Początek macierzyństwa to koszmar? 5

Kiedy urodziłam Adasia, nastąpiło zderzenie mojego dotychczasowego życia z zupełnie nowa rzeczywistością. W pierwszym okresie byłam strasznie zestresowana i nie radziłam sobie z nowymi obowiązkami. Dwa pierwsze tygodnie były więc dla mnie bardzo trudne. Chciałam nadal być tak samo aktywna, jak kiedyś, a przy tym mieć nadal tyle samo czasu. Jednocześnie chciałam być też idealną matką. Tak, ta „idealność” mnie zabiła, a zmęczenie i wieczne niewyspanie zrobiły swoje. W końcu się poddałam i zrozumiałam, że muszę przestawić się na inny tok myślenia, zaakceptować zmiany moim życiu i działać zgodnie z nowym trybem.

Od tamtej pory minęło już przeszło dwa lata i w naszym domu pojawił się maleńki Leo. Cztery dni po porodzie, będąc już w domu poczułam, że dam sobie ze wszystkim radę. Nie towarzyszy(ł) mi już strach, tak jak kiedyś, ale radość i ciekawość. Chcę się sprawdzić w tej nowej roli podwójnej mamy, ale też już dobrze wiem, co mam robić. To drugie macierzyństwo odkrywa przede mną jeszcze ciekawszy świat. Czy jest trudniej? W pewnym sensie tak, bo od teraz rozdzielam moją matczyną miłość na dwa serduszka i chciałabym być w tym sprawiedliwa, a nie zawsze to wychodzi. W domu mamy Sajgon. Kawałki miksera walają się porozrzucane po pokojach, wszędzie pełno porozlewanej wody, klocki lego, na które gdy staniesz, wrzynają się w stopę, moja, niegdyś ukochana biżuteria w kawałkach, porozgniatane pomidory czy statek pływający w bidecie. Już chyba nic mnie nie zaskoczy. Szczerze mówiąc, jedyne, co mi pozostało to zaakceptować ten wszędobylski nieład, śniadania w południe i kolacje, które nigdy nie nadchodzą, dodatkowe kilogramy, które zostały mi po ciąży, ale za cholerę nie chcą ze mnie zejść, migreny ze zmęczenia rano i uczucie, że znowu się nie wyrobię… Powoli chyba staję się joginem, bo jedyne, czego uczę się codziennie to stoicki spokój i akceptacja, tego jak jest. Teraz coraz więcej radości sprawiają mi małe, proste rzeczy. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze :-)

Podwójne macierzyństwo stawia przede mną nowe, fascynujące wyzwanie i chciałabym jemu podołać. Wychowanie dwójki dzieci nie będzie bułką z masłem, ale da nam wiele ciekawych przeżyć i nowych doświadczeń, które przyjdą z całym morzem nieskończonej miłości. Czym byłoby moje życie bez dzieci? Pustym domem? Nudą myślenia tylko o sobie? Wolnym czasem, z którym nie miałabym co zrobić? Pieniędzmi wydawanymi tylko na siebie? Niczym za czym tęsknię, niczym, czego jeszcze bym chciała i niczym, czego żałuję. W tym moim macierzyństwie czuje się podwójnie spełniona :-)

Dzisiaj chciałabym napisać wszystkim przyszłym i świeżo upieczonym mamom, że początki mogą być trudne. Zastaje Ciebie zupełnie nowa rzeczywistość. Od teraz nie jesteś już tylko sama ze sobą, wolna, niczym nieograniczona. Od teraz masz najważniejsze w swoim życiu zadanie do wykonania. I nie ma się co poddawać, bo ono niestety (TAK, dobrze czytasz) mija bezpowrotnie w mgnieniu oka. Trudne chwile przejdą jak letnia burza, pozostawiając po sobie lekkie powietrze. Kiedyś będziesz za nimi tęsknic…. Tymczasem, może to potrwać tydzień, dwa, a może trzy czy cztery. Może też zająć dwa- trzy miesiące. Ale szybciej niż myślisz poczujesz się szczęśliwą i samodzielną mamą. Bolące i popękane brodawki – to zmora każdej z nas, miałam taki problem i po pierwszym i po drugim porodzie. I w chwili, gdy myślałam, że już nie dam rady, że nie będę mogła karmić, nagle zaczynały się goić, laktacja się normowała, a ja mogłam w pełni cieszyć się tymi jakże cudownymi momentami karmienia. Kolki? Dostałam niezły wycisk w obu przypadkach. Leo skończył właśnie 3 miesiące i problem minął bezpowrotnie. Po obu cesarkach przez krótką chwilę, kiedy brzuch bolał niemiłosiernie, na twarzy pojawiały się siódme poty, a w głowie szybowała myśl, że jak się podniosę, to porozdzieram sobie wnętrzności, myślałam, że nie dam rady. Dawałam zawsze. Ty też dasz sobie radę, bez względu na wszystko! Siła jest w Tobie. To Ty jesteś panią swojego losu, to od Ciebie zależy jak sobie poradzisz.

Co Ci mogę poradzić? Po pierwsze pomyśl sobie to co ja, w najtrudniejszych chwilach, że to minie, że za jakiś czas ledwo będziesz pamiętać ból, smutek, bezradność. Czas leczy wiele, z czasem ze wszystkim sobie poradzisz. I kiedy będziesz nosić maluszka po nocach, walczyć z jego kolkami, wstawać do karmień, kiedy będziesz zmęczona do granic wytrzymałości, pomyśl, że kiedyś pewnie za tym zatęsknisz, więc być może mimo trudu, jaki znosisz, to są jedne z najpiękniejszych chwil i rzeczy, jakie w swoim życiu doświadczysz. Po drugie nie wymagaj od siebie za dużo. Bo i tak robisz więcej niż kiedyś, niż kiedykolwiek myślałaś, że możesz wziąć na swoje barki. Jesteś mamą, masz ważne zadanie, a jego pierwszą częścią jest przede wszystkim karmić tego maluszka, wtulonego w Twoje ramiona. Po trzecie – pomyśl też czasem o sobie, o swoich potrzebach, o tym, co byś jeszcze chciała, co musisz dla siebie zrobić. Na koniec marz i działaj, układaj swoje życie tak, żeby dawało Ci radość. Angażuj tatę, jeśli możesz, nie bój się tego, zostaw z nim dziecko, wyjdź sama na spacer. Angażuj babcie, jeśli masz je do pomocy, dziadkowie w końcu są od tego. Wrzuć na luz. A kiedy ktoś spróbuje Ci powiedzieć, że robisz za mało – olej to, bo nie ma on racji. Masz prawo do odpoczynku, do radości, do wytchnienia, do marzeń, realizowania siebie, zadbania o siebie i do czegokolwiek tylko chcesz!

Bądź towarzyski, podziel się!