Matka i stres. Co zrobić aby nie oszaleć? 5

Piekło nie zna większego koszmaru niż bunt dwulatka…… Mój rozwścieczony synuś zrzucił właśnie ze schodów łódkę z klocków lego i zaczyna się drzeć. Znowu szał, myślę.

A on dalej swoje – „Wąż! Wąż! Zgubił się! Gdzie jeeeeeeeeeeest mój wąąąąąąąąąż…..!!!!!”.

Potykam się o porozrzucane wokół klocki, nigdzie nie ma tego cholernego żółtego węża. Myślę – „Szlag by to trafił!” W uszach dudni mi ten nieszczęsny, rozdzierający krzyk. Mam. Znalazłam!

- „To nieeee ten! Nie ten! Nie ten!”. Ryk……………….

- „Jaki?” – pytam zła do granic możliwości. Myślę sobie, jeszcze trochę a wylewu dostanę ;-)

- „Nie ten! Nie ten!”

Boże daj żyć, myślę.

- „Czarnyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!!’.

Leo zaczyna ryczeć do kompletu, jakby jednego nie wystarczyło. Oszaleję, myślę, oszaleję, zaraz zwariuję. To piąta awantura odkąd wrócił z przedszkola. Ma tak, gdy jest zmęczony, już się w sumie do tego przyzwyczaiłam. Zdarza się,  że zaczyna mnie boleć szczęka od zaciskania zębów ze złości. Nie jestem okazem stoickiego spokoju. Nie krzyczę, nigdy bym dzieci nie skrzywdziła. Tylko czasem po prostu brakuje mi już sił…. Nieprzespane noce, zaniedbana własna dieta, brak czasu na cokolwiek, robią swoje. Czasem czuję się tak, jak gdyby mój organizm, jakbym ja sama, jakby wszystko uległo totalnej dewastacji, że jestem wrakiem, ugorem z którego nie da się nic wskrzesić.

No ale jasne, są chwile, gdy zbieram się w sobie i idę walczyć. Znacie mnie w końcu od tej strony. Humoru mi nie brakuje. Gorzej niestety czasem jest z siłami…..

A Ty Kochana?! Jak się dzisiaj czujesz?

Powiesz mi pewnie, że dobrze….

Ja też tak mówię.

Tylko, że to „dobrze”, wcale nie znaczy, że jest ok. Czasem tak mówię z przyzwyczajenia. Ty też tak masz? Prawda? Szczerze mówiąc nie znam świeżo upieczonych mam, u których wszystko jest w porządku :-)

Podobnie, jak i ja, przyzwyczaiłaś się pewnie do tego, aby nie narzekać, nie mówić o nieprzespanych nocach i nerwach, które bardzo często na początku macierzyńskiej ścieżki są po prostu w strzępach.

Macierzyństwo nas zaskakuje. To sinusoida, gdzie z jednej strony mamy wszechogarniającą miłość i nieskończoną energię, a z drugiej wyczerpanie i przytłaczające nas emocje.

Nikt z resztą nie mówił, że będzie łatwo.

Stres

Popadanie w skrajne emocje, o co niesamowicie łatwo będąc mamą, może prowadzić do wyczerpania, odczuwania stresu, frustracji, poczucia, że nic Ci się nie chce, że już dawno skończyły się twoje limity, że jeszcze chwila a wyjdziesz z siebie i staniesz obok…….

I wiesz co? To jest absolutnie normalna sprawa.

Dbasz o siebie mamo?

Wiem jak to jest. Myślenie o sobie, podczas gdy masz na głowie dzieci, dom, gotowanie, sprzątanie i kilka innych rzeczy, to jak marzenie o podróży na księżyc.

Czujesz się wyczerpana, czujesz, że nie ma w tobie już nic więcej, nic ponad to co właśnie oddałaś dzieciom, rodzinie, aby pozwolić Ci choć trochę pomyśleć o samej sobie……

Macierzyństwo jest piękne, słodkie, cudowne i wzniosłe, ale jest też cholernie ciężkie, stresujące i wyczerpujące….. Jeśli wyłącznie czujesz się nim przytłoczona i zmęczona to jest to znak, aby się zatrzymać i zrobić coś dla siebie…..

Czy znasz opowieść o ostrzeniu piły?

Możesz próbować ścinać drzewo tępą piłą. Nigdy się jednak to Tobie nie uda, jeśli jej dobrze nie naostrzysz. Nigdy też nic nie napiszesz nienaostrzonym ołówkiem. Tak samo jest z Tobą. Abyś więc mogła nadal działać musisz wlać w siebie odpowiednią ilość paliwa. Auto bez benzyny daleko nie zajedzie….. Musisz o siebie zadbać, musisz zatankować swój bak, abyś miała siłę iść dalej.

