Kiedy nie można jeść nabiału. Czym go zastąpić i jak dostarczyć organizmowi wapnia? 5

Nie jem nabiału od 3 tygodni. Dzięki temu moje dziecko jest innym dzieckiem, a w domu panuje istny spokój i już dawno nie słyszałam płaczu wieczorem :-). Ale ten spokój ma swoją cenę. Musiałam zrezygnować z tego, co najbardziej kocham jeść, czyli z nabiału, którego szczególnie w okresie ciąży spożywałam niesamowitą ilość. Bez nabiału, mój talerz wygląda inaczej, a ja często łapię się na tym, że w lodówce nie ma nic, co bym chciała zjeść. Pojawiła się też obawa, że teraz nie dostarczę mojemu organizmowi odpowiedniej ilości wapnia, który jest budulcem naszych kości. Bez niego grozi nam niestety osteoporoza…

Dlaczego karmiąca musi czasem wyeliminować nabiał?

Nie zawsze oczywiście, ale bardzo często przychodzi ten moment, kiedy kolka nie daje nam żyć. Serce pęka na widok maluszka, którego boli brzuszek, a my nie możemy mu pomóc. Wtedy zaczynamy testować jedzenie, które może być szkodliwe. W pierwszej kolejności powinien być to nabiał. Jak pisałam w jednym z moich ostatnich artykułów POZBYĆ SIĘ KOLKI: mleko krowie i kozie są najczęstszymi winowajcami alergii pokarmowej u dziecka karmionego piersią. Istnieją 2 teorie. Jedna mówi o nietolerancji laktozy, której organizm dziecka nie potrafi trawić, a to z kolei powoduje powstanie gazów w przewodzie pokarmowym i w konsekwencji kolkę. Niektóre źródła donoszą z kolei o białkach mleka zwierzęcego, które mogą wywoływać alergię u ok. 5% niemowląt. Zawarte w nich antygeny powodują negatywną reakcję układu odpornościowego dziecka, którego organizm reaguje podrażnieniem i zapaleniem jelit. Objawom tym może towarzyszyć pojawienie się krwi i śluzu w pieluchach, biegunka, refluks, przekrwienie lub wysypki na ciele. Ogólnie, mleko niestety nie jest dobrym składnikiem pożywienia matki karmiącej piersią, dlatego dość często jest eliminowane z diety już na samym początku. Ponieważ jednak jest jednym z głównych źródeł wapnia, należy znaleźć inne produkty, które będą w stanie dostarczyć go naszemu organizmowi. Poniżej opiszę czym zastąpić nabiał, jeśli bardzo go lubimy oraz jak możemy suplementować wapń.

Czym zastąpić nabiał?

Zwykłej kawy nie pije już od dawna, ale ratowałam się jak do tej pory zbożową. Oczywiście z mleczkiem. I nagle okazało się, że i o tym muszę zapomnieć. A że się nigdy nie poddaję, postanowiłam, że znajdę dobre zastępstwo. W pierwszej kolejności na tapetę poszło mleko bez laktozy, ale nie pomogło zbyt wiele i dlatego przyszła kolej na mleka roślinne.

- Mleko bez laktozy – jak sama nazwa wskazuje jest to mleko zwierzęce, pozbawione cukru (laktozy), którego najczęściej ludzki organizm nie potrafi trawić. Mleko znajdziemy w wielu sklepach. Zaskoczyło mnie to, że jest również w Lidlach i Biedronkach. W moim przypadku się nie sprawdziło, ale możecie przetestować. Tutaj macie przykłady z tych 2 sklepów:

Lidl Milbona Lactose Free Milk – Mleko bez laktozy, 3,49 PLN za 1litr, 1,5 % tłuszczu. Jest też jogurt: Lidl Milbona Jogurt bez laktozy, 3,99 PLN za 500 g
Biedronka Mleko Prawdziwe bez laktozy, 2,69 PLN za 1 litr, 1,5% tłuszczu

- Mleka roślinne – kolejna kategoria, w pełni bezpieczna (no z małymi wyjątkami), jest wytwarzana z nasion. Niestety nie jest tak smaczna moim zdaniem jak poprzednia ;-). Mleka roślinne to głównie: ryżowe, kokosowe i migdałowe, ale znajdziemy też: sezamowe, kokosowe, słonecznikowe, kukurydziane, owsiane, ryżowe, gryczane. Odradzam sojowe, którego nie wolno nam pić, ponieważ soja wywołuje alergię u dzieci. Co ciekawe, mleka roślinne zawierają sporo witamin i wapnia, niestety są dużo droższe niż zwykłe. Ich cena oscyluje w granicach 10-14 PLN i ciężko je dostać w normalnym sklepie. Kupuję w delikatesach ALMA, Piotr i Paweł, lub najczęściej w sklepach ze zdrową żywnością.

