Program PiS związany z polityką prorodzinną 5

Jesteśmy po wyborach. Zdecydowaną większością wygrała partia Prawo i Sprawiedliwość. Zdecydowałam, że trochę o tym dzisiaj napiszę, ponieważ obietnice przedwyborcze PiS są bardzo ciekawe i powinny przynieść wiele korzyści dla rodziców.

Co nam obiecano?

„Rodzina 500 plus”

Program „Rodzina 500 plus” może oznaczać, że od 2016 dostaniemy 500 zł na dziecko co miesiąc aż do ukończenia przez nie 18 roku życia…. Ma to być projekt będący częścią planu, prowadzącego do wzrostu gospodarczego. Przy czym musimy pamiętać, iż generalna zasada jest taka, że tylko rodziny najuboższe dostaną 500 zł na pierwsze dziecko i 500zł na każde kolejne. Najuboższe, czyli nie przekraczające dochodu w wysokości 800zł, a w przypadku gdy w domu wychowuje się dziecko niepełnosprawne – 1200zł na rodzinę. Pozostałe nie dostaną 500zł na pierworodne, ale zasiłek będzie im przysługiwał na każde kolejne. Zdaniem PiS – będą to dodatkowe pieniądze, jakie wzmocnią konsumpcję na rynku (czyli mając więcej pieniędzy, rodzice, będą je mogli wydawać, napędzając w ten sposób rynek). Partia sugeruje iż uruchomi te zasiłki w przeciągu półrocza.

Kto będzie mógł otrzymać świadczenia „Rodzina 500 plus?

- rodzice dzieci, opiekunowie prawni lub opiekunowie faktyczni dziecka (opiekun faktyczny –osoba która wystąpiła z wnioskiem do sądu o przysposobienie dziecka). Nie otrzymają go pary, które mieszkają bez ślubu, przekroczyły kryterium dochodowe (w przypadku gdy mają tylko 1 dziecko) i mają po jednym dziecku z poprzedniego związku…. Z pomocy zostały wyłączone również rodziny, których dziecko zawarło związek małżeński lub samo ma potomstwo i pobiera na nie zasiłek. A także jeśli członek rodziny otrzymuje świadczenia z innego kraju lub gdy dziecko pozostaje pod całodobową opieką poza domem. Aby otrzymać zasiłek wystarczy złożyć odpowiedni wniosek plus dodatkową dokumentację w urzędzie miasta lub gminy, w zależności od miejsca zamieszkania. Papierów do przygotowania będzie jednak bardzo dużo….

Szacowany koszt zasiłku to 21 miliardów złotych rocznie (taki jest szacunek na przyszły rok). Pytanie, jakie się nasuwa to sposób finansowania tego przedsięwzięcia.

Mam też kilka swoich zastrzeżeń do tej planowanej zmiany. Do niedawna jeszcze toczyła się dyskusja o „becikowym”. Niestety zdarzały się rodziny, w których przychodziły na świat „niechciane” dzieci, a rodzice wypłacali sobie zasiłek, pożytkowany następnie na alkohol. Oczywiście to są skrajne przypadki, jednak moim zdaniem Państwo nie będzie w stanie kontrolować tego typu sytuacji. A najbardziej boli mnie, kiedy dzieci, jakim należy się ten zasiłek, nie dostają z niego po prostu nic, ani butów na zimę, ani zabawek, ani jedzenia…. Oczywiście jest projekt kontroli nad wydawaniem zasiłku i ma to weryfikować pomoc społeczna. Jeśli rodzice będą te pieniądze wydawać na cele niezgodne z przeznaczeniem (tylko na tą niezgodność brakuje obecnie jeszcze definicji), wówczas grozi im utrata zasiłku. Gminy mogą również w takich przypadkach zamienić zasiłek na pomoc rzeczową dla dzieci.

Kolejny problem z jakim borykamy się w Polsce, jest ciągle jeszcze niewystarczająca ilość przedszkoli, żłobków i szkół. Problem z dostępnością jest ogromny. W wielu przypadkach rodzic ma do wyboru – albo pozostać na wychowawczym albo oddać dziecko do prywatnego żłobka/przedszkola, gdzie opłaty często wynoszą ok. 1000 zł miesięcznie… Jeszcze inną sprawą jest zapewnienie rodzicom miejsc pracy, bo w końcu to gwarantuje każdej rodzinie największe bezpieczeństwo i stabilność. Kolejnym są koszmarne wręcz opłaty za szczepionki, na które niestety nie każdy rodzic może sobie pozwolić. Dlatego też – jeśli pracujemy nad polityką prorodzinną, powyższe tematy powinny być moim zdaniem uwzględnione i zaadresowane w pierwszej kolejności. Zapewnienie opieki nad dziećmi pozwala bowiem rodzicom na kontynuowanie pracy.

Obowiązek szkolny od 7 roku życia

PiS planuje powrót do obowiązku szkolnego od 7. roku życia. Nie wiadomo jednak, co będzie z 6-latkami. Beata Szydło twierdzi iż to rodzice powinni o tym zadecydować.

