Nie ograniczajmy dzieciom czasu na zabawę! 2

Ostatnio usłyszałam z ust jednej mamy: „Moje dziecko (czytaj Kamila, lat 6) ma wszystko, czego mu trzeba. Angielski i niemiecki dwa razy w tygodniu. Myślimy o Francuskim. W soboty chodzi na konie, w czwartki na zajęcia taneczne, a w środy na plastyczne. Inwestujemy. Kiedyś będziemy mogli od tego odciąć kupony…”.

Zamarłam. Patrzę na Adasia – 1 rok i na Kamilkę – lat 6, znowu na Adasia i jeszcze raz na Kamilkę. Czy to miałoby oznaczać, że ja moje kochane dziecko mam też za 5 lat tak zamęczać? Nie myślałam o tym. W zasadzie wręcz przeciwnie od lat uważam, że przykładowa nauka języka obcego w przedszkolu jest nie tyle bezowocna, bo daje raczej nędzne rezultaty, co kompletnie bezsensowna, gdyż zabiera dziecku czas, jaki powinno przeznaczyć na zabawę. Jeszcze raz patrzę na Adasia, potem na Kamilkę i wiem, że nie zabiorę mu jego czasu, który powinien przeznaczyć na zabawę. Tylko mama Kamilki myśli inaczej i pewnie kiedyś, będę w jej oczach fatalną matka ;-)…
Jakoś sobie jednak z tym poradzę ;-)

Rozwojowe korzyści z zabawy

Zabawa jest najważniejsza. Szkoda tylko, że tak często zabawa kojarzy nam się z czymś trywialnym i nie przynoszącym żadnych rezultatów. Dla dziecka jest to ciężka praca, która przynosi niesamowite wręcz korzyści rozwojowe.
Zabawa wpływa na wzrost i rozwój mózgu, powoduje tworzenie nowych połączeń pomiędzy komórkami nerwowymi, a tym samym rozwija tzw. inteligencję „gracza”. A ponieważ nasz mózg może się cały czas rozwijać, przynosi ona wymierne korzyści nie tylko dzieciom, ale i dorosłym.

Teoretyk gier Brian Sutton-Smith uważa, że każde dziecko rodzi się z ogromną nadprodukcją neuronów, które jeśli nie będa używane – umrą. „Podczas zabawy dziecko rozwija neurologiczne rozwiązywanie problemów, umiejętności językowe i kreatywność. Bawiąc się uczy się, jak odnosić się do innych, jak używać swoich mięśni i przede wszystkim, jak myśleć abstrakcyjnie. Dzięki grze maluch po prostu uczy się, jak się uczyć. Poprzez zabawę nabywa ogólną umiejętność rozwiązywania problemów, która obejmuje zarówno myślenie abstrakcyjne, jak i kombinatoryczne. Te z kolei wiążą ze sobą kawałki zachowań, w wyniku czego powstają nowe rozwiązania problemów, wymagających zmiany myślenia lub działania. Dziecko, które nie jest stymulowane poprzez zabawę ma niewiele możliwości odkrywania swojego otoczenia, w wyniku czego wiele połączeń neuronowych, potrzebnych do późniejszej nauki, nie zostanie wykształconych.”(Sutton-Smith 1997 w „Play in children’s development, health and well-being”, Jeffrey Goldstein, 2012, s.5).

Podczas gry potrafimy wyobrazić sobie wiele sytuacji, które nigdy wcześniej nie były przez nas doświadczane i oczywiście od nich się uczyć. Zabawkowe samoloty poprzedziły w końcu powstanie tych prawdziwych… (Jeffrey Goldstein, 2012, s.5)

Neurolog Jaak Panksepp zauważył, że zabawa stymuluje powstawanie białek w jądrze migdałowatym i korze przedczołowej, które są odpowiedzialne za organizację, monitorowanie i tworzenie planów na przyszłość (Jeffrey Goldstein, 2012, s.5).

Rozwój lokomotoryczny

A jakże by inaczej?! Zabawa wpływa na rozwój psychomotoryczny dziecka. Już kiedyś o tym pisałam, przy okazji mat edukacyjnych (Mata edukacyjna. Jakie korzyści dla rozwoju dziecka?) a potem, kiedy odnosiłam sie do samodzielnego siadania (Mamo! Tato! Pozwólcie mi samodzielnie siadać!):

„Nasze dziecko na przestrzeni miesięcy dojrzewa do pełnej sprawności ruchowej. Wszystko, co się dzieje ma niesamowicie istotne znaczenie. Najpierw leży na plecach, z czasem jest w stanie podnosić swoje rączki do góry i np. poruszać zabawkami na pałąku nad łóżkiem. To pozwala mu na wzmacnianie mięśni rąk i przedramion, a także szyi. Z czasem nauczy się leżeć na brzuszku, a także przewracać na bok i sięgać po dalsze przedmioty. Po kilku miesiącach zapragnie usiąść, a Ty zauważysz jak najpierw przechyla się na jedną ze stron i podkurcza nóżki. W końcu usiądzie i będzie chciało więcej – poruszać się. Zacznie raczkować, próbować wstawać na swoje słabe jeszcze nóżki, a w końcu uniesie do góry ‘ciężką’ pupę ;-), i zacznie chodzić.”