Ryżowe – kleiste, dość ciężkie, nie ma specjalnie białego koloru. Po dodaniu do kawy czułam, jakbym zagęściła ją kisielem. Ale mojemu mężowi smakowało ;-)

Migdałowe – białe i dość dobre, nadaje się do kawy, choć w smaku nie przypomina zwykłego mleka. Zawiera odrobinę, bardzo drobnych paproszków. Mleko migdałowe kryje w sobie niesamowicie dużo witamin, takich jak B, E, potas, selen, żelazo i co ciekawe mnóstwo wapnia (400mg wapnia na/ 100g mleka, jest to 1/5 naszego dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek w okresie karmienia piersią). To o wiele więcej niż krowie (90-120 mg na/ 100g mleka).

Kokosowe – tłuste i oleiste, no do kawy się moim zdaniem nie nadaje, ale to rzecz gustu. Zawiera natomiast dużo błonnika, witaminy z grupy B, C i E ,potas, żelazo, cynk, wapń, sód. I można z niego zrobić lody;-)

Inne mleka roślinne, których jeszcze nie testowałam:

Owsiane – zawiera sporo wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, jest doskonałym źródłem błonnika, aminokwasów, witaminy E, witamin z grupy B, wapnia, miedzi, magnezu, lecytyny. Świetne do koktajli.
Sezamowe – Podobnie jak owsiane jest dobrym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych, białka, wapnia i magnezu, lecytyny.
Z orzechów nerkowca – Zawiera znowu mnóstwo witamin i minerałów, nadaje się do koktajli, kawy i deserów.

Jak dostarczyć organizmowi wapń, jeśli nie jemy nabiału?

Jeśli nie spożywamy produktów mlecznych, powinnyśmy zastąpić je innymi, tak aby dostarczyć wapń organizmowi, w okresie gdzie dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek wynosi aż 2000 mg. Istnieje wiele produktów, po które oprócz mleka roślinnego możemy sięgnąć. Poniżej lista wraz z informacją o zawartości wapnia w 100g produktu.

• Amarantus 248 mg/100g
• Fasola biała 163 mg/100g
• Figi suszone 203 mg/100g
• Jarmuż 157 mg/100g
• Komosa ryżowa 200 mg/100g
• Melasa 250 mg/100g
• Migdały273 mg/100g
• Nasiona słonecznika 131 mg/100g
• Natka pietruszki 193 mg/100g
• Orzechy laskowe 186 mg/100g
• Orzechy włoskie 87 mg/100g
• Otręby pszenne 119 mg/100g
• Pistacje 135 mg/100g
• Rukola 150 mg/100g
• Sardynki w oleju 330 mg/100g
• Siemię lniane 250 mg/100g
• Surowe ziarna maku 1266 mg/100g
• Surowe ziarna sezamu niełuskanego 1160 mg/100g
• Suszone morele 140 mg/100g
• Szczypiorek 97 mg/100g
• Szpinak 130 mg/100g
• Ziarna słonecznika 130 mg/100g
• Żółtko jaja kurzego 150 mg/100 g

***Wapń najlepiej wchłania się z ryb, ze względu na obecność witaminy D. Trochę trudniej z produktów roślinnych (przez obecność kwasu szczawiowego).

Nasze zapotrzebowanie na wapń w okresie karmienia piersią to ok. 200mg dziennie. Niedobory tego pierwiastka, mogą mieć dość poważne konsekwencje dla naszego organizmu, szczególnie w późniejszym okresie naszego życia i objawić się m.in. jako osteoporoza. Dlatego tak ważne jest zapewnianie doboru wapnia. Jeśli dieta karmiącej mamy jest uboga w składniki mineralne, lekarz może przepisać preparaty wapniowe, takie jak m.in.: Calcenato, Calcium, Calcium C, Calcium effervescens, Calcium forte. Jednak pamiętajmy, że nic nie zastąpi wapnia wchłanianego z pożywienia. Dlatego zachęcam do zwiększania świadomości na temat składników odżywczych, zawartych w produktach, które jemy i ciągłego urozmaicania diety. Wtedy powinnyśmy dostarczyć naszemu organizmowi dokładnie tego, czego naprawdę potrzebuje :-)

Bądź towarzyski, podziel się!