Moje ćwiczenia w trzecim trymestrze ciąży 1

W ostatnim trymestrze pisałam niewiele o ćwiczeniach, a trzeba przyznać, że pracowałam nad sobą dość sporo ;-). Pogoda była coraz lepsza, ale nawet wtedy gdy było zimno i wiało, ja niestrudzenie ;-) maszerowałam z moimi kijkami do Nordic Walking. I tak do 36 tygodnia chodziłam te minimum to 2-3 razy w tygodniu, a że dzień był już dłuższy, więc z reguły wracałam z pracy do domu, przebieram się i szłam na spacer. W soboty i niedziele potrafiłam zrobić ok. 6 km. Pod koniec ciąży, czyli w 36-37 tygodniu chodziłam już troszkę mniej i wolniej, powoli spasowałam z kijkami i przeszłam na zwykły tryb spacerowy, ale i tak nie ma to jak ruch na świeżym powietrzu. Dodawało mi to energii i jak zwykle pomysłów na to, co mogłabym jeszcze zrobić :-). Świetnie się po tym czułam, na dodatek dotleniałam siebie i mojego synka, który rósł w moim brzuchu w zastraszającym tempie :-). Przez te wszystkie miesiące przyzwyczaił się już do tego, że mama nie potrafi usiedzieć długo w jednym miejscu ;-)

Ale ale Nordic Walking to nie wszystko ;-). Dość długo pływałam też nadal na basenie. Mój mąż śmiał się, że po 30 tygodniu zacząłem pływać dostojnie jak orka, bo też i tak wyglądam w stroju kąpielowym. Robiłam trochę mniej basenów, bo ok. 35, ale pływając powoli i praktycznie bez żadnych przerw. I powiem Wam, że dopiero ostatnio poczułam, jak dobrze działa na mnie basen. To świetne odprężenie i niesamowite odciążenie dla kręgosłupa….

Co jeszcze? Jakiś czas temu pisałam o jodze i o tym, że na prawdę żałuję, że odkryłam ją dopiero w ostatnim trymestrze. Joga ma ćwiczenia dla każdej z nas, nie obciąża, za to naprawdę pozwala się odprężyć, buduje naszą elastyczność i przygotowuje do porodu. Ćwiczyłam w te dni, kiedy nie pływałam na basenie. 30 minut to maksimum, ale w pełni wystarcza. Na zachętę kupiłam sobie piękną, grubą, intensywnie fioletową karimatę. Czasem lubię w coś ‘zainwestować’, bo wtedy nie ma już odwrotu i muszę ćwiczyć, bo przecież nie kupiłam jej żeby leżała w szafie ;-)

Przez ostatnie tygodnie chodziłam do szkoły rodzenia i tu miałam też trochę ćwiczeń, ale to tylko godzinkę raz w tygodniu. Tymi ćwiczeniami pobudzałam krążenie, i oczywiście uczyłam się, jak przygotować się do porodu.

I to chyba wszystko. Dodam, że świetnie się czułam do samego końca. Zachowałam całkiem niezłą sprawność fizyczną, a teraz 1,5 tygodnia po porodzie prawie śladu nie ma po moim ciążowym brzuszku. I dlatego chciałabym Wam powiedzieć, że naprawdę warto :-)! Jeśli nie macie żadnych przeciwwskazań (i oczywiście cały czas konsultujecie to z lekarzem prowadzącym) to ćwiczcie!!! Aktywność fizyczna doda Wam nie tylko energii, ale przede wszystkim poprawi nastrój :-)!
Zawsze :-) !!!

Na koniec moje „ćwiczebne” zdjęcia z dziewiątego miesiąca ciąży, zrobione przez Mariusza Rymanowskiego z makijażem NA.LA

Maja-BeMam-297-mini

Maja-BeMam-298-mini

Maja-BeMam

Bądź towarzyski, podziel się!