Pozbyć się kolki!!! 5

Kolka – zmora wszystkich mam… Odnoszę wrażenie, że dosięgnie każdej z nas, bez wyjątków. Tylko niektóre z nas oszczędzi, bo odejdzie po 3 miesiącach, a pozostałe będzie męczyła przez kolejne tygodnie, w ekstremalnych przypadkach nawet do pół roku.

Przez pierwsze tygodnie wmawiałam sobie, że mój synek nie ma kolek. Nawet położna potakiwała mówiąc: „Gdyby miał kolki, to niech mi pani wierzy, wiedziałaby Pani o tym…”. Tak, bo według powszechnej opinii maluch powinien płakać (wręcz ryczeć) przez wiele godzin, a my nie będziemy w stanie go uspokoić. A mój synek tylko trochę popłakiwał, oprócz tego prężył swoje małe ciałko, podciągał nóżki do tułowia i strasznie nimi wierzgał. Uznano, że ma niedojrzałość układu pokarmowego, przepisano dwa środki, poprawa była widoczna. Niestety nadal kopał i miał moment w ciągu dnia (pod wieczór), kiedy zawsze miał zły humor. Jak się potem okazało, to nie było nic innego, jak po prostu podręcznikowa kolka.

Z reguły kolka objawia się długim płaczem u dziecka, który może trwać nawet kilka godzin. Nie musi to być jednak płacz, może być to również grymaszenie, rozdrażnienie, lekka pobudliwość. Bardzo często nie jesteśmy w stanie uspokoić maluszka. Kolejna oznaka to podkurczanie nóżek do tułowia, prężenie ciała, twardość i napinanie brzuszka.

Objawy pojawiają się mniej więcej o tej samej porze, najczęściej wieczorem, jeśli mamy pecha to nawet w nocy.

3x3x3

Czyli przy obserwacji trwającej 3 tygodnie mamy objawy trwające 3 godziny dziennie, minimum 3 razy w tygodniu. To podręcznikowa kolka zgodnie z kryteriami Wessela.

Kolka zaczyna się pojawiać po mniej więcej 1-2 tygodniu życia dziecka, mija po 16, apogeum przypada na 2 miesiąc, powinna przejść na przełomie 3-4 miesiąca życia. Ale jak już pisałam, znam też przypadki kiedy trwała nawet do 5-6 miesiąca.

Przyczyn nieszczęsnej kolki ;-) jest wiele…

Szukając genezy bólu brzuszka, możemy znaleźć wiele przyczyn. Co ciekawe nie ma zbyt dobrych badań, które potwierdziłyby faktyczny ich wpływ.

Przyczyny kolki – do najczęściej wymienianych należą:

- niedojrzałość układu pokarmowego, związana z bardzo młodą barierą jelitową. Ponieważ dzieci rodzą się z dziewiczym wręcz stanem jelit, proces wytwarzania bakterii jelitowych do odpowiedniego poziomu, aby pozwalały trawić, trwa kilka miesięcy. Dlatego też tak bardzo zalecane jest w tych pierwszych miesiącach przyjmowanie przez maluchy probiotyków.

- w wyniku niedojrzałości układu trawiennego, gazy zostają uwięzione w jelitach. Jedzenie i płyny są wypychane przez jelita za pomocą specjalnych mięśni (ruchy robaczkowe, perystaltyka jelit)..Układ trawienny jest regulowane przez złożony układ nerwowy i układ nerwowy dzieci z definicji jest niedojrzały, dopiero uczy się funkcjonować. Z kolei gaz, będący naturalnym produktem trawienia, może zostać uwięziony w pułapce i niedojrzały system trawienny nie jest w stanie sobie z nim poradzić. W ten sposób rozepchane jelita, sprawiają maluszkowi ból.

- refluks żołądkowo-przełykowy, który występuje bardzo często u małych dzieci. Podczas gdy prawie wszystkie maluchy mają tendencję do plucia, nie wszystkie dzieci są w stanie pozbyć się kwaśnych soków żołądkowych, które wracają do przełyku. Jeśli kwas pozostaje w niezabezpieczonym przełyku, wówczas prowadzi to do bólu, zgagi i dyskomfortu.

