Moje odżywianie w trzecim trymestrze ciąży 1

Muszę przyznać, że wielkość spożywanych przeze mnie posiłków, nie zmieniła również i w tym trymestrze. Ilościowo jem mniej więcej tyle samo. Oczywiście powtarzając się nadmienię znowu, że bardzo dbam o skład odżywczy spożywanych posiłków i jest to jedyna rzecz jaka uległa ‘zwiększeniu’ w mojej diecie.

Waga wzrosła mi do dzisiaj prawidłowo, zgodnie z wyznacznikami, o 13 kg, więc jest nieźle. Mój synek jest dość sporych rozmiarów (ok. 3,5kg). Odliczając wagę wód płodowych, nadmiar krwi w organizmie, odrobinę zatrzymanej wody, itp. itd., wiem, że po porodzie powinno mi zostać coś ok. 3 – max. 5 kg do zrzucenia, aby powrócić do stanu pierwotnego. Do tego po ponownym zmierzeniu wszystkich obwodów (łydki, uda, brzucha, bioder, klatki piersiowej) mogę powiedzieć, że jedynie obwód mojego brzuszka, bioder i klatki piersiowej uległ zwiększeniu :-). A więc pierwsze dwa, dlatego że gdzieś się musi pomieścić mój maluszek, a klatka piersiowa to taki pozytywny efekt uboczny :-)))

Jest nieźle, dlatego chciałabym podsumować z Wami w pierwszej kolejności to, co zrobiłam do tej pory aby przypilnować, żeby moja waga wzrastała prawidłowo. Na koniec dodam jeszcze spory akapit, o tym jakie potrawy jem w tym ostatnim okresie, bo to dość istotna sprawa, jeśli chodzi o zdrowie mojego maluszka.

Podsumowanie Diety Planu Naprawczego:

1 – Na początku ciąży założyłam Dziennik Odżywiania, gdzie zaczęłam spisywać co, kiedy i w jakich ilościach jem.

2 – Następnie zrewidowałam sposób mojego odżywiania (Analiza Dziennika Odżywiania), bo niestety nie był on najszczęśliwszy. Błędy, jakie wtedy znalazłam były dość spore.

Moich 7 grzechów głównych:

1) Totalny brak regularności – czasem jadłam za często, czasem nie jadłam przez wiele godzin, a potem miałam wilczy apetyt
2) Piłam kawę na czczo – co zrujnowało mój żołądek (trymestr pierwszy rozpoczął się ostrym stanem zapalnym żołądka)
3) Jadłam mało owoców i warzyw
4) Jadłam stanowczo za dużo skrobi – dla mnie dzień mógłby się zaczynać i kończyć na pieczywie. Uwielbiałam (no i niestety nadal bardzo lubię) świeże bułeczki i wszelkiego rodzaju makarony
5) Podjadałam – dosłownie nie mogłam się opanować, szczególnie wieczorem. Lubiłam coś przegryzać (orzechy, popcorn, raz na jakiś czas czekoladkę)
6) Mało piłam – ok. 750ml dziennie
7) Uwielbiałam jeść wieczorem

3 – Wprowadziłam mój tzw. Diety Plan Naprawczy z 8 zmianami (Diety Plan Naprawczy), jakie zaczęłam wdrażać w życie:

Zmiana nr 1 – Wyznaczyłam regularne godziny posiłków
Zmiana nr 2 – Zaczęłam jeść powoli i w niewielkich ilościach
Zmiana nr 3 – Wyeliminowałam pewne pokarmy z diety
Zmiana nr 4 – Zgodnie z planem dnia rozłożyłam składniki posiłków
Zmiana nr 5 – Wprowadziłam do diety, to czego w niej brakowało
Zmiana nr 6 – Zaczęłam pić 2 litry wody dziennie
Zmiana nr 7 – Przestalam pić w trakcie posiłków
Zmiana nr 8 – Pozwoliłam sobie na ‘małe przestępstwa’ tylko w weekendy i święta

4 – Zmiany wdrażałam tygodniami, tzn. pogrupowałam po 2-3 i zaczynałam je stosować kolejno, tydzień po tygodniu. Wyznaję zasadę, że nie można zmienić całego życia w jednym momencie, to odbywa się stopniowo. Jeśli chcemy aby zmiana utrwaliła się, potrzebujemy czasu na jej wcielenie w życie. I tak było ze mną. Były tygodnie, kiedy nie udało mi się nic zmienić. Z niektórymi zmianami było o wiele trudniej. Przykładowo z wdrożeniem w życie Zmiany nr 4 – Zgodnie z planem dnia rozłożyć składniki posiłków, musiałam czekać wiele tygodni, do drugiego trymestru ciąży. Dla przypomnienia w opisie zmiany umieściłam: wszelkie pokarmy węglowodanowe spożywam do 16:00, ponieważ to w pierwszej części dnia mój organizm ma największe zapotrzebowanie na energię. Po tym czasie nie jem: słodyczy (już się same wyeliminowały), pieczywa, kasz i ziemniaków. Niestety w pierwszym trymestrze czułam się kiepsko po większości pokarmów i nie byłam w stanie zapomnieć o jedzeniu potraw mącznych pod wieczór. Tą zmianę udało mi się wdrożyć o wiele później, pod koniec drugiego trymestru.

