Nie wiedziałam, że to też może chronić przed infekcjami 1

Jak wiecie od ponad roku chorujemy na potęgę. Najpierw chory jest Adaś, potem Leo, a na końcu oczywiście rodzice. Nasze zmęczenie choróbskami sięga zenitu i mamy nadzieję, że skoro przyszła wiosna, to chociaż chwilowo pożegnamy się z tym na jakiś czas.

Zabieram się właśnie za ustalanie naszej diety, aby poprawiła nam wszystkim odporność i zobaczymy, jak będzie. Przez brak czasu trochę o tym zapomniałam, a to tak naprawdę jeden z ważniejszych gwarantów naszego zdrowia, samopoczucia i siły fizycznej…..

Szukałam też różnych innych porad na temat odporności, czytałam sporo o suplementowaniu (a w syntetyczne suplementy z apteki niestety nie wierzę), o hartowaniu i wielu wielu innych….

I tak natrafiłam ostatnio na różne informacje na temat nawilżania powietrza……

Nawilżacz i higrometr

Do niedawna nie miałam ani tego, ani tego ;-) Ten drugi, o dziwnie brzmiącej nazwie, jest po prostu urządzeniem do badania wilgotności powietrza, i warto go mieć w domu, w szczególności, kiedy mamy małe dzieci. A nawilżacz to po prostu „maszyna”, która pozwoli nam na utrzymanie optymalnego poziomu nawilżenia….

Zapytasz pewnie

Po co mi nawilżacz powietrza? Jakby tych wszystkich sprzętów domowych było jeszcze mało…..

A ja Ci odpowiem na nieco inne pytanie :-)Dlaczego warto nawilżać powietrze?

Okazuje się, i to jest właśnie bardzo ciekawe, jeśli chodzi o moje poszukiwania na temat odporności, że kiedy powietrze w domu jest suche, wysusza się śluzówka nosa. Ta z kolei chroni nasze gardło i drogi oddechowe przed kurzem, pleśnią i wszelkiego rodzaju bakteriami i wirusami.

Śluzówka nosa pokryta jest milionami rzęsek, które odpowiedzialne są za usuwanie (przechwytywanie) zanieczyszczeń z zewnątrz. Kiedy jednak jest sucho, śluzówka wysycha, ruchy rzek ustają, w wyniku czego do naszych płuc trafia więcej zanieczyszczeń.

Optymalny poziom nawilżenia powietrza w domu mieści się w granicach od 40 do 60%, ale już przy dolnej granicy ruchy rzęsek stają się wolniejsze. Ciekawa jestem, jaką masz wilgotność u siebie, bo my w obawie przed wilgocią, redukowaliśmy ją na maksa, z drugiej strony na szczęście nie przegrzewamy domu. Podobno w przeciętnym mieszkaniu, w okresie grzewczym, wilgotność potrafi spadać nawet do 10%!!!!!!

Pamiętam jeszcze, że kiedy mieszkałam w bloku, w okresie zimowym, kiedy było u nas ciepło jak w piecu, w domu unosił się kurz.

Nie ma nic dobrego w suchym powietrzu. To ono jest odpowiedzialne za katar, kaszel, alergie, osłabienie odporności, kiepski sen, suchą skórę, fatalny stan włosów. Wpływa też np. na naszą koncentrację. I pewnie wiele jeszcze innych rzeczy możemy tu wymieniać. Przecież w suchym mieszkaniu nawet kwiatki dobrze nie rosną, to niby dlaczego miałoby to nie szkodzić Tobie?

Metody nawilżania domu

Kiedy byłam mała, bardzo popularne były swojego rodzaju ceramiczne „wazony” wieszane na „kaloryferach”.

Wilgotność podniesie też suszenie prania, dużo roślin czy kładzenie mokrych ściereczek lub ręczników na grzejnikach.

Najbardziej jednak skuteczną metoda jest używanie nawilżacza, który ustawiamy w centralnym miejscu pokoju, na podłodze (nie na wykładzinie czy dywanie).

Rodzaje nawilżaczy

Istnieje kilka odmian nawilżaczy:

Nawilżacz parowy – gotuje wodę przy użyciu specjalnej grzałki

Nawilżacz ewaporacyjny – działają na zasadzie ewaporacji, naturalnie odparowując wodę z wkładu nawilżającego

Nawilżacz ultradźwiękowy – przy użyciu ultradźwięków rozbijają cząsteczki wody, tworząc mgiełkę

Jaki nawilżacz wybrać?

Przy wyborze nawilżacza najbardziej istotna jest wielkość pomieszczenia, w jakim będziemy go używać. Miara jest podawana w m2 lub m3. Są nawilżacza małe o wydajności do 25m2. Są też i takie, które nawilżają do kilkuset m2.

Patrzymy na wydajność parowania, czyli ile nawilżacz wytwarza litrów pary np. w przeciągu doby. Wydajność jest uzależniona właśnie od wielkości urządzenia i powierzchni, jaką nawilżamy.

Nawilżacz powinien być dobrany do wielkości pomieszczenia, mieć przynajmniej jeden filtr, być zautomatyzowany, czyli samodzielnie dobierać intensywność nawilżania do warunków w mieszkaniu i posiadać odpowiednie zabezpieczenia. Co jeszcze? Im mniejsze zużycie energii, tym lepiej. Fajnie, kiedy pokazuje, że np. brakuje wody w zbiorniku, czy np. posiada automatyczny wyłącznik.

Bardzo zainteresował mnie nawilżacz ewaporacyjny Stadler Form Oskar, który jest praktycznie bezgłośny i bardzo wydajny. Szczególnie ta pierwsza cecha jest bardzo istotna, bo można spokojnie zostawić nawilżacz przy łóżeczku śpiącego dziecka.

Nawilżacz ma wbudowany higrostat, dzięki któremu możliwa jest kontrola poziomu nawilżania, a tym samym utrzymanie odpowiedniej wilgotności powietrza. Posiada tryb nocny. Wbudowanie kontrolki pozwalają na regulację jasności, a więc po wyłączeniu światełek, nie będzie przeszkadzał w spaniu. Poza tym może również posłużyć do rozpylania zapachu.

oskar biały

Szczególnie unikatowa wśród nawilżaczy ewaporacyjnych jest funkcja wyłączania przy pustym zbiorniku, co zmniejsza pobór energii.

Nie ukrywam też, że bardzo podoba mi się estetyka Oskara. No nic, będę chciała go u nas wypróbować :-)

Stadler_Form_Oskar

Spodobał Ci się ten tekst? Jeśli tak, to sprawisz mi ogromną radość, jeśli

  • Zostawisz pod nim swój komentarz :-)
  • Udostępnisz go dalej
  • Zachęcam Ciebie również do polubienia mojego profilu na Facebooku
  • I śledzenia profilu BeMam na Instagramie
Bądź towarzyski, podziel się!