Mamy biegaczki. Wywiad ze SportyMum Marceliną Liszewską 1

Dzisiaj zapraszam Was na inspirujący wywiad z Marceliną Liszewską. Od roku jest mamą, od ponad 5 lat żoną, a od zawsze kobietą :-) Ma wiele zainteresowań i kilka pasji. Czuje niesamowity pociąg do języków, książek fantasy i ciekawych filmów. Żeby jednak nie zgnuśnieć w fotelu odnalazła radość w bieganiu. W bieganiu, którego za czasów szkolno-studiowych nie cierpiała :-) Które było nudne, monotonne i powodowało palenie w płucach (mimo uprawiania innych aktywności sportowych :-). Jak to jednak w życiu bywa miłość nie wybiera, rozum idzie w odstawkę i serce decyduje. W tym wypadku zdecydowało dobrze i Marcelina trzyma się tej decyzji. Na koniec jeszcze dodam, że nasza mama biegaczka prowadzi blog – sportymumkethryveris

4 nocny półmaraton 1

Maja: Czy możesz opowiedzieć mi, jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem? Zaczęłaś biegać przed ciążą czy po ciąży?

Marcelina: Zaczęłam biegać z 3 lata przed ciążą. Na pierwsze truchtanie wyciągnął mnie mój mąż. Udało się nie wypluć płuc po pierwszych 5km, nie było ognia w mięśniach i tygodniowych zakwasów, więc ja zostałam w butach biegowych (bardzo są wygodne poza tym :P ), a mąż wrócił do swojej pierwszej miłości – roweru ;)

Maja: Dlaczego biegasz?

Marcelina: Nie ma jednego powodu. Na pewno, aby mieć lepszą sylwetkę i być sprawniejszą oraz zdrowszą. Powodem jest również ogólna poprawa samopoczucia i humoru. Jest to dobry sposób na przewietrzenie umysłu, wyciszenie się, odstresowanie. Nie ukrywam, że bardzo lubię rywalizację z bieganiem związaną. Rywalizuję sama ze sobą, ze swoimi słabościami, lubię pobijać własne rekordy. Dreszczyku emocji dodaje mi również udział w zawodach i mierzenie się z innymi. To są chyba takie główne powody.

biegająca mama

Maja: Kiedy zaczęłaś (znowu) biegać po porodzie?

Marcelina: Po porodzie wskoczyłam w buty biegowe równo 6 tygodni od urodzenia (poród naturalny). Choć nie ukrywam, że jakieś tam małe minutowe podbiegi robiłam już wcześniej w trakcie spacerów, bo nie mogłam się doczekać ;)

Maja: W jaki sposób zaczęłaś (na nowo) biegać? Jak się do tego przygotowałaś?

Marcelina: Nie jestem wzorem cierpliwości ;) Nie bawiłam się w marszobiegi, po prostu włożyłam buty biegowe i zrobiłam od razu ciut ponad 5km. Chcę tu jednak zaznaczyć, że byłam aktywna sportowo do samego końca ciąży. Biegałam do połowy 7 miesiąca, pływałam  a późnej maszerowałam z kijkami oraz korzystałam z ćwiczenia dla kobiet w ciąży. Już w szpitalu kilka dni po porodzie spacerowałam po korytarzach i zamiast wind używałam schodów ;)

Maja: Kiedy biegasz? Masz na to np. jakiś tygodniowy plan?

Marcelina: Zasadniczo mam założenie, aby biegać minimum 3 razy w tygodniu, ale staram się robić to 4 razy. Dzięki temu mogę mieć dwa treningi szybkościowe i dwa dłuższe wybiegania. Jeśli mam w planie półmaraton, bądź pokonanie jakiegoś czasu na konkretnym dystansie to rzeczywiście wspomagam się gotowymi planami treningowymi. Gdy biegam „na luzie” to nie mam nic konkretnego do wykonania, trzymam się jednak ogólnego założenia, o którym wspomniałam wcześniej.

bieganie z wózkiem

Maja: Jak znajdujesz czas na sport? Biegasz sama czy z dzieckiem? Czy ktoś Cię odciąża, abyś mogła pobiegać sama?

