Jak Samosprawdzające się Proroctwo może wpływać na nasze dzieci 1

Czyli ciąg dalszy opowieści o niegrzecznych dzieciach… i o tym, dlaczego nie wolno mówić i traktować dziecka, jako kogoś niegrzecznego…. (Czy Twoje roczne/ półtoraroczne dziecko jest niegrzeczne?).

Może się komuś znowu narażę, a może i nie ;-), ale chciałabym odsłonić dzisiaj przed Wami jedno z fundamentalnych, psychologicznych prawideł, jakim jest zjawisko samosprawdzającego się proroctwa. Posługując się nim, będę w stanie pokazać Wam mechanizm – w jaki sposób nasze myślenie o dziecku i jego traktowanie, mogą wpłynąć na ukształtowanie jego zachowania i postaw względem równych rzeczy w przyszłości.

Szczury w labiryncie

Na początku lat 60-tych Robert Rosenthala i Kermita Fode (1963) przeprowadzili eksperyment. Podzielono studentów na dwie grupy. Pierwsza z nich otrzymała szczury z informacją, że są one niezwykle inteligentne. A druga dostała szczury określone mianem głupich. Studenci mieli przygotować szczury do przejścia przez labirynt. W wyniku ich pracy szczury „inteligentne” przeszły labirynt o wiele szybciej od „głupich”. Dlaczego tak się stało? Czy faktycznie pierwsza grupa dostała szczury mądrzejsze? Nie. Wszystkie zwierzęta były takie same i zostały przydzielone studentom w sposób losowy. Jedyna różnica, jaka zaistniała to ta w etykietce, jaką im nadano (mądre lub głupie). Studenci zajmowali się i trenowali zwierzęta, adekwatnie do „posiadanego” przez nie poziomu inteligencji. Ci z pierwszej grupy ćwiczyli z nimi więcej, bo były „inteligentne”, ci z drugiej mniej lub wcale, bo po co mieli się męczyć, skoro szczury były „głupie”.

Efekt oczekiwań eksperymentatora a efekt Pigmaliona

Zjawisko opisane powyżej zostało określone „efektem oczekiwań eksperymentatora”, jeśli mamy do czynienia z warunkami eksperymentalnymi („Jest to nastawienie eksperymentatora na potwierdzenie hipotezy badawczej i wywieranie wpływu na osoby badane”, z Brzeziński, 2007).) oraz zjawiskiem „samosprawdzającej się przepowiedni/proroctwa” (self-fullfilling wish/ prophecy), jeśli odniesiemy je do warunków naturalnych. Samosprawdzająca się przepowiednia jest również nazywana efektem Pigmaliona. Ta druga nazwa została z jednej strony zaczerpnięta od imienia króla Cypru, ale przede wszystkim od dramatu George’a Bernarda Shawa „Pigmalion. Romans w pięciu aktach”, gdzie profesor nauczył kwiaciarkę manier klasy wyższej i wprowadził ją na salony. W powieści chodzi m.in. o to żeby pokazać, że różnica między kwiaciarką a damą leży w tym, w jaki sposób traktują je ludzie.
Efekt Pigmaliona dotyczy więc sytuacji, kiedy mamy jakąś hipotezę wyjściową na temat danego człowieka, a następnie zaczynamy go traktować zgodnie z nią. Jeśli myślimy więc, że dziecko jest niegrzeczne lub głupie, możemy zacząć traktować je zgodnie z tą hipotezą, a to następnie może faktycznie wpłynąć na osiagane przez nie wyniki, czy właśnie to niegrzeczne zachowanie….

Badanie przeprowadzone wśród uczniów

Odpowiednio w 1968r. przeprowadzono eksperyment z udziałem uczniów. Na początku roku szkolnego nauczyciele zostali poinformowani, że pewna grupa uczniów została przebadana „Harwardzkim Testem Uczenia się”, który prognozuje przyszłe rezultaty w szkole. Nazwiska osób, jakie uzyskały najwyższe wyniki zostały przedstawione nauczycielom. Pod koniec roku szkolnego psychologowie ponownie przebadali uczniów i jak się okazało Ci, którzy na początku zostali przedstawieni jako osoby z najwyższymi wynikami, mieli wyższy iloraz inteligencji.

