Dlaczego zaczęłam nosić moje Szczęście w chuście? 1

Kiedy Adaś skończył 2 miesiące, zaczął się bunt wózeczkowy. Za nic w świecie nie chciał jeździć w gondoli. Doszliśmy z mężem do wniosku, że pewnie chce oglądać świat, więc najpierw jeździł z zamkniętym daszkiem, a potem na stelażu zamontowaliśmy fotelik samochodowy. Nie pomogło. Wszyscy na osiedlu wiedzieli ;-), bo dobrze słyszeli, że jak tylko mój syn wyjeżdża na spacer, to towarzyszy temu nieziemski wręcz płacz. Zaczęłam się zastanawiać co jeszcze mogę zrobić, bo koniecznie chciałam, żeby korzystał jak najwięcej z pogody i świeżego powietrza. Do tego była pełnia lata i to nie czas, żeby siedzieć całe dni w domu.

Porad w Internecie było dość sporo, ale praktycznie wszystkie nie aplikowały się do Adasia, bo wszystkie przetestowaliśmy bez większego rezultatu. Mój syn chciał oglądać świat nie z wózka, a po prostu na rączkach. Jak to mówi mój mąż „jeżdżąc na matce” lub kimkolwiek innym, byleby nosił. Niestety robił się coraz cięższy i coraz trudniej było go nosić cały spacer na rękach….. O tak, bo każdy wyjazd wózkiem, po maksymalnie 5 minutach kończył się przejściem na noszenie ręczne… Nasz kochany ‘terroryścik’ ;-) był wtedy najbardziej szczęśliwy. Wtedy powróciłam do myślenia o chuście, która przeleciała mi przez głowę jeszcze pod koniec ciąży – w kategorii „nie będę używać”. Postanowiłam się jednak z nią przeprosić i przetestować, bo to była ostatnia, oprócz nosidełka, deska ratunku.

Pierwsze wyjście z domu w przewiązanej chuście zaskoczyło mnie niesamowicie. Chodziliśmy z Adasiem po parku 1,5 godziny, a w trakcie tego czasu zasnął i spał dość sporo. To był pierwszy spacer od wielu tygodni, podczas którego moje dziecko ani razu nie zapłakało, było spokojne i szczęśliwe. Wózek poszedł więc w odstawkę, a ja zaczęłam wędrówki z Adasiem na moim grzbiecie (a raczej brzuchu) :-). I kto by pomyślał, że ja niegdyś taka szpilkowa …. ;-), przeproszę się z chustą i nawet ją pokocham…:-).

O chustonoszeniu….

To co my nazywamy chustą w Meksyku określa się mianem rybozo, w Indonezji selendang, w Peru manta, a w Afryce – kanga i kitenge. Istnieje na świecie już od tysięcy lat. To nic innego jak bardzo długi pas materiału (do 5,5 m), elastyczny lub tkany splotem skośno-krzyżowym, którym możemy przewiązać się tak, aby nosić w nim dziecko. Chustonoszenie jest modne w Polsce już od kilku dobrych lat i staje się coraz bardziej popularne.

Od kiedy nosić w chuście?

Odpowiedź jest bardzo krótka – w chuście możemy nosić już noworodka. Osobiście odczekałabym jednak kilka tygodni. Co prawda jest przystosowana do noszenia „od razu”, jednak nigdy nie mamy 100% pewności, że ją dobrze zawiążemy, a to może moim zdaniem zaszkodzić kilkudniowemu lub kilkutygodniowemu ciałku.

Jaką chustę wybrać?

Istnie wiele typów chust, do najbardziej typowych należą te 3:

1. Wiązane – to najbardziej uniwersalny typ chust i można je podzielić ze względu na materiał, z jakiego zostały wykonane na tkane i elastyczne. Te pierwsze zrobione są ze specjalnego skośno-krzyżowego splotu, dzięki czemu nie są rozciągliwe i dziecko może być utrzymane cały czas w tej samej pozycji. Te drugie, elastyczne nadają się praktycznie dla noworodków i bardzo lekkich niemowlaków, mają bowiem ograniczoną nośność, powyżej której będą się rozciągać. Długość takiej chusty waha się od 2,5 do 5,5 metra. Można je wiązać na wiele sposobów i używać od pierwszych dni życia dziecka, są więc i dla noworodka i dla większego dziecka.