Manipulowanie przedmiotami, a także obserwowanie otoczenia, chęć dotknięcia różnych przedmiotów (pobawienia się nimi), zachęcają dziecko do ruchu. To swoistego rodzaju ‘motywatory’, mające istotny wpływ na naukę chwytania, siadania, a ostatecznie i chodzenia.

A kiedy dziecko podrośnie, zabawa nie pozostaje bez znaczenia dla dalszego rozwou ruchowego. Zabawa w chowanego, ‘uciekanie’ przed rodzicem, czy też ‘A!Kuku!”, dają nie tylko mnóstwo radości, ale także dotleniają, wzmacniają mięśnie, poprawiają kondycję…

Rozwój kompetencji społecznych i rozwój emocjonalny

Zabawa doskonali również społeczne kompetencje. Sprawia, że dzieci ćwiczą komunikację werbalną i niewerbalną, poprzez negocjowanie ról, próby dostania się do toczącej się gry, obserwowanie uczuć innych, a przede wszystkim branie pod uwagę tego, jak Ci ‘inni’ się zachowują (Spodek & Saracho, 1998). Maluchy uczą się, jak odbierać i w jaki sposób reagować na emocje uczestników zabawy. Wchodzą w różne role, a także w interakcję z potrzebami i pragnieniami innych osób. Zabawa pozwala dzieciom na radzenie sobie z konfliktem i nabywanie umiejętności pracy w zespole (Creasey, Jarvis, & Berk, 1998; Wheeler, 2004; Smilansky & Shefatya, 1990; Spodek & Saracho, 1998). Wpływa również na rozwój dojrzałości emocjonalnej, przede wszystkim poprzez dostarczanie wzorców ekspresji (wyrażania) emocji. Uczy także, jak sobie z tymi emocjami radzić.

Zabawa z innymi wymaga posiadania tzw. „inteligencji emocjonalnej’, czyli zdolności do zrozumienia uczuć i intencji innych osób. Uczy też, jak być fair i co jest sprawiedliwe.

Dlaczego warto dawać dziecku ‘wolną rękę’ podczas zabawy

W zasadzie wszystko, co napisałam powyżej odpowiada na to pytanie. Dziecko musi mieć swobodę, w wyrażaniu swoich uczuć, w zabawie, w ruchu. Nie ma co tworzyć sztucznego środowiska, wymuszać określonych sposobów np. manipulowania przedmiotami, narzucać reguł gry, i przede wszystkim nie wolno zabierać dziecku jego czasu na zabawę. Jeśli za wszelką cenę będziemy starać się organizować maluchowi czas, to nie tylko ograniczymy mu pewne możliwości, ale również nie pozwolimy na rozwój jego kreatywności, inteligencji społecznej i emocjonalnej.

Za przykład posłuży mi teraz autobus szkolny od Fisher Price

Adaś dostał ten autobus ponad 2 miesiące temu. Podczas pierwszej zabawy nieco przestraszył się muzyki, więc ją wyłączyliśmy. Początkowo był zafascynowany ludzikami, jakie znadowały się w środku autobusa. Ciagle je wkładał i wyciągał. Co ciekawe nie robił tego przez otwarty dach, ale przez otwierane drzwiczki. Potrafił siedzieć nad tym autobusem nawet i z pół godziny. Po kilku tygodniach odkrył, że autobus może jeździć po podłodze, a że przypominał mu samochód, łapał go swoimi małymi rączkami, przesuwał naprzód i do tyło, i wołał „brum brum”. W magiczny wręcz dla nas sposób zaczął odtwarzać rzeczywistość, przy użyciu zabawki. To niesamowite ile malutka 12-miesięczna główka potrafi już zrozumieć. Od „brum brum” minęły kolejne tygodnie i Adaś zaczął energicznie biegać z autobusem po całym domu. A ostatnio włączyliśmy w zabawce ponownie muzykę i bardzo przypadła małemu użytkownikowi do gustu. Od teraz specjalnie porusza autobusem, aby usłyszeć piosenkę i móc się w jej rytm zabawnie kołysać.

8

Ogólnie jedna zabawka – wiele możliwości. Co ciekawe, kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten autobus, myślałam, że Adasiek nie będzie chciał się nim bawić. Ostatecznie okazało się, że to jest jedna z jego ulubionych zabawek, razem z nią dorasta i po kolei odkrywa jej nowe funkcje. Łączy ze sobą pewne spostrzeżenia, wie, że to auto, że jeździ, że kiedy przesunie zabawkę na kółkach wprzód lub w tył, to włącza się muzyka…

Zabawa jest najważniejsza dla rozwoju naszych pociech, dlatego bardzo ważnym jest, aby każde dziecko miało na nią jak najwięcej czasu, aby przychodziła naturalnie i nie była wymuszona i aby maluszek mógł się bawić w małego odkrywcę, który co chwila napotyka coś nowego na swojej drodze! Tego życzę waszym pociechom i Wam z okazji jutrzejszego Dnia Dziecka :-)!

Bądź towarzyski, podziel się!