Moje podejście do mody ciążowej 1

Uwielbiam modę i to aż dziwne, że do tej pory nic o tym jeszcze nie napisałam. Na tym blogu będę chciała koniecznie pokazać jakieś ciążowe stylizacje, ale na to przyjdzie czas, gdy wreszcie urośnie mi brzuszek. Tymczasem podzielę się z Wami moimi przemyśleniami co do ciuchów ciążowych.

Już dawno wiedziałam, że nie będę chciała w tym okresie ubrać rozkloszowanych pod biustem sukienek i bluzek, bo najzwyczajniej w świecie będę się w takim stroju bardzo źle czuła. Moja kochana siostra powiedziała mi ostatnio, żebym nic nie kupowała bo ona ma sporo takich sukienek i chętnie mi je da. Zapomniała dodać, że są krótkie jak diabli i będę w nich wyglądać jak wesoła bułeczka. A ja uwielbiam fasony ołówkowe i w takich będę najlepiej się czuła. Mój typ to wąskie sukienki i spódnice do kolan, spodnie cygaretki lub obcisłe typu slim. To wszystko znajdę w wersji rozszerzonej o brzuszek, dodam do tego moje kolorowe żakiety, dużą biżuterię, szpilki z których nie zrezygnuję do samego końca (no zobaczymy jak mi pójdzie, na razie upieram się przy swoim) i będę wyglądać jak człowiek ;-). Nawet specjalnie nie muszę poszerzać mojej garderoby, kupię z 2-3 spódnice, jakieś monochromatyczne sukienki, kilka dłuższych, ale za to obcisłych bluzek bawełnianych i 1-2 parę spodni. Z tego wszystkiego da się skomponować niezłe stylizacje. A że zbliża się zima – nabyłam ostatnio za ok. 300 zł gruby, miętowy płaszcz w Mohito, w większym rozmiarze i brzuszek się zmieści!

Bądź towarzyski, podziel się!