Ja nie mam jeszcze 6-latka, w zasadzie to zostało nam jeszcze sporo czasu. Ciężko jest mi się dlatego wypowiadać, czy to źle czy dobrze. Natomiast pamiętam, że decyzja wcześniej podjęta była spowodowana m.in. wyznacznikami ekonomicznymi, a więc wypuszczeniem na rynek absolwentów, którzy będą pracować na emerytów. Zastrzeżenia natomiast w znacznej mierze dotyczą dojrzałości takich dzieci i gotowości do podjęcie nauki na tak wczesnym etapie rozwoju.

Likwidacja gimnazjów

Czyli powrót do 4-letniego powszechnego liceum.

Ogólnie ma to być model 3×4 – 4 lata wczesnoszkolnego (1-4 klasa) + 4 lata podstawówki (5-8 klasa) + 4 lata liceum/lub 5-letnie technikum.

Zmiany miałyby wejść w życie w 2017 roku. Sama boję się gimnazjów, ale zastanawiam się, ile znowu taka reforma będzie nas kosztować. I mam też nadzieję, że znajdzie się praca dla całej kadry, pracującej obecnie w gimnazjach. Kolejną sprawą jest decyzja o tym, co zrobić z młodzieżą przebywającą aktualnie w gimnazjum? Oddać do podstawówki, gdzie już w tej chwili mamy 6-ciolatki (a więc tworzenie jeszcze większej różnicy wieku i jeszcze większego, jak to niektórzy mówią, niebezpieczeństwa), czy też przesunąć do liceum (?).

Gimnazja miały z założenia wyrównywać nierówności edukacyjne, przygotowywać dzieci do liceum, a także uczyć dobrych postaw obywatelskich. Wydaje się, że w wielu przypadkach spełniają swoją funkcję, ponieważ z roku na rok obserwuje się coraz wyższe wyniki osiągane przez uczniów. Decyzja o gimnazjach została wprowadzona jeszcze przez rząd AWS, nad reformą siedziało wtedy wielu psychologów i pedagogów. W przypadku wdrożenia kolejnej zmiany niezbędne będzie ponowne zaangażowanie wielu osób. Pytanie, jakie się nasuwa – to to, czy faktycznie gimnazja odpowiedzialne są za całe zło, za źle zachowującą się i agresywną młodzież? Czy nie jest też czasem tak, że czasy się zmieniły, mamy inną dostępność mediów, a rodzice w wielu przypadkach są coraz mniej uważni…?

Inne rzeczy to:

- wydłużenie urlopu wychowawczego i zaliczenie jego czasu na poczet stażu emerytalnego

- zerowa stawka VAT na ubrania i obuwie dla dzieci

- przywrócenie stołówek i gabinetów stomatologicznych w szkołach. Za stołówkami jestem całym sercem! Za stomatologami w sumie też, byle leczyli dobrze zęby. Mi niestety stomatolog szkolna w podstawówce więcej napsuła niż naprawiła, a pokłosie jest zbierane do dziś dzień w postaci kanałówek ;-).

Finasowanie?

Zapewne najbliższy rok pokaże, które obietnice uda się zrealizować, a których niestety nie. Jak zwykle najważniejszy będzie tutaj budżet Państwa.

Trybunał Konstytucyjny podjął wczoraj decyzję o zwiększeniu kwoty wolnej od podatku, co może z kolei wpłynąć na ilość pieniędzy dostępnych na kolejne reformy. Zwiększona kwota wolna od podatku będzie bowiem zmniejszać ilość pieniędzy, jakie wpłyną od podatników do Skarbu Państwa, ale z drugiej strony będzie ratować najuboższe rodziny przed płaceniem podatków. Posłowie mają czas do 30 listopada 2016 roku, by zmienić obowiązujące prawo.

Ekonomia Państwa jest dosyć skomplikowana, a jej zasady są niestety bezlitosne. Przykładowo:

– jeśli zabierzemy pieniądze z banków, odbije się to np. na kredytobiorcach, a wtedy spadnie ilość inwestycji, sprzedawanych domów i samochodów, a dalej wpłynie to przecież na rozwój kraju, itp.

- jeśli oprocentujemy hipermarkety to niestety, ale koniec końców zapłacą za to nie hipermarkety, ale dostawcy, a potem klienci i w najgorszym przypadku najbardziej uderzy to w najuboższych, a przykładowo starsze, samotne osoby, raczej nie mają kilkuletnich/nastoletnich dzieci….

Kończąc optymistycznie :-). Żywię nadzieję, iż mimo wszystko nowy rząd znajdzie mądry i rozsądny sposób, aby dobre obietnice dla Rodziców i Dzieci zrealizować :-)))))) Bo w rodzinę warto inwestować. Trzeba tylko znaleźć złoty środek :-)

 

Bądź towarzyski, podziel się!