Matka, ogarnij się! 0

Któryś już wieczór z rzędu, kiedy z triumfem mogę oznajmić całemu światu, że czorty pięknie śpią, staję przed lustrem w łazience i mówię do mojej twarzy: „Jutro już na pewno ciebie posmaruję. Bo dzisiaj mi się nie chce. Jeszcze nie wyglądasz aż tak tragicznie.”

I kto to mówi?

Mówi to ta, co chciała lata temu wyciągać matki z dresów i robić im makijaż co dzień rano, bo wydawało jej się, że tylko wtedy będą szczęśliwe. Zwolenniczka efektywnego działania, zarządzania czasem i kaizenowskich usprawnień. Ta co miała się zbierać w sobie i działać. Zero litości dla opieszałości ;-)

A więc ta baba, czasem nie ma siły. I wcale się sobie nie dziwi. Kiedy wertuje teksty sprzed lat, zastanawia się kto to pisał ;-)

No w sumie to pisała go ta sama osoba, która od tamtej pory dorobiła się już dwójki dzieci :-)

Inaczej wygląda sprawa, kiedy dopiero mamy mieszkańca w naszym brzuszku, jeszcze inaczej, kiedy pojawia się pierwsze dziecię, a kiedy jest drugie, trzecie i dziesiąte trzeba przewertować stare metody i znaleźć coś rozsądnego na teraz.

Dzisiaj więc opracowuję dla siebie i dla Ciebie nowe metody, żeby się w końcu trochę ogarnąć!

Nie chce Ci się, albo po prostu najzwyczajniej w świecie nie masz siły na zadbanie o siebie?

Wkurzają Cię teksty o tym, jak to powinnaś być zadbana i cudowna w ciąży i po ciąży?

Do tego masz już tego wszystkiego szczerze dość, padasz na nos ze zmęczenia i nie chce Ci się już kompletnie nic….?

Ja tak mam :-) I nie powiem co mnie trafia, jak ktoś kto A- nie ma dzieci lub B- jest dopiero w ciąży, próbuje mi radzić, co mam zrobić. Wiesz dlaczego? Bo sama ten błąd popełniłam. Kajać będę się w jednym z najbliższych tekstów, dzisiaj jednak podchodzimy do tematu poważnie i rozmawiamy o metodach na „pozbieranie się” :-)

To co Matka – jedziemy dalej?

Po co? Na co? i Dlaczego?

Wyrosłam już dawno z tego, żeby poprawiać się dla innych. Być może dlatego, że mam wspaniałego męża i cudowne dzieci, i nie muszę nikogo więcej poza nimi oczarowywać…

Zaraz! Czy aby na pewno ;-)?

Bo chyba jest taki ktoś, dla kogo to, jak wyglądam się jeszcze liczy, bez względu na zmęczenie, zarobienie i brak czasu? Ktoś, komu chwila dla samej siebie z pewnością poprawiłaby nastrój. Ktoś, kto choć trochę ucieszyłby się z tego, że nie ma już popękanych pięt czy worów pod oczyma J.

Kto to taki? No jak to kto?

To ja sama. Dla siebie samej nie tyle warto, co po prostu TRZEBA coś czasem zrobić. Wertuję więc dziś stare sposoby, jakie już kiedyś opisałam, i szukamy kompromisów dla styranych matek.

Lifehacks (Lajfhaki) dla Matki -  Co matka może zrobić dla siebie, żeby choć trochę się ogarnąć?

STARTUJEMY!

1. Małe rodzi większe

Czasem małe rzeczy, jak systematyczne dbanie o siebie, przekuwają się na coś większego, jak zdrowa cera, lśniące włosy, piękna sylwetka i dobry nastrój oczywiście. Do tego wszystkiego potrzeba jednak szczypty samodyscypliny, konsekwencji i pomysłu.