Marcelina: Mam to szczęście, że i mąż i moi rodzice oraz inni członkowie rodziny rozumieją moją pasję i mnie w niej wspierają. Korzystam z ich pomocy i biegam wtedy, gdy ktoś z nich może się małym zaopiekować. Zdarza mi się również biegać z synkiem. Od września mam typowy wózek biegowy i jeśli pogoda pozwala, spędzamy czas spacerowy na wspólnym bieganiu. Na razie jestem na urlopie macierzyńskim więc czas na bieganie jest mi ciut łatwiej znaleźć, myślę że wyzwaniem będzie powrót do pracy. Ale to dopiero przede mną ;)

Marcelina Liszewska

Maja: Biegałaś z wózkiem? Jak się biega z dodatkowym obciążeniem? Czy polecasz taką formę biegania?

Marcelina: Bieg z wózkiem to specyfika. Lubię tą formę bieganie, jest to takie dwa w jednym: synek się dotlenia a ja korzystam i szlifuję formę. Co dzień chodzimy na spacery, więc czy ja będę spacerować czy biegać to już mała różnica ;) Nie da się jednak tego robić zawsze. Nie da się wszystkich jednostek biegowych zrobić z wózkiem: szybkościówki odpadają, a najdłuższe wybieganie na jakie pozwolił mój coraz bardziej niecierpliwy synek to 10km ;) Co do biegania z obciążeniem to rzeczywiście jest ono spore. Waga wózka i dziecka robi swoje. Jest to zawsze bieg wolniejszy, na wyższym tętnie, ale to przynajmniej dodatkowe ćwiczenie na mięśnie rąk ;)

Maja: Czy masz jakiś długoterminowy cel? Czy jest coś, co chcesz za jakiś czas osiągnąć? (pytanie dotyczy biegania)

Marcelina: Bardzo odległym celem jest maraton ;) Myślę, że tak w 2018 go przebiegnę. W nadchodzącym roku, na pewno będę mieć dwie połówki (pierwsza już niedługo bo w marcu 25 Półmaraton Ślężański, a druga w czerwcu u nas we Wrocławiu Nocny Półmaraton). Gdzieś pomiędzy, będę walczyć o lepsze czasy na 10k i 5km. Chciałabym dyszkę zrobić w plus minus 50minut, a piątkę w 25. Najważniejsze jednak przede mną. Będzie to poukładanie wszystkiego po powrocie do pracy. To będzie nie lada wyzwanie ;)

Maja: Czy uważasz, że bieganie jest dla mam? Jeśli tak, dlaczego tak sądzisz?

Marcelina: Oczywiście, że jest dla mam. Poza plusami zdrowotnymi, które z tego płyną, ja widzę w bieganiu dużo pozytywów dla psychiki. Bieganie świetnie oczyszcza umysł. Jest to chwila tylko dla siebie. Można wtedy skupić się na sobie i na własnych potrzebach. Jeśli ktoś lubi, może wtedy poszukać rozwiązań problemów, które go nurtują. Można również się całkowicie wyłączyć i zresetować. Co najważniejsze, jest to bodziec do wyjścia z domu, do zostawienia dziecka komuś innemu, bodziec na pozwolenie dla siebie na bycie kimś innym poza byciem mamą. Uważam, że jest to bardzo ważne, bo wydaje mi się, że my Mamy, mamy z tym duży problem ;)

Maja: Co byś powiedziała mamom, które nie miały jeszcze odwagi, aby zacząć biegać? Jak byś je do tego zachęciła?

Marcelina: Wyjdź z domu. Jeśli boisz się ognia w płucach, zacznij od marszobiegów. Pozwól sobie na wolny bieg. Nawet jeśli ma on trwać 5-10minut to super. Nie od razu Kraków zbudowano. Najważniejsze o czym nie można zapominać: bieganie ma być przyjemnością, chwilą dla ciebie na uspokojenie się, zrelaksowanie. Jeśli tego nie czujesz, jeśli decydujesz się na bieganie bo „wszyscy” biegają to nie rób tego, bo to nie jest motywacja , która utrzyma cię przy bieganiu. Nie każdy musi biegać, ale myślę, że każdy ruszać się jakoś powinien :-)

 Jeśli spodobał Ci się wywiad z Marceliną to będzie nam bardzo miło, jeśli:

  • Zostawisz pod nim swój komentarz :-)
  • Udostępnisz go dalej

Zachęcam też do przeczytania wcześniejszego wywiadu z mamą biegaczką :-)

bieganie

Mamy biegaczki. Wywiad z Marzeną Parys-Bednarczyk.

 

 

 

Bądź towarzyski, podziel się!