Podsumowanie piątego tygodnia mojej Diety Naprawczej 0

Poza utrwaleniem zmian wprowadzonych do tej pory, pozostały mi do wdrożenia jeszcze: nr 7 – Nie pić w trakcie posiłków i 8 – Małe przestępstwa tylko w weekendy i święta oraz kontynuacja Zmiany nr 5 – Wprowadzić do diety to, czego w niej brakuje.

W zasadzie muszę powiedzieć, że z ósemką sobie poradziłam, ale nie jako efekt ostatniego tygodnia tylko w wyniku prowadzenia mojego specjalnego notesu odżywiania oraz jako efekt uboczny samopoczucia w ciągu ostatnich tygodni ciąży. Słodyczy praktycznie nie jem i nawet w weekendy specjalnie ich nie potrzebuję, a wtedy zawsze piekę ciasta dla mojego męża. Zaprzestanie picia w ciągu posiłków było dość trudne, ale i z tym daję w miarę radę. Natomiast wprowadzanie do diety to, czego w niej brakuje idzie mi całkiem nieźle. A więc ogólnie można powiedzieć, że stopniowe wdrażanie zmian jest w moim przypadku całkiem efektywne.

I takie podejście Wam polecam. Spróbujcie wdrożyć na raz wiele zmian – obawiam się, że nie tylko się zamęczycie, ale po jakimś czasie przestanie się Wam chcieć je stosować. To akurat wiem z własnego doświadczenia ;-). Już parę razy próbowałam dokonać totalnego przewrotu mojego życia (dieta, sport, zarządzanie sobą w czasie i przestrzeni, itp. itd.) i ostatecznie doszłam do wniosku, że lepiej powoli wprowadzać i utrwalać zmiany. Jeśli chcemy za dużo na raz, to coś w naszym wnętrzu prędzej czy później zacznie się buntować. Nasz organizm na prawdę potrafi wiele się nauczyć, tylko potrzeba do tego odrobinę cierpliwości i wytrwałości. Za jakiś czas opowiem Wam o tym, jak wyrabiać sobie nawyki. Naprawdę się da i na prawdę się przyda :-) !

Bądź towarzyski, podziel się!