Tutaj Dziewczyny pamiętajcie – Nigdy nic na siłę!!! Im bardziej się ograniczamy i im bardziej zmuszamy do czegoś, co nam nie do końca pasuje, tym trudniej będzie nam zaszczepić to na stałe w życiu. Jakiś czas temu napisałam artykulik o tym, jak sobie ułatwić ciążowe życie (Kilka sztuczek od BeMam). W nim wspomniałam o tworzeniu nawyków w ciągu 30 dni. Może być tak, że nie wdrożycie regularnych godzin posiłków w ciągu jednego tygodnia, ale bez problemu uda się Wam to zrobić w miesiąc czasu.

Bądźmy realistyczne, gdy wprowadzamy zmiany, czasem lepiej robić to powoli i nie wszystko na raz. Im więcej sobie narzucimy, tym gorzej będzie potem to utrwalić.
Gdybyście miały pytania co do efektywnego wprowadzania zmian w życie – piszcie koniecznie!

Te wyżej wymienione etapy pozwoliły mi na zmianę sposobu odżywiania – uregulowanie posiłków, wyeliminowanie niewłaściwych pokarmów i przede wszystkim dbanie o właściwy skład odżywczy tego, co jem. Nie będę tutaj tego wszystkiego przytaczać, ale wędrówka była dość długa. Z każdym kolejnym trymestrem musiałam wprowadzać kolejne zmiany i jeszcze bardziej intensywnie dbać o wartości odżywcze posiłków. Jestem już niemal na końcówce mojej ciążowej drogi i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że było warto :-)!

Wszystkie za:

1 – Waga wzrosła mi prawidłowo, zgodnie z normą (o te 12-13 przepisowych ;-) kg).
2 – Nie miałam ani zachcianek ani wilczego głodu. Nie będę się o tym rozpisywać, bo więcej znajdziecie tutaj: , ale jedna z teorii jakie mam na ten temat to to, że jest to wynikiem regularnych godzin posiłków i ich właściwego składu odżywczego.
3 – Przy stosunkowo niewielkim wzroście mojej masy ciała, mój maluszek urósł jak na drożdżach, ma świetnie wykształcone serducho i jest gotowy do przyjścia na świat. Nie ważne ile ważę, ważne że dbanie o dietę wpłynęło pozytywnie na jego rozwój. Reszta się naprawdę nie liczy :-)!

I na koniec jeszcze kilka istotnych rzeczy dotyczących tego, co teraz jem (na samej końcówce, w 9 miesiącu):

1 – Przede wszystkim jem jeszcze więcej mięsa. Dlaczego? Moje maleństwo po urodzeniu będzie karmione piersią, dlatego teraz potrzebuje zmagazynować jak najwięcej żelaza na ten czas.
2 – Pilnuję nadal jedzenia nie tylko mięsa ale również odtłuszczonego nabiału. Zawarta w nich witamina B12 jest bardzo istotna na ostatnim etapie ciąży do tworzenia ochronnej osłonki mielinowej. Proces ten jest kontynuowany również już po przyjściu na świat dziecka.
2 – Bardzo ograniczam sól, dzięki temu oraz i innym zabiegom nie mam opuchniętych nóg i dłoni.
3 – Jem zielone warzywa, brokuły, brukselkę, kapustę, groszek, szpinak, a także razowe pieczywo. Zawarta w nich witamina K reguluje krzepliwość krwi, co ma bardzo duże znaczenie w okresie okołoporodowym.
4Piję 2,5 litra wody dziennie. Pamiętajcie – nie wolno nam odwodnić organizmu!!!
5 – Spożywam bardzo dużo warzyw i owoców i dbam o ich różnorodność. Dzięki temu moje maleństwo dostaje cały zapas prawdziwych, a nie syntetycznych witamin.

Po porodzie będę musiała odczekać przynajmniej 6 tygodni przed rozpoczęciem jakiejkolwiek diety. Planuję karmić piersią, a odchudzanie się w pierwszym etapie może zaburzyć laktację. Nie będę też wariować, wiem, że podchodząc ze spokojem wdrożę potem dietę i ćwiczenia, i dojdę do świetnej sylwetki, planuję lepszą niż przed ciążą.

Jeśli macie jakieś pytania co do wyżej wymienionych opisów i metod, to piszcie koniecznie!!! Z chęcią odpowiem na pytania:-)

Pozdrawiam ciepło, Maja

Bądź towarzyski, podziel się!