Dziennik Odżywiania. Do zastosowania nie tylko w ciąży. 0

Już będąc w pierwszych tygodniach ciąży zaczęłam prowadzić coś, co nazwałam „Dziennikiem Odżywiania” (Dziennik Odżywiania). Od tamtej pory bardzo mi służy. Pozwala się zdyscyplinować. Dodatkowo dzięki zapiskom i kontroli nad tym co jem, moja waga w ciąży wzrosła zgodnie z normą, a po 4 tygodniach od porodu była taka, jak przed ciążą :-). Dlatego nadal korzystam z i zachęcam do prowadzenia takiego dzienniczka.

Co to takiego jest?

To notesik, w którym każdego dnia wpisuję co i o jakich godzinach jem. Jest dość mały – wymiary 4 na 5,5 cm. Ma 100 stron i każda z nich przeznaczona jest na jeden osobny dzień. Wszystkie są opisane sygnaturą dnia tygodnia (PN, WT, ŚR, CZ, PT, SO, ND) oraz datą.
Oprócz tego w notesie odnotowuje również inne rzeczy, typu peelingi i maseczki w wyznaczonych dniach tygodnia (żeby o tym nie zapomnieć). Na ostatniej stronie jest tabela, gdzie raz na tydzień zamieszczam moją aktualną wagę oraz obwody: łydki, uda, bioder, pasa i klatki piersiowej. Taką tabelę prowadziłam już będąc w ciąży i bardzo się przydała do kontrolowania prawidłowego przyrostu wagi.

Do czego konkretnie mi służy?

-> Do pilnowania regularności moich posiłków
-> Do pilnowania składu odżywczego moich posiłków
-> Do pilnowania, czy aby nie za bardzo zaszalałam ze słodyczami i innymi niezdrowymi przekąskami
-> Do analizy tego, co i kiedy jem
-> Pozwala mi na zdyscyplinowanie się. Już sam fakt przenoszenia na papier informacji o tym, co jem, powoduje, że wiem, że nie mogę sobie pozwolić na zbyt wiele „przestępstw jedzeniowych”, bo będzie to bardzo dobrze widać na papierze … no i nie tylko tam ;-)
-> Pozwolił mi na zanalizowanie rytmu mojego dnia w ciąży (kiedy przykładowo był dla mnie najlepszy czas na lunch). Dokładnie do tego samego przydał się po porodzie, kiedy mój rytm został całkowicie zmieniony
-> Na początku ciąży posłużył mi również do zanalizowania diety i wyeliminowania z niej składników szkodliwych lub nadmiernie tyczących
-> Koniec końców w ciąży prowadzenie Dziennika Odżywiania umożliwiło mi kontrolowanie tego co jadłam, a to z kolei poskutkowało również dobrymi rezultatami, jeśli chodzi o prawidłowy przyrost wagi. Jak pisałam na początku – po 4 tygodniach od porodu wróciłam już do mojej wyjściowej wagi sprzed ciąży :-))))

Czy polecam?

Oczywiście jak najbardziej zachęcam Was do spróbowania. To mała rzecz i może wydawać się bez znaczenia, ale potrafi nieźle zdyscyplinować. Według mnie to pierwszy krok do zmiany nawyków żywieniowych, bo otwiera oczy na to, co trafia w ciągu dnia do naszego żołądka. Wierzcie mi lub nie, ale nie zawsze będzie się Wam podobać to, co w początkowej fazie spisywania zobaczycie. Ogólnie jedną z wyznawanych przeze mnie zasad, dotyczących wprowadzania zmian w życie, jest zrozumienie na czym polega nasz błąd i co robimy źle. Bez informacji na temat błędów, jakie popełniamy w naszym odżywianiu, nigdy nic nie zmienimy. Bo skoro według nas nie ma problemu, to nie ma co zmieniać ;-). Dlatego zachęcam do analizy z Dziennikiem Odżywiania, a następnie do używania go w celu kontroli, tego co jemy :-) !!!

Bądź towarzyski, podziel się!