Pierwsze buty dla dziecka. Jakie wybrać? 5

Adaś zaczął samodzielnie chodzić pod koniec dziesiątego miesiąca życia. Najpierw bardzo pomógł mu wózek, nazywany przez nas ‘pchaczem’, a ostatecznie przyczyniły się do tego właściwie dobrane paputki. Przyznam szczerze mieliśmy trochę dylematów, jeśli chodzi o wybór butów. Początkowo Adasiek operował głównie w skarpetkach antypoślizgowych, ale one nie były najlepsze bo ciągle się ześlizgiwały z jego małych stópek. Chcieliśmy więc znaleźc buty, ktore nie będą do końca standardowym obuwiem, za to pozwolą na bardziej efektywne chodzenie.

Buty dla niemowlaków

Butów dla dzieci stawiających pierwsze kroki jest sporo, są piękne i drogie, i niestety bardzo często niepraktyczne. Nie muszę też chyba dodawać, że wiele z tych drogich butów, będzie miało niekorzystny wpływ na stopę dziecka. Niektórzy rodzice lubią zakładać maluchom buty już w pierwszych tygodniach życia. Moim osobistym zdaniem przedkładając dobro dziecka, nad względy estetyczne i zadowolenie rodzica, warto mimo wszystko trochę z tym poczekać. Spokojnie Kochani rodzice, wasze dzieci zdążą się jeszcze nachodzić w butach ;-). A kiedy przyjdzie właściwy czas na założenie pierwszych bucików, postarajmy się dokonać wyboru na podstawie tego, co będzie najlepiej służyć naszemu dziecku.

DSC_7362

Jak więc wybrać pierwsze buty?

Bosa stopa jest najlepsza. Nie słuchajcie mam i babć, bo one niestety pamiętają czasy, kiedy to sztywne buty z wysokimi cholewkami, traktowane były jako najlepszy i najzdrowszy model.

Otóz niestety nie! To fatalny wybór w momencie, kiedy stopa dziecka nie jest jeszcze prawidłowo wykształcona. Wszyscy wiemy skąd pochodzą najlepsi biegacze – z Afryki, a tam najczęściej biega się po prostu boso. Stopa bez dodatkowych (nazwijmy to ;-)) ‘wsporników’ i ‘usztywnień’ pracuje znacznie lepiej, wzmacniają się również mięśnie łydek, a to oczywiście zwrotnie wpłynie na szybsze i lepsze chodzenie. Dlatego ‘sorry’ piękne, szpanerskie buciki, ale Wam na razie podziękujemy i skorzystamy z tego, co nie zaszkodzi małym, psotnym stópkom ;-)

Wybierając pierwsze buty pamiętajmy więc aby:

1. Były z jednej strony stabilne, a z drugiej w miarę elastyczne, czyli aby nie krępowały ruchów, nie usztywniały za bardzo pięty, nie miały sztywnej cholewki, która będzie utrudniać chodzenie.

2. Tak jak powyżej – muszą być giętkie. Z paputkami o jakich napiszę poniżej absolutnie nie ma takiego problemu, ale jeśli w dalszej kolejności zapragniemy kupić adidasy (tutaj macie przyszłe Adaśkowe), to podeszwa powinna pozwalać na łatwe jej zgniecenie, dokładnie w miejscu gdzie zginać się będą paluszki naszego dziecka.

DSC_7352

DSC_7353

3. Buty powinny być dłuższe o ok. 1cm od stopy dziecka. Obecnie sklepy z obuwiem dla dzieci zaopatrzone są w skanery lub specjalne miarki. Kiedyś mierzyło się patykiem, ale i taki sposób nie zaszkodzi, jeśli chcemy mieć pewność, że buty będą miały odpowiednią wielkość.

4. Powinny być zrobione z naturalnych materiałów, konieczne wyścielone w środku skórą lub innym naturalnym tkaninami, tak aby były przewiewne i nie działały bakteriotwórczo.

5. Lekkie, bo jeśli są ciężkie to stanowią nie lada utrudnienie w chodzeniu.

6. Oczywiście dobrane odpowiednio do pory roku. A więc jeśli dziecko już chodzi, a mamy jesień-zimę to podeszwa musi być grubsza, a buty oczywiście cieplejsze.

7. Bez sztywnej wkładki w środku, która może nie tylko utrudniać chodzenie, ale i deformować stopy.

8. I ostatni już punkt – jeśli nie musimy zakładać dziecku butów to ich po prostu nie zakładamy, najlepsze są po prostu bose stópki :-). A jeśli coś zakładamy to skarpetki z ABSem lub takie Paputki (jak to nazywam) skarpetko-buty i o nich kilka słów poniżej.

Paputki

Adaśkowi do 10-11 miesiąca zakładaliśmy tylko i wyłącznie skarpetki. O gołych stopach nie było mowy, bo to akurat była jeszcze zimowa pora. Tylko te skarpetki zaczęły mnie denerwować. Testowaliśmy różne modele, z kropkami, żelkami, podeszwami żelowymi. I one ciągle, bezustannie spadały mojemu synkowi ze stóp, a to z kolei utrudniało chodzenie. Już wtedy wiedziałam, że musimy spróbować z czymś, co przypomina skarpetkę, jest bezpieczne dla stopy, a przy tym daje zabezpieczenie przed ślizganiem, co oczywiście zwrotnie będzie wpływać na większą pewność chodzenia dziecka.

3

I powiem Wam, że nie minął tydzień odkąd dostaliśmy paputki, a w połowie 12-stego miesiąca Adaś nie tyle chodził, co po prostu biegał :-)

Paputki jak dla mnie mają wiele zalet:

1 – Są uszyte z miękkiej skóry jagnięcej. To w zasadzie ‘druga skóra’ małej stopki.

6

9

2 – Są przewiewne, stopa się w nich nie poci.

3 – Chropowaty, zamszowy spód stanowi o niebo lepszy ABS niż niejedno żelowe podpicie skarpetek. Skutecznie chroni przed ślizganiem, pozwala dziecku swobodnie chodzić.

7

5

4 – Są lekkie, a to bardzo ważne dla maluszka.

5 – Błyskawicznie się je zakłada, bo nie trzeba nic sznurować, zapinać czy wiązać. Dzięki elastycznemu zapięciu, w zasadzie zakłada się je jak skarpetki.

6 –Bardzo dobrze trzymają się stopy dziecka

7 – Mają dobrą cenę :-) , ok 40 zł, a do tego na prawdę starczają na długo.

8 –Maja antybakteryjne wnętrze,
pokryte nanosrebrem.

9 – Mają mnóstwo kolorów i wzorów

paputki

Na koniec chciałabym tylko dodać, że mała stópka musi czuć podłoże. To od tego, jak dobrze dziecko rozwinie ścięgna, stawy i mięśnie, zależy szybkość z jaką zacznie stawiać pierwsze kroki. Nie zakładajmy maluchom sztywnych butów, przez które nie będa mogły czuć struktury podłoża. Pozwólmy im chodzić jak najwięcej na baso, a jeśli potrzebne będą buty to proponuję „drugą skórkę” – czyli buciki skarpetkopodobne, miękkie, skórzane, w których mała stopa może pracować, wspomagając tym samym rozwój lokomotoryczny naszego dziecka.

2

Bądź towarzyski, podziel się!