Mamo zwolnij tempo po porodzie 2

Dzisiaj planowałam zamieścić inny post – opis mojego podejścia do Analiza-Plan-Działanie, ale uznałam, że powyższy temat jest o wiele bardziej istotny, z punktu widzenia świeżo upieczonych mam. Działania i Plany mogą jeszcze trochę poczekać.

Tylko o co dokładnie chodzi?

Z natury jestem osobą bardzo aktywną, zmotywowaną Czytaj dalej:ciągle działającą, stale w ruchu. Moja wizja początku macierzyństwa zakładała, że po porodzie nadal tak będzie, a nawet znajdę więcej czasu na moje nowe pomysły i akcje…. I tak też rozpoczęłam, a raczej chciałam zacząć, po powrocie ze szpitala… Myślałam, że bez problemu zajmę się maluszkiem, domem, będę gotować, piec, wdrażać moje plany, pisać blog, itp. itd. Niestety, nie zadziałało to zbyt dobrze. Zmęczenie wzięło górę, nie byłam w stanie praktycznie nic zrobić, nawet rozkład moich obowiązków macierzyńskich był chaotyczny, nie mówiąc już o tym, że brakowało mi czasu na posiłki. Czułam, że fatalnie sobą zarządzam i za wszelką cenę chciałam działać tak jak dawniej. Mówiłam sobie: „Dziewczyno, jak to? Nie dasz rady? Przecież się zmotywujesz i wszystko będzie dobrze…”. Po kilku dniach przestałam odsypiać noc w ciągu dziennych drzemek mojego synka. Zamiast tego próbowałam pisać i robić inne ‘potrzebne’ (jak mi się wydawało) rzeczy. Ale to mi zupełnie nie wychodziło, a ja czułam się coraz bardziej rozdrażniona. Do tego zaczęły się problemy z brzuszkiem mojego synka, który płakał niemal bez przerwy. Byłam wyczerpana, a moja frustracja rosła…

Na szczęście, wtedy przyszedł właśnie ten moment, kiedy zrozumiałam, że nigdy nie zacznę dobrze funkcjonować, jeśli sobie na trochę nie odpuszczę. I odpuściłam. Wróciłam do drzemek w ciągu dnia, zaczęłam chodzić z synkiem dwa razy dziennie na spacer (jak skończył 2 tygodnie), zaczęłam wdrażać tzw. Łatwy Plan (to mały sekret, o którym niedługo się rozpiszę…), a mój synek poczuł się lepiej. Odżyłam. To podejście spowodowało, że poczułam się zrelaksowana, a moja energia powoli wraca na swoje miejsce. Zauważyłam, że nie mam też problemu z 5 posiłkami w ciągu dnia, w wyznaczonych 3-godzinnych odstępach, nie mówiąc już o tym, że wreszcie jestem w stanie ugotować obiad i upiec ciasto. A teksty same się piszą. Jestem tylko zła na siebie, że nie potrafiłam zwolnić na początku, a z tym wszystko jest łatwiejsze.

I to samo chciałabym zaproponować każdej, świeżo upieczonej mamie. Musimy zwolnić po porodzie, dać sobie czas na regenerację i poznanie naszego maluszka. Jeśli będziemy chciały działać na tych samych obrotach co zawsze, to będzie to bardzo ciężki czas. Taki okres na zwolnienie, to minimum 2 miesiące. W tym czasie nasz organizm wróci do stanu sprzed ciąży, poznamy naszego dzidziusia, jego tryb dobowy się unormuje, a my nie będziemy już zupełnie takie ‘świeże’ w macierzyństwie.

Poniżej zamieszczam jeszcze zestaw porad, jakie odnalazłam, i przetestowałam z pozytywnym skutkiem. Powinny nam pomóc przetrwać te pierwsze tygodnie.

1 – Po pierwsze zwolnij!
Bądź świadoma własnych ograniczeń. Odpoczywaj ile się da, nie zmuszaj się do dodatkowych czynności, które będą cię obciążać. Nie planuj, że będziesz Super Mamą i zrobisz wszystko (zajmiesz się dzieckiem, zrobisz zakupy, ugotujesz, posprzątasz, wypierzesz, a najlepiej trochę jeszcze popracujesz). Super Mamą będziesz, kiedy odpoczniesz, wsłuchasz się w siebie i dzieciątko, które dopiero co przyszło na świat i przyjmiesz sprawy po prostu takimi, jakimi są.

2 – Śpij, odsypiaj kiedy się da
Jeśli maluszek śpi w ciągu dnia, nie planuj że będziesz naprawiać świat w tym czasie ;-) Po prostu też się połóż. Odpoczynek zaprocentuje.

3 – Dobrze się odżywiaj
Powinnaś jeść 5-6 posiłków dziennie, w szczególności jeśli karmisz piersią nie możesz pominąć żadnego z nich. Ale jak to zrobić? Jeśli jesteś przed porodem możesz jeszcze zgromadzić w zamrażalniku obiady na pierwsze tygodnie po porodzie. Może też masz bliskie osoby, które chętnie zadbają o Twoje jedzenie. W moim przypadku niezastąpiona była moja mama, która przez pierwsze dwa tygodnie po porodzie przywoziła obiady i masę innych rzeczy do jedzenia.

