Kilka sztuczek od BeMam, które ułatwią Wam „ciążowe” (i nie tylko) życie :) 0

Dziewczyny, na tym blogu ciągle piszę o tym, ze trzeba używać systematycznie kosmetyków, regularnie robić peelingi, codziennie przyjmować np. kwas foliowy itp. Itd. Gdybyśmy nie miały nic do roboty, a do tego nie były zmęczone, to na pewno o wiele łatwiej byłoby nam wykonywać te wszystkie zabiegi. Ja sama ostatnio czułam się tak zmęczona, że przychodziło mi do głowy, a odpuszczę sobie ten peeling, jutro nałożę krem, itd. Tylko, że często z tego raz robi się wiele razy, a my w końcu czujemy, że ani trochę nie jesteśmy w tym wszystkim konsekwentne. Zauważyłam jednak, że są pewne tricki, które pomogą nam te rzeczy systematyzować i koniec końców oczywiście stosować.

Chciałabym się nimi z Wami podzielić:

1 – Umieść pod ręką, to co chcesz stosować. W tej zasadzie chodzi o to aby w odpowiednich miejscach umieszczać pewne rzeczy, tak aby znajdowały się one w zasięgu ręki i oka ;-) I tak: krem Mustela przeciw rozstępom stoi przy lustrze w łazience, zaraz od strony drzwi. Dzięki temu, rano gdy się spieszę do pracy nie ma opcji aby nie wpadł mi w oko. Gdybym trzymała go w szafce lub w szufladzie to z pewnością zapomniałabym o tym drobnym, codziennym zabiegu wcierania kremu w brzuch i pośladki. A tak, sprawa załatwiona. Kolejna rzecz to krem do twarzy. Rano nie mam z tym problemu bo zawsze kładę go pod makijaż. Niestety ciągle zapominałam aby posmarować twarz przed snem. Dlatego też umieściłam drugi słoiczek wraz z maścią cynkową na szafce przy łóżku i już o tym pamiętam. Na początku ciąży, przez krótką chwile musiałam brać progesteron rano i wieczorem, a żeby o tym nie zapomnieć opakowanie leżało również na szafce przy łóżku. Z kolei kwas foliowy, ewentualnie inne witaminy trzymam w kuchni, zaraz koło moich płatków śniadaniowych i przyjmuję codziennie rano, gdy jem owsiankę.

2 – Wyrabiaj nawyki. One pozwolą Tobie na wykonywanie pewnych rzeczy w łatwiejszy sposób, przyczynią się również do osiągania celów. Do nawyków jeszcze nie raz powrócę. Jak urodzę mojego synka, przyjdzie czas na wypracowanie zapewne nie jednego ‘przyzwyczajenia’. Ale po co nam one i jak to zrobić? Samo położenie kremu w jednym miejscu jeszcze nie sprawi, że zawsze będziecie go stosować. Ale w miarę upływu czasu zauważycie, że sięgnięcie po słoiczek i posmarowanie twarzy codziennie wieczorem stało się czymś naturalnym. To będzie oznaczało, że udało Wam się wytworzyć nawyk. Podobno okres ok. 21-30 dni wystarczy aby wytworzyć takie przyzwyczajenie. Przykładowo załóżcie sobie, że chcecie biegać codziennie o 06:00 rano. Jak to zrobić? Swoim podejściem zainteresował mnie Steve Pavlina. Zauważył on bardzo ciekawą rzecz – najczęściej darmowe licencje na testową wersję oprogramowania dają nam możliwość korzystania z niego przez 30 dni. To wystarczy, aby przyzwyczaić się do tego dobrego stanu… Na podobnej zasadzie działa wyrabianie nawyków. Jesteśmy o wiele bardziej chętni zmienić coś w momencie, gdy nie traktujemy od samego początku zmiany jako już stałej do końca życia. Możemy sobie założyć, że tylko przez 30 dni będziemy biegać o 06:00 rano, a po tym okresie jeśli będziemy chciały możemy przestać. W takim przypadku, z myślą, że nie będzie tak zawsze, o wiele łatwiej będzie nam się do tego zmobilizować. Ilekroć rozważałam możliwość przejścia na dietę, zawsze zadawałam sobie pytanie „Czy dam radę być na niej do końca życia?” i oczywiście nic z tego nie wychodziło, ta permanentność mnie przerażała. W wyrabianiu nawyków w 30 dni chodzi o to, aby od samego początku nie zakładać, że to będzie zmiana na stałe. Jeśli po tych 30 dniach zauważamy, że nasze przykładowe bieganie o 06:00 jest ok, to możemy sobie założyć, że przedłużymy ten okres testowy o kolejne 30 -60 dni. Myślę, że po tym okresie nawyk na dobre zakorzeni się w naszym życiu. I co jest tutaj istotne – najlepiej wdrażać jedno przyzwyczajenie na raz. Reszta może poczekać. Jeśli będziecie chciały zmienić za dużo od razu, to Wasz wysiłek może się zakończyć niepowodzeniem.

