Jesteś w ciąży to się już do niczego nie nadajesz….. 6

Kiedy już wszyscy wiedzieli, że szykuję się do kolejnego macierzyńskiego, od koleżanki z którą pracowałam nad jednym projektem usłyszałam: „To ty już się nie będziesz tym zajmować, bo przecież jesteś w ciąży”. Za…ście pomyślałam i wybaczcie słownictwo, bo jeśli mnie znacie to wiecie, jak wierzę w matki i naszą moc i nasze zaangażowanie, więc bardzo drażni mnie ten brak zrozumienia u niektórych kobiet… Sama do mojego zespołu przyjmuję matki, bo są fantastyczne, bo sprawdzają się jak nikt inny, bo można na nich polegać i warto w nie inwestować… Czekając na przyjście na świat Adasia sama pracowałam do upadłego, praktycznie do dnia mojego porodu (Pracować prawie do samego porodu? Bardzo bym chciała :-) !). Plan był teraz taki sam, choć zagrożona ciąża, lekko mi namieszała… Ale wracając do sprawy, po kilku tygodniach ta sama koleżanka z tekstu powyżej powiedziała innej osobie, żeby wzięła ode mnie projekt, w ogóle tego ze mną nie konsultując… Czy mnie to zdenerwowało? Trochę, ale w końcu dałam sobie spokój, bo z wiatrakami wałczyć nie będę. Któregoś dnia być może owa Pani też będzie w ciąży, też będzie matką i o wiele lepiej to wszystko zrozumie.

Kobiety czasem są mało tolerancyjne…

Wobec innych kobiet, brakuje nam jeszcze ciągle właściwego zrozumienia. Chciałabym, żebyśmy potrafiły się wspierać, żebyśmy rozumiały sytuację, w jakiej znajduje się każda z nas, żebyśmy starały się sobie pomóc. Ja też różnie pisałem o ciążach, bo będąc w pierwszej myślałam, że nagle stałam się supermanką i każda baba nosząca 9-miesięczny brzuch, taka właśnie jest. Nie rozumiałam, że może być inaczej, że można się fatalnie czuć, zachęcałam do aktywności zawodowej praktycznie do samego porodu. Przepraszam, rozumiałam tylko przypadki skrajnie zagrożone, gdzie kobieta przez całą ciążę nie może się praktycznie podnieść z łóżka (nawet coś dla dla takich kobiet napisałam: Co zrobić z czasem, gdy niestety musisz leżeć w ciąży?). Teraz myślę inaczej, teraz uważam, że każda z nas jest inna, że mamy inne potrzeby, inne sytuacje życiowe i zawodowe, i że zawsze mamy prawo wybrać….

Praca w ciąży

Kobieta w ciąży = kobieta niezdolna do pracy?

Mamy też prawo wybrać, czy chcemy być aktywne zawodowo czy wolimy odpocząć. Ciąża to jedyny taki moment, kiedy kobieta ma jeszcze trochę czasu dla siebie, żeby o siebie zadbać, żeby zaplanować różne rzeczy, żeby się przygotować na macierzyństwo. Jeśli chce być aktywna zawodowo, to pozwólmy jej na to. To jej wybór. Oczywiście nigdy nie może być on okupiony dobrem dziecka, to warunek konieczny, ale reszta? Reszta należy do tej babki. Nie decydujmy więc za nią. Dlatego wkurza mnie niesamowicie, kiedy „inni” myślą, że jak jest w ciąży, to zaraz wszystko rzuci, że już jej się nie chce i co gorsza, że już nic nie potrafi dobrze zrobić. Wiem, że czasem ciężko uwierzyć, bo jesteśmy różne i są różne przypadki, kiedy zaraz po teście znikamy ze środowiska pracy. Jednak mimo wszystko uważam, że pracodawca, podobnie jak i inni współpracownicy powinni znaleźć czas aby szczerze o tym wszystkim porozmawiać. I nie powinni decydować za tą panią, co jest dla niej dobre, a co nie. Na pewno też nie będą od razu wiedzieli, czy ma chęć wszystko olać, czy być może ma ambicje, aby pewne rzeczy skończyć. Stereotyp ciąży niestety nadal jest bardzo żywy w naszym kraju. Dziwi mnie jednak, że tak wiele kobiet, które nie są jeszcze matkami, myśli, że inne zachodzą w ciążę, żeby olać pracę, sobie odpocząć, czy bóg wie co jeszcze porobić. A tak mało z nich rozumie, że może po prostu te baby w ciąży, po prostu chcą mieć dzieci (?).

Ciąża to też dobry czas na pracę

Osobiście namawiam kobiety do tego aby działały na rzecz swojej kariery tyle, ile się da, zanim zajdą w ciążę, czy też, jeśli warunki pozwolą, nawet do samego porodu. Bo bardzo często jest tak, że to, co wypracujemy sobie przed macierzyństwem, będzie procentować dalej, będziemy miały do czego wrócić, być może nawet nasza pensja będzie całkiem dobra. Moim zdaniem w przeciwieństwie do mężczyzn, kobiety muszą myśleć dużo więcej o swojej przyszłości, planować ją na długo wcześniej, zanim zostaną mamami, bo to one potem najczęściej idą na urlop macierzyński, pozostają na długie miesiące poza pracą, a gdy wrócą to z reguły biorą jeszcze zwolnienia lekarskie, kiedy zachoruje ich dziecko. Oczywiście to, co kobieta zrobi przed porodem jest jej własną decyzją i chciałabym, żeby taką pozostała, żeby nikt nie wmawiał jej, że czegoś już nie będzie robić, bo jest w ciąży i nie można już na niej polegać. To podejście jest krzywdzące, szczególnie w czasach gdy wiele kobiet z jednej strony angażuje się w działania na rzecz swojej damskiej społeczności, a z drugiej strony nadal działa stereotypowo, ograniczając prawa tych, które mają zostać matkami. To dość dramatyczna sytuacja. Kobiety często same tworzą środowisko w którym ta spodziewająca się dziecka, jest traktowana jako gorsza, a potem kolejne z nich wpadają same w swoje własne sidła…

Rozumiecie, co mam na myśli :-)? Zgadzacie się ze mną, czy być może ja również popadłam już w jakąś paranoję ;-)?

Bądź towarzyski, podziel się!