- alergia pokarmowa, której najczęstszym winowajcą jest mleko krowie, choć również i kozie nie jest obojętne (to mogą być również inne produkty, jak np. kapusta czy owoce pestkowe). Kombinowałam chwilę z mlekiem kozim (fuj, nie smakuje mi i w dodatku jest tak samo groźne jak krowie). Próbowałam też mleka bez laktozy, jednak niekoniecznie tylko o laktozę (nietolerancja laktozy również może powodować kolkę) tu chodzi. Niektóre źródła mówią o antygenach w mleku zwierzęcym (tak jak i my dajemy naszym dzieciom antygeny we własnym mleku) i to prawdopodobnie one wywołują alergię.

- czynniki psychologiczne. A więc mogą to być negatywne emocje, jakie udzielają się rodzicom, a o takie niestety dość łatwo na początku rodzicielstwa, kiedy przytłacza nas zmęczenie i stres, związany z nowymi obowiązkami

- również czynniki neurologiczne. Układ nerwowy dziecka nie jest na początku jeszcze dobrze rozwinięty, a my niestety dość często mamy tendencję do tzw. „przestymulowywania” (cóż za neologizm ;-)) dziecka różnymi bodźcami, jak głośna muzyka, gwałtowne kołysanie, itp. Jeszcze inna teoria z tym związana mówi, że dziecko odczuwa w tym okresie strach związany z separacją z matką (wyjście z brzucha) lub ze jego biorytm nie został jeszcze uregulowany.

- ostatnia przyczyna, odrobinę powiązana z niektórymi wymienionymi wyżej, to połykanie powietrza przez niemowlę podczas płaczu lub karmienia (i butelką i piersią)
***Ponoć kolka występuje częściej w przypadku karmienia sztucznego, ale ja bym postrzegała to bardziej jako wynik nieumiejętnego podawania butelki, w wyniku którego dziecko może nałykać się zbyt dużej ilości powietrza.

Jak widzimy przyczyn jest wiele i niestety na niektóre z nich zupełnie nie mamy wpływu. Coś jednak trzeba próbować z tym zrobić :-).

Co robić kiedy pojawi się atak kolki?

Metod jest wiele, jednak nie przesadzajmy i nie stosujmy wszystkich na raz, bo to niepotrzebne zestresuje dziecko, a efektem tego będzie znowu, jak w błędnym kole, KOLKA.

- W ciągu dnia, od czasu do czasu możemy dziecku podawać odrobinę ciepłej (UWAGA: nie gorącej!!!) wody do picia

- Dobre są kąpiele wieczorne, bo relaksują i rozluźniają, pomagają usunąć napięcie brzuszka

- Masaże. Masujmy delikatnie brzuszek dziecka okrężnym ruchem, zgodnym ze wskazówkami zegara lub pionowo, po jego lewej stronie od brzuszka do serca.

- Chwyt Kolkowy – Trzymaj twarz dziecka w dół, z brodą opartą o Twoją dłoń, połóż jego brzuszek na swoim przedramieniu, a nóżki ułóż po obu stronach twojego łokcia. Możesz dla dodatkowego nacisku lekko poklepywać jego plecki. Podobny rezultat uzyskasz poprzez położenie dziecka na kolanach z główką w dół. Alternatywna metoda to ułożenie dziecka w rowku klatki piersiowej, podczas gdy odchylamy się do tyłu. Brzuszek dziecka położony na naszej klatce będzie w ten sposób lekko uciskany, co spowoduje usunięcie gazów.

- Możemy położyć maluszka na brzuszku (byle nie od razu po karmieniu) i masować plecki. Takie działanie, poprzez ucisk na brzuszek spowoduje wydalenie gazów z organizmu i poprawi pracę jelit.

- Jeśli położymy dziecko na pleckach, możemy delikatnie podciągać jego kolanka do brzuszka. To powinno wywołać podobny efekt do poprzedniego

- Zalecane są też ciepłe okłady, kładzenie poduszki żelowej (radzę przez materiał, a nie na gołe ciało) na brzuszku lub dobrze sprawdzonego i owiniętego w gruby materiał termoforu.

 - Ponoć smoczek też pomaga. Odruch ssania powinien pomóc dziecku się uspokoić.

- Koper Włoski. Działa rozkurczowo i wiatropędnie. Dostępna jest np. woda koperkowa Gripe Water, herbatki dla niemowląt Hipp, Kopruś, Bobovita, MIO BIO lub Plantex. Musimy jednak pamiętać, że one mogą zawierać cukier, a nie podawałabym go zbyt dużo takiemu maluszkowi.