4 – Chodź na długie spacery
Najpierw bałam się pójść na spacer, bo uważałam, że mój synek jest za malutki. Ale kiedy zrobiłam pierwszy krok za próg, przetestowałam wózek na pierwszym spacerze, a mój synek zaczął lepiej spać, postanowiłam że jeśli pogoda będzie ładna, to wyjdę na spacer dwa razy dziennie. Dzięki temu mam też sporo ruchu 

5 – Nie planuj działań i nie podejmuj zobowiązań, których nie będziesz mogła potem zrealizować
Jeśli już musisz, rób tylko to co absolutnie konieczne. Przynajmniej przez pierwsze dwa miesiące zajmij się tylko dzieckiem i sobą. Nie będzie czasu na dodatkowe rzeczy. Jeśli prowadzisz firmę lub planujesz być szybko czynna zawodowo, lepiej poinformuj wszystkich wcześniej, że po prostu przez 2 miesiące będziesz niedostępna, bo masz ważniejsze zadanie do zrobienia. I jestem pewna, że wszyscy to zrozumieją.

6 – Korzystaj z pomocy innych
Już pisałam o Super Mamie. To też odnosi się do tego punktu. W tym trudnym okresie nie licz tylko na siebie. Będziesz potrzebować pomocy i wsparcia rodziny, przyjaciół, a może masz też dobrych sąsiadów. Nie rezygnuj z tej pomocy. Z jednej strony będziesz czuła, że masz oparcie i nie jesteś sama, a z drugiej oni mogą Cię w wielu obowiązkach odciążyć. Zrobić zakupy, ugotować, przypilnować malucha przez chwilę.

7 – Chociaż krótka chwila dla siebie
Będąc w szpitalu po porodzie poznałam fajną pielęgniarkę (blondyna, długie nogi, mini, pełen make up i sztuczne rzęsy), która ze wszystkiego żartowała, tak dobrze, że od śmiechu bolały mnie szwy po cesarce ;-) Powiedziała mi jedną rzecz: „niech się Pani dogada z mężem, w jeden dzień w tygodniu powinna Pani wyjść z domu, a mąż niech się zajmuje dzieckiem, bo inaczej Pani zwariuje…”. Nie przewidziała, że mój mąż będzie się opiekował synkiem tak samo jak i ja i będzie mi cały czas pomagał, jednak miała rację co do tego, że czasem po prostu trzeba wyjść z domu, pobyć ze sobą sam na sam, mieć chwilkę dla siebie.

8 – Jeśli nie możesz zapanować nad nerwami, wyjdź z pokoju
Czasem mogą być chwile, kiedy Wasz maluszek krzyczy w niebogłosy już którąś godzinę, w głowie kiełkują Wam różne myśli: że macie dość, że jest Wam przykro, że beznadziejna z Was matka…. Wtedy, kiedy czujecie, że jesteście już na skraju wytrzymałości, proponuję po prostu wyjść z pokoju i odczekać chwilę, abyście mogły wrócić bardziej opanowane do maleństwa. Pamiętajcie, one czują kiedy jesteśmy zdenerwowane, a to powoduje, że jeszcze więcej płaczą. Tylko nasz spokój jest w stanie je uspokoić.

9 – Pamiętaj o partnerze
Nigdy nie zaniedbujcie partnera, nigdy też nie odsuwajcie go od obowiązków. Jeśli źle przebiera pieluchę to nic, w końcu się nauczy. Zamiast zniechęcać, zachęcajcie do pomocy. Nie róbcie z siebie męczennic, nie mówicie, że wszystko zrobicie same. Po co? Skoro dziecko ma Was dwoje, to każde z Was powinno się nim opiekować. Żebyście potem nie płakały, że wszystko jest na waszej głowie… !I oczywiście pamiętajcie o partnerze. Wasze życie uległo zmianie, ale relacja powinna zostać taka sama. Zawsze pielegnujcie Wasz związek i nie zaniedbujcie tych małych rzeczy, które do tej pory sprawiały Wam radość. A jak się tylko da, poświęcajcie sobie jak najwięcej czasu :-)

10 – Dbaj o siebie
Nie karzę Wam tu chodzić do Spa i godzinami przesiadywać u kosmetyczki, ale proponuję zrobienie małych rzeczy dla siebie. To może być: pomalowanie paznokci, zrobienie makijażu, kiedy idziecie na spacer, nakładanie kremu nawilżającego na twarz dwa razy dziennie. Wyrzućcie też rozciągnięte dresy. Lepszy czysty T-shirt i czarne legginsy niż stary dres, w którym możecie poczuć się brzydkie i zaniedbane. Bo przede wszystkim macie się czuć dobrze!!!

11 – Jeśli możesz, spraw sobie laktator
Śmieszy ten punkt trochę ;-) Ale ale, to tylko rzecz, a może być na wagę złota. Bo pozwoli Wam odciągnąć pokarm na noc i mąż może zrobić zmianę przy jednym z karmień, a Wy w tym czasie się wyśpicie. Dzięki niemu będziecie mogły też wyjść raz na jakiś czas z domu, bez stresu, że maluch się obudzi i będzie głodny. Przyda się również wtedy, kiedy będziecie chciały uprawiać sport. Nie można karmić piersią zaraz po ćwiczeniach, ponieważ mleko staje się gorzkie, a tak będzie na 100% dobre :-)

Post jest dość długi, ale mam nadzieję, że znajdziecie w nim kilka pomocnych rad, które i mi się przydały. Najważniejsze to zwolnić, bo od tego wszystko się zaczyna. Powodzenia :-)

Bądź towarzyski, podziel się!