Mówią, że ciąża to czas na wyciszenie… 1

W zeszły piątek brałam udział w spotkaniu dla kobiet w biznesie, na którym sporo opowiadałam o sobie ;-) i mojej ciąży ;-). I właśnie to spotkanie przypomniało mi czas moich aktywnych 9 miesięcy. Przypomniało mi też o tym, jak wszyscy w koło mówili, żebym przystopowała…

Weź L4

Nie minęły 3 miesiące, a moja Pani doktor z uporem maniaka, co wizyta pytała się mnie, czy bym czasem, nie chciała już odpocząć… Wielu się dziwiło, czemu nie skorzystam i nie wezmę, jak to nazywali „odpoczynkowego”…. No nie chciałam, bo perspektywa spędzenia kilku miesięcy w domu na „oczekiwaniach”, wydawała mi się straszna ;-). Tu wybaczcie moje zdanie na ten temat. Każda z nas wybiera, co chce i jak chce. Ale ja po prostu nie znoszę siedzieć w domu i uwielbiam działać. Przymusowy odpoczynek w moim przypadku, spowodowałby niestety więcej złego, niż dobrego. Oczywiście nie miałam żadnych komplikacji i to po prostu była wzorowo przebiegająca ciąża. A gdybym spędziła ją w domu, to mój humor pewnie by mnie zabił ;-). Chciałam pracować, bo mam to szczęście, że mam wspaniałą pracę i przede wszystkim mam niesamowity zaszczyt pracować z cudownymi ludźmi. Oczywiście mogłabym pracować z domu, na tzw. Home Office, ale ja lubię pracować, jak to się mówi z angielska ;-) face to face (wybaczcie, po tylu latach jestem już takim korpoludem ;-)).

Ale to nie wszystko. Ciąża mnie po prostu uskrzydliła i dodała energii. Dokładnie w momencie, gdy byłam (a jeszcze o tym nie wiedziałam ;-)) w pierwszym miesiącu, zmieniłam stanowisko i dział. Dostałam nowe wyzwania, a ja kocham ‘nowości’. Nie chciałam się wycofać, dla mnie po prostu to był najlepszy czas. Mój zapał sięgał zenitu…:-)

Nasza biologia

Tak jest skonstruowany nasz świat, że to kobiety rodzą i to one, a nie mężczyźni, mają z tego powodu przerwę w pracy J No tak, ok mężczyźni też coraz częściej biorą tacierzyńskie (tia, nawet słownik w Wordzie mi to właśnie zamienia na MA-cierzyńskie…), ale nie o nich dzisiaj mowa. Ciąża zmienia wiele, nie tylko to jak my same postrzegamy siebie i otaczający nas świat, ale również to w jaki sposób postrzegają nas inni. Niestety ‘INNI’ wywierają na nas dość spory wpływ, czasem jest on bezpośredni, gdy mówią: „weź sobie zwolnienie lekarskie, daj sobie spokój”, a czasem pośredni, kiedy nie pytając nas o zdanie i „próbując ułatwić życie” wciskają mniej ważne zadania w pracy, bo przecież kobieta jest wtedy „mniej sprawna”. A może by tak ktoś pomyślał, że ta baba z brzuchem ma swoje własne zdanie?!

Co wybierzesz?

Wybór należy do nas drogie mamy, ale niestety nasze otoczenie społeczne, raczej nam w nim nie pomaga. Przez te 9 miesięcy nie raz spotkałam się z pytaniami: „Po co ty jeszcze pracujesz?”, „Zaszkodzisz dziecku!”, „Jaki jest sens, żebyś teraz pracowała”, „Powinnaś odpuścić!”. Jak na złość wszyscy wiedzieli lepiej ode mnie, czego ja powinnam chcieć. A ja chciałam normalnie pracować.

To, co wybierze każda z nas w okresie ciąży, czy zdecyduje się na L4, czy na dalszą pracę, powinno być naszą własną, nieprzymuszoną decyzją, a nie rezultatem tego, co pomyślą sobie inni i co ci inni nam mówią. Mam na myśli oczywiście racjonalne podejście do sprawy. Gdybym miała zagrożoną ciążę, to wbrew temu co piszę i co lubię robić, na pewno leżałabym plackiem w łóżku, z laptopem na wysięgniku i w taki sposób zarządzałabym moim małym kawałkiem świata. Gdybym miała niezbyt przyjemne warunki pracy, pewnie też bym bardziej odpuściła. Mogłam jednak wybrać i zakończyłam pracę na dwa tygodnie przed porodem. Czy zmieniłabym swoją decyzję teraz? Nie.

I jeszcze raz podkreślę – to co wybierzesz, musi być w zgodzie Toba samą. Może chcesz już odpocząć, masz dość pracy, źle się czujesz? A może wręcz przeciwnie – masz mnóstwo energii i koniecznie chcesz ją gdzieś ulokować :-)?

Polecam aktywność!

A jakżeby inaczej! Po to w końcu powstał ten blog. Moje zdanie już znasz. Uważam, że ciąża to wspaniały czas, w którym wcale nie trzeba schodzić na boczny tor. Jeśli tylko chcesz i nie brakuje Ci energii – działaj! Twoja praca nie pójdzie na marne. Jeśli masz dobrego szefa będzie o Tobie potem pamiętał. Jeśli masz swoje cele, być może uda się Tobie je zrealizować przed porodem. Po ciąży nie będzie łatwiej. To wtedy pracę zawodową, zastąpi bardzo odpowiedzialna praca i pełna koncentracja na dziecku. Dlatego jeśli mogę coś poradzić to mimo wszystko chciałabym Was namówić, aby nie zwalniać tempa w ciąży (no chyba, że już macie dzieci lub/i macie po prostu dość ;-)), działać, oczywiście w granicach rozsądku, zgodnie z tym, co nam w duszy gra. Ciąża nie ogranicza naszych zdolności intelektualnych. W tym czasie naprawdę da się wiele zrobić :-)

Bądź towarzyski, podziel się!