- W aptece jest też wiele środków, jak chociażby Esputicon, Infacol, Bobotic, Espumisan, Colinox, Dimetikon, Simplex (ten akurat trzeba ściągać z Niemiec), Dicoflor (probiotyk, wspomagający rozwój bakterii jelitowych) czy kateter rektalny. Wszelkie leki, zawsze konsultujcie uprzednio z lekarzem. Co do tego ostatniego (katetera), to się go odrobinę boję ;-). Nie jestem zwolenniczką takich mechanicznych środków. Nazywany pieszczotliwie „wentylem bezpieczeństwa” ;-), służy do odgazowania jelit.

Zapobiec kolce

- Tylko spokój może nas uratować – maluchy, lepiej niż ktokolwiek inny czują nastrój swojej mamy. Jeśli będziemy zdenerwowane i złe, to mamy zagwarantowane, że ten zły nastrój udzieli się też maluszkowi i spowoduje atak kolki. A o ten zły nastrój w pierwszych tygodniach macierzyństwa, kiedy jesteśmy zmęczone, wcale nie tak trudno. Dlatego dbajmy, aby nasze dziecko było karmione w ciszy i spokoju, bez niepotrzebnych zakłóceń, jak telewizor, krzyki, czy, jak się czasem niestety zdarza, nasz płacz.

- Odbicie po każdym posiłku – Musimy dbać o to, aby po każdym posiłku dziecku się odbiło. Podnosimy maluszka do góry, przewieszamy go przez nasze ramię, tak aby jego rączki swobodnie opadały na nasze plecy, leciutko poklepujemy po jego pleckach. Tylko UWAGA – nie przesadzajmy w tym „przewieszeniu”, uważajmy aby brzuszek za bardzo nie naciskał na nasze ramię, bo ten ucisk może spowodować, że dziecko zwymiotuje, to, co właśnie zjadło.

- Dieta mamy ma swój wpływ – Pisałam już o tym kilka razy, głównie w kontekście świadomego testowania wpływu tego, co jemy, na samopoczucie maluszka. Jeśli pojawią się niepokojące objawy, proponuję w pierwszej kolejności odstawić nabiał. I mówię tu o wszystkim, a więc: mleku, jajach, serze białym, serze żółtym, maśle. Najlepiej odstawić te produkty na miesiąc, bo antygen z białka krowiego utrzymuje się dość długo w naszym organizmie, a następnie wprowadzać te produkty z powrotem i sprawdzać, jakie będzie ich działanie.

- Częstsze karmienie (UWAGA!) z jednej piersi na raz! – ponoć krótsze i częstsze karmienie może pomóc uspokoić dziecko, jeśli oczywiście to głód jest czynnikiem powodującym płacz, a odruch ssania na pewno uspokoi dziecko . I ostrożnie! Ja nie jestem zwolenniczką przekarmiania i karmienia dziecka za każdym razem kiedy płacze, bo płacz może oznaczać różne rzeczy, i wcale nie musi to być głód. Pamiętajmy: karmimy na żądanie, a nie na siłę;-))!!! Co więcej, przejedzenie może spowodować kolkę. I w trakcie karmienia opróżniamy 1 pierś, a nie na zmianę przystawiamy dziecko raz do prawej raz do lewej! Dlaczego? Mleko początkowe zawiera największą dawkę laktozy. Jeśli nakarmimy malucha przez 5 minut prawą piersią, a potem 5 minut lewą, to możemy mieć pewność, że zje za dużo laktozy… no i efekt murowany ;-). Ja od początku karmię dziecko przy każdym karmieniu jedną piersią i powiem Wam, że to się sprawdza, poza tym praca piersi bardzo dobrze się reguluje. Oczywiście, jeśli mamy mało pokarmu, to karmimy w ten sposób, aby dziecko opróżniło najpierw jedną pierś i dopiero wtedy proponujemy mu drugą. Możemy również ściągnąć początkowe mleko laktatorem i dopiero po tym, kiedy zaczyna się mleko z mniejszą ilością laktozy, za to bardziej treściwe (bogatsze w składniki odżywcze), zaczynamy karmić dziecko piersią.

- Odpowiednio karmić butelką – Jeśli karmimy używając butelki, pamiętajmy o tym aby maluch jadł spokojnie i powoli, upewnijmy się, że nie łyka powietrza, zawsze po karmieniu przypilnujmy, aby się dziecku odbiło. Ważne będą również smoczki i butelki, jakich używamy do karmienia. Najlepiej aby były one antykolkowe.