Trochę przykładów poniżej:

Nie masz czasu na nawilżanie twarzy? No nie tyle nie mam, co mi się już nie chce ;-) No, albo faktycznie nie mam ;-)

Co radziłam? Położyć na przewijaku, oprócz kosmetyków dziecka swoje kosmetyki, jak np. krem do twarzy, maseczkę, krem do rąk, balsam do ciała…. Przewijasz malucha i przecież nie założysz mu od razu pieluchy, bo warto „przewietrzyć” pupę, żeby się nie odparzyła… jest więc to chwila, gdy możesz sobie np. posmarować twarz kremem. U mnie coraz ciężej z tą metodą, bo Leo coraz starszy i nie wysiedzi na tym przewijaku ani sekundki. ALE, kiedy ten mały szaleniec opracowuje kolejną zabawkę na macie, mam kilka sekund aby coś wykombinować. Nieszczęsny krem do twarzy przeniosłam więc w bliskie sąsiedztwo maty, gdzie mam chwilę aby się posmarować, a przy okazji zrobić też kilka brzuszków. No dopóki Leo nie postanowi popełzać gdzieś dalej, co zdarza się coraz częściej.

Warto mieć pewne rzeczy w zasięgu ręki, a wtedy nie pozostaje nam nic innego, jak kreatywne wykorzystanie chwili. Potrzeba matką wynalazków, w końcu!

Trzymam też oczywiście jakiś krem „pod ręką”, np. przy łóżku, bo jak już nie mogę zasnąć lub czytam stronę książki, to przy okazji dam też i radę, ostatecznie, się posmarować.

Nie masz czasu ćwiczyć?

Od jakiegoś czasu biegałam z wózkiem (…………………)……….. Biegałam….. Chwilowo jednak mam przerwę, bo mam problem z kostką, a do kompletu napadały mnie ostatnio różne choróbska. Od Świąt mam więc przerwę. Czasem jednak mam zapał i ćwiczę na macie, przy Leo. Kiedyś napisałam taki tekst: Jak świeżo upieczona mama może znaleźć czas na sport? i znajdzie się tam trochę sposobów –

Możesz myć zęby, a przy okazji zrobić 50 squatów. Możesz bawić się z dzieckiem, a rozśmieszając je zrobić kilka podskoków lub pajacyków. Zamiast chodzić wolno z wózkiem, rób to szybkim marszem lub nawet marszobiegiem. Załóż nosidło, weź malucha, kijki do nordic walking i wybierz się na pieszą wędrówkę. Na prawdę możliwości jest wiele…..

Ja obecnie wyznaję zasadę „przy okazji”, a więc w grę wchodzą spacery lub bieganie z wózkiem, aktywna zabawa z maluszkiem, lub po prostu ćwiczenia na macie. Oprócz tego szaleństwa z Adasiem, zabawa w berka, czy jak to on lubi „Mama, goń mnie!”. Na brak ruchu nie ma więc co narzekać :-)

Podobnie więc jak w poprzednim – KREATYWNOŚĆ, znajdzie tu swoje zastosowanie. Musisz pomyśleć jak wygląda twój dzień, co i kiedy robisz, a potem zastanowić się jak i gdzie wcisnąć jakieś ćwiczenia.

2. Rytuały

Jeśli zapominasz np. o maseczce na włosy czy też peelingu na twarzy możesz zdecydować w jaki dzień w tygodniu chciałabyś je zrobić i potem powtarzać to systematycznie, aż w końcu wejdzie Ci to w nawyk.

Generalnie teraz u mnie ciężko z rytuałami i powoli do nich powracam. Mimo wszystko olejuję włosy (Co mi poradziła fryzjerka na moje zniszczone włosy?), a jak pilnuję kąpiącego się Adasia to i maseczkę czasem zrobię. No jeśli nie kąpie go akurat Tomek ;-)

3. Zrób pierwszy krok

Moja stara rada…. Jeśli nie wiesz od czego zacząć, a sytuacja wydaje Ci się beznadziejna, zrób ten pierwszy krok. Kup krem, maseczkę do włosów, balsam, cokolwiek. Powiedz sobie: „Nawet jeśli i mam kiepską cerę to od teraz zacznę używać tego kremu systematycznie. Sprawdzę efekt np. po 30 dniach”. Jeśli możesz kup droższy krem, potraktuj go jako inwestycję. Bo chyba szkoda Ci będzie patrzeć na leżący na półce bez używania krem za 100 zł???!

Kurcze się nie sprawdziła. Mam fajny zestaw Este Lauder i d…. Użyłam przez 2 wieczory (bo zestaw ma ten feler, że składa się z 3 kosmetyków, w 3 krokach) i odstawiłam go „na później”. Być może jednak ta metoda się u Ciebie jednak sprawdzi.

5. Nawyk w 30 dni

30 dni wystarczy na wyrobienie nawyku – to fakt :-) i sporo o tym już pisałam.

