1% podatku. Zastanów się czy to jest na pewno ten cel, na który chciałbyś go przeznaczyć 0

Dostałam jakiś czas temu SMSa. Był przesłany przez kolegę, dotyczył mojej znajomej, którą bardzo lubię. W SMSie prosi ona bliższe i dalsze osoby o oddanie jej 1% podatku. Tak, to teraz modne, teraz chyba każdy ma fundację i zbiera 1% podatku…. Wybaczcie złośliwość, ale w normalnej sytuacji olałabym smsa, a w tym przypadku się wkurzyłam. Znajoma pisząc o tym, że ważniejsze od rzeczy materialnych jest zdrowie i życie, prosi o pieniądze na pompę insulinową. Przypominam sobie, że na pompę zbiera już przynajmniej od 2-3 lat, a na ciuchy nie szczędzi pieniędzy. Może ta nieszczęsna pompa jest super ekstra droga (?). Nie znam się. Z czystej ciekawości sprawdzam koszt. Blednę dosłownie ze zdumienia, bo ceny zaczynają się od 3500 zł. Nie wiem, może marzy o tej za 19.000, bo takie też są… Cóż, niestety grosza ode mnie nie dostanie. Co więcej właśnie bardzo dużo straciła w moich oczach….

Inna sytuacja. Robię badania echokardiologiczne po 20 tygodniu ciąży. Rozmawiam z kardiologiem. Mówi: „Wie Pani, strasznie się zdenerwowałam przed chwilą. Dzwonił do mnie znajomy, że matka zbiera pieniądze na taką i taką wadę serca, prosi o 1% podatku lub zwykłe wsparcie finansowe, w podaniach pisze, że jest to wada ciężka i nie da się jej zoperować w Polsce. Mój znajomy ma firmę i się na tym zupełnie nie zna, pytał o radę, bo chciał przekazać sporą kwotę. Dosłownie krew mnie zalała, gdy podał rodzaj wady, bo jest to wada lekka, w pełni operacyjna i bez problemu można ją zoperować w każdym miejscu w Polsce – za darmo, a nawet za granicą tyle nie kosztuje (a ta Pani zbiera właśnie na operację za granicą) …

OK., a pamiętacie reklamę o RYSIACH, co potrzebują 1% waszego podatku? Zastanawialiście się kiedyś skąd te „rysie” miały miliony na reklamę w telewizji i czy przypadkiem nie wolałyby spożytkować tych pieniędzy choćby np. na swoją własną ochronę (?). No kurcze nie wiem, postanowiły przeznaczyć je na PiJAr…..

Na co przeznaczę mój 1% podatku?

Na tych, którzy są najbardziej potrzebujący, nie reklamują się w telewizji i nie są hipokrytami. A tych naprawdę potrzebujących jest dużo, dużo więcej. Tylko do nich niestety trafia najmniej…. W pierwszej kolejności pieniądze idą do największych i najbardziej znanych fundacji, które potem na prawdę sporą ich część przeznaczają najczęściej na reklamę. Dzięki temu są coraz lepiej znane i rozpoznawane, a w konsekwencji dostają więcej i jeszcze więcej pieniędzy. Znacie statystyki? W zeszłym roku przeszło 8 tysięcy organizacji, w tym zapewne jeszcze więcej, ma szanse na ubieganie się o dofinansowanie z pieniędzy podatników. W rzeczywistości jednak to ok. 30 z nich zgarnia praktycznie wszystko….

Z sondażu, jaki został przeprowadzony półtora roku temu wynika, że 68% spośród z nas nie wie, na jaki cel przeznaczyło 1% swojego podatku. Z kolei 29% w ogóle nie skorzystało z możliwości przekazania go.

Wpłaciliście kiedyś pieniądze na znaną fundację? Ja tego nie robię. I powiem Wam dlaczego. Bo w wielu przypadkach te największe fundacje wydają pieniądze niekoniecznie na cele związane bezpośrednio z pomocą. W pierwszej kolejności grube miliony idą więc na reklamę, m.in. w prasie, radio i telewizji. Dodam więcej, część z nich potrafi wydać na ten cel nawet 50% z wpływów. Wiele z nich finansuje też spore wynagrodzenia prezesa i reszty sztabu. A na samym końcu jest to, co zostaje i ostatecznie trafia do potrzebujących. Oczywiście nie twierdzę, że te fundacje są wszystkie złe, wiele z nich robi kawał dobrej roboty, ale przez wydatki na reklamę, to one właśnie zapewniają sobie monopol na 1%-ym rynku. Na PR wydają krocie z kieszeni podatnika, tym samym odbierając te pieniądze innym potrzebującym. Czy jest to etyczne? Dla mnie nie, choć rozumiem, że dla tych fundacji jest to inwestycja w przyszłość, dzięki temu mogą zebrać jeszcze więcej i jeszcze więcej pieniędzy, aby leczyć, pomagać i wspierać. Tylko moim za pieniądze, które poszły na reklamę, można by było pomagać na znacznie szerszą skalę …..

A jeśli już to wszystko wiesz, to teraz poszukaj potrzebujących. I nie żałuj na to czasu. Sprawdź dobrze odbiorcę. Wyobraź sobie siebie w takie sytuacji, jako chore dziecko czy jego rodziców, jako staruszkę bez opieki, czy jako osobę nieuleczalnie chorą na raka i poszukaj takiego właśnie odbiorcy. Wszystkie znane i głośne fundacje wykreśl ze swojej głowy. Rozejrzyj się wkoło. Bo tuż obok ciebie znajdują się Ci, którzy najbardziej potrzebują tego 1% twojego podatku. Są małymi fundacjami, nie stać ich na reklamę, nie zobaczysz ich ani w telewizji ani w gazecie, nie stać ich też na leki, opiekę, czy zwyczajne życie. Oni dostaną z tego 1% datków może kilkaset złotych. To często za mało, aby przeżyć… A to im właśnie potrzebna jest nasza pomoc….

Bądź towarzyski, podziel się!