Pytanie: Czy te 2 grupy uczniów – z wysokimi i niskimi wynikami w „Harwardzkim Teście Uczenia się” były faktycznie różne? Nie. Ich przypisanie do każdej z grup było losowe, nie było pomiedzy nimi istotnych różnic.

Ponownie więc, jak w eksperymencie ze szczurami, pojawiło nam się zjawisko „oczekiwania” nauczycieli względem uczniów. Nauczyciele w sposób nieświadomy w znaczny sposób wspierali te osoby, które rzekomo miały mieć lepsze wyniki w nauce. Badacze (Rosenthal i Jacobson) wykazali, że w momencie, kiedy nauczyciel wiedział, że uczeń jest bardziej zdolny wówczas:
1 – Z jednej strony oczekiwał on od ucznia zachowań typowych dla osoby zdolnej
2 – A z drugiej strony wzmacniał te zachowania, np., poprzez poświęcanie większej ilości uwagi, częstszy kontakt wzrokowy, potakiwanie, itp.

I oczywiście w rezultacie tego, odpowiednio traktowani uczniowie zaczynali lepiej się uczyć, a w konsekwencji mieli szanse na wyższy poziom wyników inteligencji w testach. Co ciekawe, najlepiej wychodziły te eksperymenty w młodszych klasach, najsłabiej w najstarszych. W przypadku tych ostatnich nauczyciele znali już na tyle dobrze swoich uczniów, że w mniejszym stopniu ulegali oni sugestii, że np. któryś z nich będzie osiągał lepsze wyniki.

Samosprawdzające się proroctwo a relacja z dzieckiem

Mechanizm samosprawdzającego się proroctwa jest bardzo prosty i odniosę go właśnie do relacji z dzieckiem…

Wystarczy, że:
1- Mamy niewłaściwe/ błędne oczekiwania związane z dzieckiem (np., że jest urwisem w wieku 1,5 roku i trzeba go wychować – najczęstszy błąd Pań opiekunek, przedszkolanek, itp.)
2- Zaczynamy traktować dziecko, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, czyli np. mówimy, że jest niegrzeczne, krzyczymy na nie, karzemy lub co gorsza, kiedy mamy do czynienia z grupą dzieci, tylko u tego jednego widzimy, że „broi”, ale kiedy np. inne dzieci je zaczepiają, to już tego nie widzimy.
3- Dziecko zaczyna zachowywać się zgodnie z naszym oczekiwaniem… i w ten sposób je potwierdza.

Dobra i zła strona samosprawdzającego się proroctwa

To co myślą o nas i inni i w jaki sposób nas traktują może mieć istotny wpływ na nasze życie. Podobnie jest z naszym myśleniem o nas samych. Bo jeśli myślę, że mogę, to wtedy mogę to zrobić. Jeśli wierzę, że dasz sobie radę, wtedy to również pozwala Tobie w siebie uwierzyć.

Samosprawdzające się proroctwo jest niezwykle istotne w naszym życiu, a kiedy jesteśmy rodzicami czy nauczycielami, wtedy staje się ono bardzo ważne dla naszych dzieci lub uczniów.

To przekonanie, ze idzie nam lepiej lub gorzej w zależności od tego, co projektują na nas inni (mechanizm projekcji – to jeden z naszych mechanizmów obronnych, który polega na tym, że przypisujemy innym własne poglądy, zachowania lub cechy, które są najczęściej negatywne).

“Zawsze jesteś niegrzeczny, nigdy nie potrafisz się zachować”

vs

“Widzę, że się starasz, aby dokonać właściwych wyborów, mimo wyzwań, jakie stają na twojej drodze! Jestem z ciebie taki dumny!”

