobie pytanie po 100 razy: „Czy mam do tego prawo? Czy mam prawo robić coś jeszcze? Myśleć o blogu, projektować ciuchy? Czy matka może coś jeszcze robić oprócz karmienia, sprzątania, wychowywania, gotowania…………………………………….?”

„No bo jak to? Ty coś jeszcze robisz na tym macierzyńskim?”

„Majka, rzuć ten blog w cholerę!”

„No ale jak to? Powinnaś siedzieć w domu i dać sobie spokój z resztą, przecież masz dzieci!”

Słyszałam, słyszę to w kółko i pewnie jeszcze ciągle będę to słyszeć. Jakbym nie miała prawa do pasji, pisania, tworzenia, przelewania siebie w coś, co napędza mnie i daje siłę, żeby czasem przetrwać. W zasadzie, to jakbym nie siedziała w domu, a przecież siedzę i przez 95% czasu i tak zajmuję się dziećmi i domem ;-) A mówią to moi bliscy, mówią tak czasem inne matki.

Jestem, jaka jestem :-) I lubię siebie, z moimi wszystkimi wadami i niedoskonałościami. W końcu ze sobą jestem całe życie, prawda?

Gdybym więc porzuciła moje pasje i marzenia, nie byłabym już sobą. Żyłabym w sprzeczności z tym, co mi w duszy gra. A jak się nie żyje w zgodzie z samym sobą, to żyje się niestety w konflikcie. Ot, taka filozoficzna się dzisiaj zrobiłam ;-)

Uczepiłam się zdania „Pozwoliłam mojemu mężowi i dzieciom zapomnieć o tym, że ja też mam swoje pasje i zainteresowania…” bo ono nie dotyczy tylko mnie, czy jego autorki. Ono dotyczy każdej z nas z osobna :-)

Jesteśmy inne, ale każda z nas ma swoje pasje i marzenia, albo też takowe miała. Są jednak rzeczy które lubimy, czy pisać, czy być może poczytać stronę książki dziennie, a może po prostu lubimy połazić bez celu po sklepach, a może uwielbiamy robić zdjęcia, czy piec torty, które inni zechcą kupić. Marzymy o szalonej karierze, albo spokojnym życiu w zaciszu domowym, o podróżach, czasie na sport czy własnym biznesie. Jesteśmy różne, ale bez względu na wszystko nigdy nie wolno nam zapomnieć o własnych marzeniach.

Bo kiedy się ich wyrzekamy, umiera cząstka nas. I dobrze jeszcze, kiedy możemy z tym żyć i w niczym nam to nie przeszkadza. Gorzej, kiedy z czasem zaczyna do nas docierać, że je poświęciłyśmy na ołtarzu macierzyństwa.

Jest takie powiedzenie o jajecznicy na bekonie, że świnia się poświęciła, a kura tylko w niej partycypowała. Nie o to chodzi w życiu, aby się poświęcać. Bo kiedy się poświęcimy może łatwo skończyć się na frustracji i obwinianiu świata, w tym męża i dzieci, że to dla nich poświęciłyśmy siebie, swoją młodość, zapowiadającą się karierę, pasję.

Ok., może tak. Bywają różne sytuacje życiowe, może zdarzyć się, że trzeba będzie się poświęcić. Zazwyczaj jednak w przeciętnym domu, w którym pojawiają się dzieci, jest mama i tata, ale tylko ta pierwsza rezygnuje ze wszystkiego: z czasu dla samej siebie, z marzeń, z prozaicznego wyjścia z domu. I działa to przez jakiś czas. I wszystko jest dobrze. Mąż zadowolony, dzieci wspaniałe, obiad ugotowany, dom posprzątany i mamy obrazek idealnej rodziny. Tylko, że takich obrazków nie ma, albo zdarzają się one niezwykle rzadko :-) Często więc z czasem ten obraz nam pęka…

Bo każdy z nas musi mieć szansę, aby coś zrobić dla siebie. No chyba, że bardzo tego nie chce :-)

Dzisiaj chciałabym, żebyś zastanowiła się nad jednym:

Czy zrezygnowałaś z pasji? Czy pozwoliłaś swojej rodzinie zapomnieć o tym, że Ty też masz swoje marzenia?

Mówisz: „NIE” – gratuluję i trzymaj tak dalej!

Ale jeśli Twoja odpowiedź brzmi: „TAK” – przypomnij najpierw sobie, a potem innym, co kochasz robić i co oprócz wspaniałych dzieci i kochającego męża, daje Tobie radość :-) Od czegoś w końcu trzeba zacząć :-)!

Bądź towarzyski, podziel się!