3 – Powtarzaj określone czynności w ten sam dzień. To już inna metoda, choć zbliżona do nawykowej. Jak pisałam już parę tygodni temu, spośród tygodnia wybierzcie te dni, kiedy przykładowo chcecie wykonywać bardziej złożone zabiegi kosmetyczne. Ja robię peeling i maseczkę twarzy dwa razy w tygodniu i nie mam z tym problemu. Po prostu pamiętam, że w środy i niedziele aplikuję takie i takie kosmetyki. Nie muszę ciągle liczyć czy to już drugi czy pierwszy raz w tym tygodniu. Nie zapominam, że „to już dzisiaj”. Wyznaczenie określonych dni systematyzuje czynności w ciągu tygodnia i z czasem staje się swoistego rodzaju przypominajką.

4 – Bądź systematyczna. To również wiąże się z poprzednimi zasadami. Ale jest bardzo proste. Po prostu nie odpuszczaj sobie i wykonuj zaplanowane czynności w momentach, które są na nie przeznaczone. Początkowo będzie ciężko, ale w miarę upływu czasu to będzie coś naturalnego. Ale nie odpuszczaj. Jeśli odpuścisz choć jeden raz, to to samo zrobisz za kolejnym podejściem. Dodatkowo systematyczność i konsekwencja działania w prostych obszarach, z czasem przeniosą się również do tych bardziej skomplikowanych i wymagających.

5 – Lepiej coś zrobić szybciej lub po prostu z tzw. rozpędu. Pracując cały czas nad sobą ;-), nad wyrobieniem mojej konsekwencji i systematyczności zauważyłam, że czasem przegrywam. Tak było w pierwszym trymestrze, gdy dosłownie padałam ze zmęczenia. Po powrocie do domu, zaległam na kanapie i nie miałam siły ani na pisanie ani na cokolwiek innego. Wtedy zauważyłam, że najłatwiej będzie mi zrobić pewne rzeczy od razu po przyjściu do domu, a potem z czystym sumieniem będę mogła się poddać temu mojemu wszechogarniającemu lenistwu. Przykładowo wszelkie peelingi, prysznice i masaże nie sprawiały mi takiego problemu po przekroczeniu progu, jak o 22:00, gdy byłam już strasznie zmęczona. Podobnie z ćwiczeniami – łatwiej mi je czasem zrobić z rozpędu niż po paru godzinach od powrotu do domu. Dodam jeszcze, że wykonanie czynności zaplanowanych na dany dzień, daje poczucie zadowolenia i nierzadko satysfakcji więc po co odraczać ten moment? Jak się czujecie, jeśli chciałyście coś zrobić i odłożyłyście to na później, a to spowodowało ostatecznie, że nie podjęłyście tych działań? Mi jest zazwyczaj żal tej zaprzepaszczonej energii, dlatego wolę mieć te akcje odhaczone i czuć zadowolenie.

Moje Kochane, powyżej sprzedałam Wam kilka moich tricków ułatwiających mi życie. Mam nadzieje, że i Wam się przydadzą :-)

Bądź towarzyski, podziel się!