KIEDY NIE CHCE CI SIĘ DBAĆ O SIEBIE… 0

Nie chce Ci się, albo po prostu najzwyczajniej w świecie nie masz siły na zadbanie o siebie? Wkurzają Cię teksty o tym, jak to powinnaś być zadbana i cudowna w ciąży i po ciąży? Oliwy do ognia dolewają pewnie też tabloidy z zadbanymi celebrytkami w ciąży i po ciąży? I masz już tego wszystkiego szczerze dość, padasz na nos ze zmęczenia i nie chce Ci się już kompletnie nic…. Ale mimo wszystko coś byś jednak chciała dla siebie zrobić?!

-> Jeśli TAK, to czytaj ten tekst dalej!

-> Jeśli NIE, to też przeczytaj ;-) lub daj sobie spokój ;-)

Ale OK, ustalmy, że chcesz :-), więc będziemy kontynuować tekst…

Bo mimo wszystko, mimo zmęczenia, zarobienia i ogólnego rozgardiaszu są małe tricki, które możesz zastosować. I o tym będzie ten tekst.

Metodą wstępu, chciałabym napisać, że w życiu kobiety w ciąży, a potem i mamy są czasem takie chwile, kryzysy, kiedy totalnie nic nam się nie chce. A zadbanie o siebie znika z naszych życiowych priorytetów i spada na szary koniec listy rzeczy do zrobienia …

Dlaczego warto?

Dbanie o siebie ma dość duże spektrum, bo zaczyna się od nałożenie kremu na twarz wieczorem, a kończy na czymś więcej, jak zafarbowanie włosów, zrobienie paznokci u kosmetyczki, czy też na całkowitej zmiany image’u. Czasem więc wystarczą małe kroczki i systematyczność, czasem potrzebna jest burza, żeby coś się zadziało. Postaram się opowiedzieć o tym i o tym. I ciekawa jestem, co ten dzisiejszy artykuł przyniesie :-)?

1. Małe rodzi większe

Czasem małe rzeczy, jak systematyczne dbanie o siebie, przekuwają się na coś większego, jak zdrowa cera, lśniące włosy, piękna sylwetka i dobry nastrój oczywiście. Do tego wszystkiego potrzeba jednak szczypty samodyscypliny, konsekwencji i pomysłu.

Trochę przykładów poniżej:

Nie masz czasu na nawilżanie twarzy? Zajmujesz się maluchem i masz wrażenie, że wszystko co byś chciała ze sobą zrobić, nie ma szansy bytu? Nie wiesz w co masz ręce włożyć, a tu jakaś baba z sieci ;-) mówi Ci jeszcze, że masz o siebie dbać….?!

Otóż tak :-)! Ta baba z sieci proponuje abyś np. na przewijaku, oprócz kosmetyków dziecka ustawiła również swoje kosmetyki, jak np. krem do twarzy, maseczka, krem do rąk, balsam do ciała…. Przewijasz malucha i przecież nie założysz mu od razu pieluchy, bo warto „przewietrzyć” pupę, żeby się nie odparzyła… jest więc to chwila, gdy możesz sobie np. posmarować twarz kremem. Wiem, względy bezpieczeństwa. Póki maluch leży spokojnie jest bezpiecznie, kiedy się rusza potrzeba o wile więcej – trzeba trzymać, aby nic się nie stało. Jeśli da się zrobić to jedną ręką, to dobrze, a jeśli nie no to może poprzewijasz na łóżku i przy okazji nałożysz sobie krem na twarz lub ręce? Czemu nie? Nie popadajmy też znowu w przesadę, bo noworodek w miarę bezpiecznie leży (czy to na przewijaku, czy w łóżeczku), kilkumiesięczny skarb siedzi, a starszy już chodzi, ale zawsze można go odłożyć na chwilę do kojca lub łóżeczka, jeśli przewijak nam nie pomoże :-). Warto mieć pewne rzeczy w zasięgu ręki, a wtedy nie pozostaje nam nic innego, jak kreatywne wykorzystanie chwili. Bądźmy więc kreatywne!

Warto też trzymać kremy „pod ręką”, np. przy łóżku, bo wtedy wieczorem przed snem lub rano można ich użyć.

Nie masz czasu ćwiczyć?

Tutaj znajdziesz trochę moich starych sposobów (Jak świeżo upieczona mama może znaleźć czas na sport?), a oprócz tego już niebawem w ramach akcji „Mama W Ruchu” dowiesz się o tym wszystkim więcej :-). Nie ma wyjścia – nie ma wymówek ;-). W przypadku macierzyństwa i ćwiczeń, znaczenie ma też każda chwila. Możesz myć zęby, a przy okazji zrobić 50 squatów. Możesz bawić się z dzieckiem, a rozśmieszając je zrobić kilka podskoków lub pajacyków. Zamiast chodzić wolno z wózkiem, rób to szybkim marszem lub nawet marszobiegiem. Załóż nosidło, weź malucha, kijki do nordic walking i wybierz się na pieszą wędrówkę. Na prawdę możliwości jest od groma…..