TU: Jak wypracować pozytywny nawyk i zmienić swoje życie i TU: Kilka sztuczek od BeMam, które ułatwią Wam „ciążowe” (i nie tylko) życie :)

Jeden z moich przykładów? Uwielbiałam pić kawę z czekoladkami, nigdy osobno. Tak zaczynałam mój dzień. W grudniu zrobiłam wyzwanie bez słodyczy i udało mi się tego nawyku pozbyć J

Nawyk można wypracować na takiej zasadzie: zakładasz sobie, że coś będziesz robić przez 30 dni, i mówisz sobie, że po tym czasie zawsze możesz tego zaprzestać. W takich sytuacjach człowiek o wiele chętniej podejmuje działanie i jest w stanie z tym postanowieniem dłużej wytrzymać J. Możesz przykładowo zaplanować, że przez 30 dni będziesz uprawiać z wózkiem marszobieg (Jak zacząć biegać). A co będzie po 30 dniach to sama zobaczysz. Może będziesz tak zadowolona, że nigdy już tego nie zaprzestaniesz ;-)!

4. Kiedy jesteś w domu, załóż coś wygodnego, byle to nie był wór pokutny ;-)

Nawet jeśli jedynym twoim zadaniem ma być kopanie w piaskownicy i budowanie zamków z piasku z twoim dzieckiem. Bo kogo chciałabyś widzieć w lustrze? Zmęczoną i zaniedbaną czy też zadowoloną z siebie, zadbaną kobitę? Wiem, czasem i pomalować się jest trudno, ale na Miłość Boską ;-) rzęsy się tuszuje w 3 sekundy ;-). Do tego, wiem powtarzam się, wyrzuć stare i rozciągnięte ciuchy (Mamo (w ciąży i po) ubieraj się na sportowo!). Nawet getry za 10 zł z Internetu są lepsze niż stare dresy, w których czujesz się jak lump ;-)

5. Może musi nastąpić burza, żeby cokolwiek się zmieniło?

I też tak może być. Jeśli Twoje próby nie przynoszą rezultatów, albo czujesz się totalnie bezsilna, czas wytoczyć cięższe działa. Zafunduj sobie metamorfozę, zmień kolor włosów, zrób paznokcie, i przede wszystkim zmień sposób myślenia….

No cóż – zrobienie paznokci mi nie pomaga, może muszę zrobić coś z włosami ;-)))) To na pewno.

Nie masz jak pójść do fryzjera, bo sama zajmujesz się dzieckiem? To znajdź takiego fryzjera, do którego możesz pójść razem z nim. Ja chodzę z Leo, bo mam taką fryzjerkę, że kiedy przychodzę, w salonie oprócz nas nie ma żywej duszy.

Nie masz pieniędzy na zmiany? Może znajdziesz jakieś specjalne promocje na grouponie, a może ktoś mógłby zrobić Ci nową fryzurę za darmo – szukaj, w sieci jest wielu ludzi którzy budują swoje portfolio i nawet zrobią to bezpłatnie. Dołącz do grup dla mam w Twoim mieście. Na tych grupach bardzo często są oferty kosmetyczek czy salonów fryzjerskich, które w ramach np. promocji zrobią cię na bóstwo zupełnie za darmo :-)))) Nie dostarczę Ci wszystkich rozwiązań, ale prędzej czy później zapewne sama je znajdziesz :-).

Wydaje Ci się, że „nic już Tobie nie pomoże”? To jesteś w błędzie. Możesz zrobić dla siebie więcej niż Ci się wydaje. Dodać trochę ćwiczeń do codziennej rutyny, pomalować paznokcie i rzęsy. Już te małe czynności poprawią Ci nastrój, a jak będzie lepszy to zrealizujesz kolejne. We wszystkim limitem jest nasz umysł. To my same najbardziej siebie hamujemy. Ale już w momencie, gdy podejmujemy pierwsze działania, stajemy na najlepszej drodze, aby wyjść z błędnego koła myślenia, że nam się to nie uda.

I na 100% nie wyczerpałam wszystkich możliwości, bo ONE są w WAS Moje Kochane! Wasz umysł pokłada niezliczoną :-) ilość sprytnych rozwiązań, które każda Matka może i potrafi zastosować :-)))

 i kto to mówi

 

Bądź towarzyski, podziel się!