Nie daj się zwariować idealnym parentingom…. 0

Skandynawski styl. Białe meble, idealne aranżacje. Wszędzie czysto, bez najmniejszego zaniedbania… Mamy piękne, zgrabne i uśmiechnięte, a jak niezgrabne to i tak idealne…. Wszystko dopasowane i zgrane. Dziecię wystylizowane, mama zadbana i ufryzowana, pięknie uśmiechają się do obiektywu, leżąc na białej, idealnie równej, pozbawionej fałdek pościeli. Na talerzu muffinki od cukiernika…

Inne zdjęcie. Mała stópka z napisem LOVE, na białej pościeli. Trzyma ją delikatnie matczyna ręka. Idealne paznokcie, na nadgarstku kilka drogich bransoletek. Stylowe macierzyństwo, ileż w nim miłości…. Odczytasz z palców owiniętych delikatnie wokół małej kostki….

Albo. Mama i syn w kuchni. Wykrochmalone fartuchy w czerwoną kratkę. Włosy upięte w kok. Pieką ciastka, wycinają i wałkują je mizernie. A gdzie jest mąka? Jest tak czysto na stolnicy, że nie znajdziecie tam grama mąki…. Jak więc te ciasteczka pieką? Nie wiem;-)?!

W tym roku minęły 3 urodziny BeMam. Mój blog istnieje w sieci od lutego 2014. Wcześniej był w zamyśle i powstawał miesiącami :-) Przez te 3 lata ciągle ewoluował. Ciągle szukałam nowych pomysłów, środków wyrazu, sposobów przedstawienia rzeczywistości.

Kilka razy, choć nieumiejętnie, zdarzyło mi się wejść na ścieżkę: „Muszę mieć piękne zdjęcia, idealny dom. Ma być pięknie, bo tylko to ludzie chcą oglądać”. Potem dochodziłam do wniosku, że jednak się mylę, a potem znowu próbowałam do tego wrócić.

Przez te 3 lata walki o czytelników J natrudziłam się niezmiernie, chciałam pisać, bo to uwielbiam, a jednocześnie chciałam pokazywać piękną „rzeczywistość”…. Bo tego wszyscy oczekują….

Tylko, wiesz co?

Pięknej rzeczywistości nie ma. Miałam piękne mieszkanie. Urządzone najlepiej jak mogliśmy, zgodnie z obowiązującymi trendami, zawsze czyste i lśniące. Ale wiesz, kiedy to było? Wtedy, kiedy byliśmy tylko we dwoje :-), a dzieci mieliśmy na etapie planowania. Potem pojawił się Adaś, a zaraz po nim Leo. Teraz panuje bajzel, nie nadążamy ze sprzątaniem i naprawianiem wszystkiego co zepsute, a stylizacje i aranżacje są dalekie od ideału…. Ściany też będziemy musieli niedługo pomalować ;-)

I wiesz co? Mam teraz gdzieś porządek ;-)

Prawdziwe rodzicielstwo

Kochane, to nie to, które wygląda na nas z szerokim uśmiechem z wystylizowanych i wyczyszczonych zdjęć. To nie nienagannie biała pościel i kawa w filiżance Rosenthala. To nie starannie upięte włosy i stylizacja, która przyprawia o zawrót głowy….

Prawdziwe rodzicielstwo jest surowe, bez makijażu i z bałaganem w tle. To czasem wybrudzone zupką dziecko, którego nie chce ci się przebrać. To matka, która w południe nie zdążyła jeszcze przebrać się z piżamy. To włosy, które myjesz co 3 dzień, kiedy mąż jest w domu, bo inaczej nie masz jak, bo jak nie upilnujesz to 3-latek wyskoczy ci z okna, a roczniak zrobi w tym czasie spięcie w gniazdku i puści chałupę z dymem. To totalny brak czasu na wszystko, nie wspominając o dobrym odżywianiu i czasie na sport. To chwile, kiedy czujesz, że jeszcze sekunda, a staniesz obok i wybuchniesz. To momenty, kiedy jesteś na skraju wyczerpania fizycznego i nerwowego i jak jeszcze ktoś ci powie, że masz o siebie zadbać, to chętnie wsadzisz mu tą piękną twarzyczkę w najświeższą pieluchę, zdjętą z pupy twojego różowego bobasa;-)

Rodzicielstwo czasem przytłacza

A kiedy czytam, jak powstają niektóre blogi, że jedno dziecko idzie do przedszkola, a drugie do babci, a wtedy mama ma cały dzień dla siebie, żeby pisać….. to się zastanawiam, czy tak ma być? Czy taki obraz rzeczywistości chcemy kreować? Czy o to chodzi w parentingu blogowym, żeby pokazywać macierzyństwo i rodzicielstwo w taki sposób, aby wyglądało idealnie na zewnątrz, podczas gdy może być całkowicie zepsute już od środka.

Przeciętna matka często jest zdana sama na siebie. Przeciętna matka nie ma czasu, aby zjeść coś normalnego i aby o siebie zadbać. Po macierzyńskim wraca do pracy, a potem goni w piętkę, latając z wywieszonym jęzorem między domem-żłobkiem-a pracą, albo domem-pracą i szkołą. Nikt jej nie wystylizuje i nie zrobi jej pięknych zdjęć, jak karmi we wdzianku za 3 tysiaki, lub jak wdzięczy się z nowym wózkiem przed fontanną (ha, taki żart)

Sama się zmieniłam przez te 3 ostatnie lata. Sama chciałam być idealną matką. Rzeczywistość musiała mnie pokonać, żebym przyznała, że to nie ma sensu. Bo nie ma.

Lubimy patrzeć na piękne zdjęcia. Mimo, że w głębi duszy czujemy, że tak nie jest, że nie ma możliwości aby totalnie niewyspana i wykończona matka trójki, z czego najmłodsze ma 2 miesiące, drugie rok, a trzecie trzy lata, sama bez pomocy dała radę wyglądać jak bogini. Mimo iż dobrze wiemy, że po porodzie wcale nie jest tak pięknie i różowo. Mimo iż z własnych doświadczeń wiemy, że czasem matce puszczają nerwy, a i w związku mogą być spięcia….. To jednak jest jakaś siłą, która nas pcha, która nam mówi, że się da, że mamy być pięknymi matkami, a w domu ma być idealnie….

I chociaż tyle się mówi na temat odcukrzania macierzyństwa, prawdziwego rodzicielstwa, niedoskonałości i wszelakich praw, z tym związanych, to i tak nadal jest wirtualny świat, który wmawia nam, że może być inaczej….

I jak tu żyć :-)? No nic, jedyne, co ci mogę dziś napisać – to po prostu nie dać się zwariować:-)!

 

Bądź towarzyski, podziel się!