Bez względu na sytuację, zadaj sobie teraz pytanie – które z powyższych zdań byłoby dla ciebie bardziej motywujące?

Pozornie niewinne komunikaty mogą mieć ogromny wpływ na młody umysł, a następnie pociągać za sobą na prawdę długo trwające konsekwencje, których nie jesteśmy w stanie sobie jeszcze wyobrazić. Czasami jako rodzice możemy nieświadomie przenosić nasze lęki na dziecko. Przykładowo byliśmy kiepscy w szkole i boimy się, że nasze dziecko też sobie nie będzie radzić. Możemy w takiej sytuacji zupełnie niechcący założyć, że nie poradzi sobie, a następnie podejmiemy określone działania, jak jego ochrona przed stresem związanym z nauką, czy robienie za niego zadań, które koniec końców mogą zaowocować właśnie nieumiejętnością dziecka do poradzenia sobie w szkole. Odnieście to też do ulubionego pytania wszystkich rodziców: “Czy byłeś dzisiaj grzeczny w żłobku/ przedszkolu/ szkole?”… Wyobraźcie sobie co się stanie jeśli my, lub ktoś inny założy, ze nasze dziecko jest niegrzeczne, że trzeba je karać, itp. …

Samosprawdzające się proroctwo ma więc swoje dwie strony. Złą, kiedy mamy złe oczekiwania (że np. dziecko jest niegrzeczne) i również tą dobrą, kiedy świadomie je stosując możemy budować u naszego dziecka wiarę we własne możliwości lub próbujemy wpływać na pojawienie się pozytywnych zachowań. Przy zastosowaniu takiego podejścia możemy bowiem tworzyć środowisko, w którym dziecko będzie mogło podejmować ryzyko, popełniać błędy, i wierzyć, że bez względu na wszystko da sobie radę.

Jeśli dziecko sobie z czymś nie radzi, np. z nauką jakiegoś przedmiotu, warto jest mu pokazywać, że potrafi, że da radę, że tyle już zrobiło, itp. Słowa użyte w odpowiedni sposób wzmocnią, zostaną wbudowane niejako w myślenie naszego dziecka, a potem będą budować jego samoocenę, poczucie samo-skuteczności i własnej wartości.

Jak używać samosprawdzającego się proroctwa, podczas wychowywania dzieci?
Podsumowując wrzucam jeszcze kilka punktów o tym, w jaki sposób używać samosprawdzającego się proroctwa, w dobrym celu, w stosunku do naszych dzieci.

1 – Wzmacniaj u dziecka wiarę w siebie

2 – Komunikując się z dzieckiem, zastanawiaj się nad tym, które słowa są właściwe, a które nie, które przyniosą dobre rezultaty i wzmocnią wiarę dziecka w jego możliwości, a które podetną mu skrzydła.

3 – Staraj się pokazywać dziecku sytuacje, kiedy sobie radzi i odnosi sukces.

4 – Pokazuj dziecku, jak jego mocne strony, przydadzą się w dorosłym życiu.

5 – Nie wytykaj błędów i porażek, staraj się wyciągać z nich zawsze jakieś pozytywy, jak naukę na przyszłość czy też nabywanie nowych umiejętności.

6 – Nigdy nie lekceważ skuteczności filozofii zgodnie z którą należy tyle razy próbować, aż w końcu uda się coś zrobić.

7 – Miej wysokie oczekiwania i pokazuj dziecku wszystko to, co robi dobrze.

8 – Pokazuj dziecku, ze ty również w siebie wierzysz. Dzieci uczą się więcej z tego co robimy, niż z tego, co mówimy…

 

A wracając do wspomnianego powyżej artykułu o niegrzecznych dzieciach…. myślę, że powyższy tekst jeszcze raz potwierdził tezę, że nie ma złych dzieci, są tylko dzieci, którym rodzice nie poświęcają dostatecznej ilości uwagi…

Bądź towarzyski, podziel się!