I chciałabym, żebyś właśnie w taki sposób rozpoczęła nadchodzący rok :-)

Odnowa

Dzisiaj proponuję Ci odnowę, zatankowanie baku do pełna, lub jak wolisz naostrzenie piły, zatemperowanie ołówka.

Sama od dawna o tym myślę. Muszę zrobić coś dla siebie. Pobiegać, pójść do fryzjera, odetchnąć, wyciszyć się. Na oparach nigdzie nie zajadę, nie napiszę kolejnego tekstu, nie zaprojektuję sukienek, nie będę tak naprawdę szczęśliwa.

Dzieci potrzebują silnej, radosnej i energetycznej :-) mamy. Tylko najczęściej ta właśnie mama zapędza się w kozi róg. Oddaje wszystko, i dobrze wiesz, że nie mam tutaj na myśli pieniędzy, tylko chodzi mi o energię, czas, o twój spokój…..

Jeden z moich ulubionych autorów – Steven Covey od „7 nawyków skutecznego działania” mówi, że najważniejsza w naszym życiu jest ODNOWA. I nie jest to nic innego jak dobre zadbanie o siebie w 4 obszarach: duchowym, fizycznym, społecznym i umysłowym. Ważne są więc ćwiczenia fizyczne, odżywianie, kontrolowanie stresu, relaks – medytacje, wyciszenie się, poszerzanie wiedzy czy planowanie. To wszystko jest po prostu dobrą inwestycją, w coś bardzo ważnego, w SIEBIE!

Wiem, dużo tego i może być jeszcze więcej. Od czego jednak proponuję zacząć? Od odżywiania i ruchu – wystarczą Ci już spacery z dzieckiem. Polecam też czytanie i słuchanie audiobooków, w tym relaksacji, które pozwalają na radzenie sobie ze stresem i wyciszenie. Już 30 minut medytacji powinno dodać Ci energii na cały dzień. A co ciekawe możesz robić 2w1 :-) – czyli np. chodzić z wózkiem czy sprzątać, a przy okazji słuchać audiobooka.

relaks-dla-mamy

Znalazłam ostatnio na stronie prekognicja.pl relaksację prowadzoną – Relaks Dla Mamy,  autorstwa Pawła R. Stań w wersji na CD i Mp3 do pobrania. To właśnie 30 minut głębokiego relaksu i oderwania od obowiązków i stresu. Relaks, który regeneruje siły fizyczne i psychiczne. Szczerze mówiąc sama szukałam czegoś takiego, bo nie potrafię się relaksować i medytować. Jestem takim myślicielem, który na okrągło działa, a gdy kładzie się spać, mimo, że pada na nos ze zmęczenia, to i tak nie potrafi zasnąć, bo ciągle o czymś rozmyśla…..

Zaplanowałam sobie, że od stycznia 2017 zrobię sobie moją własną „godzinę mocy”. Będę wstawać godzinę wcześniej, jeśli się da oczywiście, w sensie mąż będzie w domu, bo ostatnio trochę wyjeżdżał, i w tym czasie będę biegać i się odnawiać psychicznie :-), planować co mam zrobić w ciągu dnia, trochę czytać i oczywiście wypiję łyka kawy ;-) Myślisz sobie pewnie, że godzina to za długo w przypadku mamy albo, że za dużo rzeczy w tą godzinę chcę upchnąć ;-)? Moje rozwiązanie to tato, który będzie musiał sobie dać radę z czortami, a drugie to plan takiej godziny. Nie ma nic lepszego niż poranne rytuały, które otwierają dzień :-). Może to będzie najbardziej efektywnie spędzona godzina w ciągu całego dnia? :-) Kto wie…..

Ja od stycznia startuję z moją matczyną godziną siły i będę Ciebie do tego samego namawiać :-) Scenariuszy może być wiele, ale efekt zapewne w każdym przypadku będzie bardzo dobry :-)))))

Ja już teraz zabieram się za słuchanie Relaks Dla Mamy i zachęcam Ciebie do tego samego :-)!

A z okazji zbliżających się Świąt mam dla Ciebie  kod zniżkowy z rabatem -55%

na „Relaks dla Mamy” w wersji mp3 do pobrania :-)

Rabat jest ważny do 31.12.2016 na hasło: bemamrelaks  :-)

 

Źródła:

S. Covey „7 nawyków skutecznego działania”, 2006

A. Reneau „To the mom on brink of breaking”, http://www.scarymommy.com

Zdjęcie pochodzi z pexels.com

Bądź towarzyski, podziel się!