- i jeszcze raz to samo – Od czasu do czasu ciepła woda do picia – W ciągu dnia możemy dziecku podawać odrobinę ciepłej (UWAGA: nie gorącej!!!), przegotowanej wody do picia.

- na koniec – warto prowadzić Dziennik Odżywiania, o którym pisałam już nie raz, a który pozwoli nam znaleźć te produkty, które mogły przyczynić się do pojawienia ataku kolki. Tak sam dobrze jest prowadzić Dziennik Kolek, aby określić kiedy występują, ile trwają, czy się nasilają, czy tez może słabną.

I chyba to by było na tyle. Najważniejsza w tej walce będzie cierpliwość! Jeśli się w nią uzbroicie, to wszystko będzie łatwiejsze. A dla otuchy dodam, kiedy będziecie miały dość, kiedy płacz Waszego kochanego skarba będzie wyprowadzał Was z równowagi, pomyślcie sobie jedno, że to wszystko kiedyś się skończy, a za parę miesięcy, nie będziecie już nawet pamiętać tego stresu, zmęczenia i nieprzespanych nocy. Taka myśl mi zawsze pomaga :-)

Ps. Drogie Mamy, może znacie jeszcze jakieś inne sposoby, o które mogłybyśmy wzbogacić ten artykulik, tak aby zawierał wszystkie rady pomagał innym mamom? Chętnie wymienię nazwiska autorek:-)

Ps. Artukuł po części korzystał z angielskiego opracowania medycznego: Understanding Colic, które bardzo polecam.

Pozdrawiam i dziękuję,
Wasza BeMam’owa Maja

WASZE KOMENTARZE Z FACEBOOKA:

Agnieszka Mrożek, z 06.07.2014: Ponieważ dopiero czekam na mojego drugiego synka moge sie wymienić jedynie doświadczeniami sprzed 9 lat, kiedy urodził sie mój pierwszy syn. Po pierwsze zawsze stosowałem zasadę jedno karmienie – jedna pierś, zawsze odbijanie powietrza, po drugie na moje dziecko absolutnie nie działały żadne środki z koprem czy bez niego, kupowane w aptece, rzeczywiście ograniczenie spożycia mleka przeze mnie troche pomogło, ale u nas najbardziej sprawdził sie masaż brzuszka zgodnie ze wskazówkami zegara, pozycja na rękach „na samolot”, czyli twarzą do ziemi, brzuszkiem na ręce i przykladanie do brzuszka ciepłych pieluch tetrowych. Ja prasowalam je żelazkiwm, tata przykładał, a w tym czasie ja prasowalam już następną pieluchę. Oczywiście pieluchy mają być ciepłe, nie gorące. Ta metoda sprawdziła sie bardziej niż termoforek, bo przez ciepłą pieluszkę można tez było masować brzuszek albo robic samolot. U nas książkowe po 2,5 mc wszystko przeszło jak ręką odjął.

Anka Karolina, z 06.07.2014: Moja Nela ma 2.5 mca. Walka z kolkami zaczela sie jak po tygodniu musialam odstawic mala od piersi. Kolki trwaly 24godz na dobe. To byl koszmar. Niestety nie pomagalo nic, zadne kropelki nawet sprowadzony z niemiec sabsimplx czy lefax. Ulge przyniosily masaze brzuszka, ciepla kapiel, ciepla pieluszka, samolocik (mala do tej pory tylko tak chce byc noszona na rekach) i oczywiscie suszarka-ona ha uspakajala. Niestety ja nieustepowalam przed lekarzami i ich tlumaczenie mnie nie przekonywalo ze musi z tego wyrosnac. Drazylam temat. Zmienialam mleka. Az w koncu trafilam 3 tyg temu do gastroenterologa i alergologa dzieciecego. 4 dni na oddziale i dokladne badania pokazaly orzyczyne. Mala ma alergie na laktoze i mleko krowie. Zmiana mleka na nutramigen sorawila ze moja niunia w koncu sie usmiecha i wlasciwie nie placze. Baczki jeszcze sie kreca ale to juz pikus. Aaaa jeszcze uzywalusmy rureczek do odgazowywania troszke pomagaly. Teraz jest naprawde dobrze. A nadmienue ze ja mam alergie na laktoze a lekarze uparcie twierdzili ze mala nie mogla odziedzuczyc ale zaden nie chcial tego sprawdzic. Teraz cieszymy się kazdym dniem bez placzu :-)

Bądź towarzyski, podziel się!