3. Rytuały

Jeśli zapominasz np. o maseczce na włosy czy też peelingu na twarzy możesz zdecydować w jaki dzień w tygodniu chciałabyś je zrobić i potem powtarzać to systematycznie, aż w końcu wejdzie Ci to w nawyk. Mój mąż nazywa to „rytuałami” i taka nazwa świetnie się w ten temat wpasowuje ;-)

4. Zrób pierwszy krok

Jeśli nie wiesz od czego zacząć, a sytuacja wydaje Ci się beznadziejna, zrób ten pierwszy krok. Kup krem, maseczkę do włosów, balsam, cokolwiek. Powiedz sobie: „Nawet jeśli i mam kiepską cerę to od teraz zacznę używać tego kremu systematycznie. Sprawdzę efekt np. po 30 dniach”. Jeśli możesz kup droższy krem, potraktuj go jako inwestycję. Bo chyba szkoda Ci będzie patrzeć na leżący na półce bez używania krem za 100 zł???!

5. Nawyk w 30 dni

30 dni wystarczy na wyrobienie nawyku (Kilka sztuczek od BeMam, które ułatwią Wam „ciążowe” (i nie tylko) życie :) ). Co ciekawe, jeśli założymy sobie, że coś będziemy robić przez 30 dni, a potem czasie zawsze możemy tego zaprzestać, to o wiele chętniej podejmujemy się działania i o wiele łatwiej będzie nam z tym postanowieniem wytrzymać. Dlaczego by więc nie założyć, że przez 30 dni będziesz uprawiać z wózkiem marszobieg? A co będzie po 30 dniach to sama zobaczysz. Może będziesz tak zadowolona, że nigdy już tego nie zaprzestaniesz ;-)?

6. Kiedy jesteś w domu „ładnie się” ubierz (no nie w szpilki i kieckę koktajlową ;-), choć jak wolisz…)  lub/i rób sobie makijaż!

Nawet jeśli jedynym twoim zadaniem ma być kopanie w piaskownicy i budowanie zamków z piasku z twoim dzieckiem. Bo kogo chciałabyś widzieć w lustrze? Zmęczoną i zaniedbaną czy też zadowoloną z siebie, zadbaną kobitę? Wiem, czasem i pomalować się jest trudno, ale na Miłość Boską ;-) rzęsy się tuszuje w 3 sekundy ;-). Do tego, wiem powtarzam się, wyrzuć stare i rozciągnięte ciuchy (Mamo (w ciąży i po) ubieraj się na sportowo!). Nawet getry za 10 zł z Internetu są lepsze niż stare dresy, w których czujesz się jak balonik.

7. Może musi nastąpić burza, żeby cokolwiek się zmieniło?

I też tak może być. Jeśli Twoje próby nie przynoszą rezultatów, albo czujesz się totalnie bezsilna, czas wytoczyć cięższe działa. Zafunduj sobie metamorfozę, zmień kolor włosów, zrób paznokcie, i przede wszystkim zmień sposób myślenia….

Nie masz jak pójść do fryzjera, bo sama zajmujesz się dzieckiem? To znajdź takiego fryzjera, do którego możesz pójść razem z nim.

Nie masz pieniędzy na zmiany? Może znajdziesz jakieś specjalne promocje na grouponie, a może ktoś mógłby zrobić Ci nową fryzurę za darmo – szukaj, w sieci jest wielu ludzi którzy budują swoje portfolio i nawet zrobią to bezpłatnie. Nie dostarczę Ci wszystkich rozwiązań, ale prędzej czy później zapewne sama je znajdziesz :-).

Wydaje Ci się, że „nic już Tobie nie pomoże”? To jesteś w błędzie. Możesz zrobić dla siebie więcej niż Ci się wydaje. Dodać trochę ćwiczeń do codziennej rutyny, pomalować paznokcie i rzęsy. Już te małe czynności poprawią Ci nastrój, a jak będzie lepszy to zrealizujesz kolejne. We wszystkim limitem jest nasz umysł. To my same najbardziej siebie hamujemy. Ale już w momencie, gdy podejmujemy pierwsze działania stajemy na najlepszej drodze, aby wyjść z błędnego koła myślenia, że nam się to nie uda.

I na 100% nie wyczerpałam wszystkich możliwości, bo ONE są w WAS Moje Kochane! Wasz umysł pokłada niezliczoną :-) ilość sprytnych rozwiązań, które każda Matka może i potrafi zastosować :-)))

Bądź towarzyski, podziel się!