Myśląc o powrocie do pracy… 1

Z końcem roku wracam do pracy. To postanowione już dawno temu. Gdy byłam w ciąży myślałam, że już na następny dzień po zakończeniu mojego 6-miesięcznego urlopu macierzyńskiego pojawię się na w drzwiach biura… Życie weryfikuje jednak takie mało realne myślenie i ostatecznie zdecydowałam, że przedłużę ten okres o 1,5 miesiąca, wykorzystując zaległy urlop wypoczynkowy.

Teraz, jak o tym myślę, mając przed sobą jeszcze perspektywę spędzenia tych kilku tygodni w domu z Adasiem, robi mi się niesamowicie przykro. Czuję się rozdarta, bo z jednej strony chcę już wrócić do życia zawodowego, chcę się sprawdzać jako pracująca mama, chcę znowu działać na wysokich obrotach i wrócić do mojego wspaniałego zespołu, a z drugiej strony będę musiała zostawić to moje kochane szczęście w domu…

Jednak nie będę może tak dramatyzować. Z opiekunką rozmawiałam już dawno i niebawem zacznie wpadać od czasu do czasu do Adasia, żeby mógł się z nią „oswoić”. Nie zafunduję mu terapii szokowej, tylko powoli przyzwyczaję do niani. Poza tym moja praca ma te zalety, że mogę też wykonywać moje obowiązki z domu. Podobnie jest w przypadku mojego męża. Często więc pewnie będziemy pracować na tzw. homeoffice, a przy tym obserwować, jak nasz kochany syn się rozwija i bawi. Gdybyśmy nie mieli takiej możliwości, pewnie i tak wróciłabym do pracy, tylko byłoby mi na początku o wiele ciężej.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Być może ktoś pomyślałby, że jestem złą, wyrodną matką, bo mogłabym zostać w domu rok, a wybrałam 7,5 miesiąca… Być może ktoś zapyta, po co mi kariera zawodowa? A ktoś inny – czy nie chciałabym jeszcze sobie odpocząć? Powiem tak, nasze decyzje i motywy postępowania są różne. Jedna kobieta będzie wolała zostać dłużej w domu, a inna nie usiedzi w nim miesiąca. Każda z nas jest inna, każda ma inne cele i potrzeby, każda też dokona takiego wyboru, jaki będzie jej najbardziej pasował. Kocham moje dziecko nad życie i mimo, że wiem, jak ciężko mi będzie, chcę wrócić do pracy. Wierzę, że dam sobie radę, wiem też, że tak będę szczęśliwa. Taka już jestem, że musze działać, że uwielbiam dbać o życie prywatne, a jednocześnie rozwijać się zawodowo. Im więcej mam na głowie, tym lepiej to wszystko mi wychodzi :-). Teraz kiedy jestem w domu, prowadzenie bloga dało mi bardzo wiele, bo pozwala mi się lepiej zorganizować. Do tego wszystkiego uwielbiam pisać i pokochałam robić zdjęcia, a kontakt z Wami sprawia mi niesamowitą przyjemność. Kiedy wrócę do pracy, będę przede wszystkim mamą, ale także kobietą pracującą i blogerką. I będę w swoim żywiole. Wreszcie też w pełni zacznę używać technik zarządzania czasem. Bo będę zmuszona do załatwiania spraw o wiele szybciej i skuteczniej. Uważam, że pracę trzeba wykonać dobrze i tak sprawnie, aby nie wkraczała na terytorium naszego życia prywatnego. A kiedy jest się mamą, to motywacja do skuteczności i szybkości jest jeszcze większa. Od zawsze powtarzam, że „Mama jest dobrze zorganizowana”. I nie przewiduję, że będzie inaczej :-). Z resztą już niebawem zobaczycie moje zmagania z nowymi obowiązkami. Bardzo zależy mi na tym, aby sobie poradzić w nowej sytuacji, a potem znowu podzielić się z Wami pewnym now-how, które ułatwi to nasze „mamine” życie.

Na koniec chciałabym jeszcze zapytać – jakie są Wasze plany na powrót do pracy? Jak długo zostajecie na urlopie macierzyńskim? Boicie się wracać? Wolałybyście zostać w domu, czy wręcz przeciwnie – chciałybyście już wrócić do pracy? Pozdrawiam ciepło, Maja-BeMam

Bądź towarzyski, podziel się!