2. Kółkowe – jeden z końców chusty zakończony jest kółkiem, co pozwala na regulowanie obwodu. Zakładamy je przez ramię.

3. Pouch – tzw. „kieszonki” – najprostsze chusty zakładane na jedno ramię – bez możliwości regulacji. W zależności od wieku i wagi dziecka trzeba więc dobrać odpowiedni rozmiar.

Jak się nauczyć wiązania?

Najlepiej, jeśli uda się Wam zajrzeć na warsztaty chustonoszenia, bo nie ma nic lepszego niż czujne oko doświadczonego instruktora. Znam jednak kobiety, które nauczyły się wiązać z instrukcji lub za pomocą filmu instruktażowego na youtube. Najważniejsze to aby zapewnić bezpieczeństwo dziecku, więc jeśli będziemy uczyć się splotów samodzielnie, radzę aby zrobić to starannie, przejrzeć kilka lub kilkanaście filmów, a nie jeden, a potem spróbować założyć po raz pierwszy chustę najlepiej w towarzystwie jeszcze jednej osoby.

Zalety chustonoszenia

Zalet jest bez liku i wszyscy bardzo chętnie się o tym rozwodzą, więc opiszę je (mam nadzieję) pokrótce:

1. Chustonoszenie tworzy więź
bo w istotny sposób zmienia, jakość relacji dziecko – opiekun. Dziecko uczy się zaufania do rodzica, a rodzic z kolei lepiej i szybciej może odpowiadać na potrzeby dziecka. Badania dowodzą, że dzieci noszone w chustach rozwijają się lepiej pod względem fizycznym i intelektualnym.

2. Chusta ułatwia życie
Dzięki noszeniu malucha w chuście, można coś zrobić – uporać się z domowymi obowiązkami, czy nawet napisać coś na komputerze. Chusta pozwala nosić malucha, a równocześnie mieć wolne ręce. Dodatkowo, zawsze tam gdzie nie ma miejsca na wózek, wejdziesz z chustą. I nie musisz odkładać malucha, wszystko możesz robić razem z nim, jak: chodzenie po górach, zakupy, sprzątanie, gotowanie ( z tym bym raczej uważała, zrobić kanapkę jest ok., ale zupa może być już trochę niebezpieczna), piesze wycieczki np. brzegiem morza, czytanie i wiele, wiele innych :-). To jest dla mnie najważniejsze, bo i Adaś jest szczęśliwy i ja mogę zrobić tak wiele 

3. Dzieci noszone w chuście również mniej płaczą
Moja mama powiedziała mi kiedyś, że wykładowca na studiach (medycznych) uczył, że jeśli dziecko nie płacze 4 godziny dziennie to znaczy, że jest chore… W Polsce faktycznie przyjmuje się, że dziecko musi „sobie popłakać” odpowiednio długo w ciągu dnia, podczas, gdy w innych krajach, trwa to zaledwie ułamek tego. W 1996 roku w magazynie Pediatrics (Pediatrics – Official Journal of The American Academy of Pediatrics) pojawiły się wyniki badań, pokazujące, że noszenie zmniejsza płaczliwość i marudzenie dzieci o 43% w ciągu dnia i aż o 51% w nocy!. Podobne badania przeprowadzono w Montrealu już w 1986 roku, gdzie podzielono matki na 2 grupy: noszące (przez 3 godziny dziennie, bez względu na stan dziecka – płacz, sen, itp.) i nienoszące w chuście. Po 6 tygodniach dzieci noszone w chuście płakały o 43% mniej od tych nienoszonych…. Wiele rodziców chustonoszących mówi też: „Tak długo jak go/ ja noszę, on/ona jest zadowolony/a :-)”.

4. Dzieci noszone w chuście uczą się szybciej i więcej
Jeśli, tak jak w punkcie nr 4, dziecko spędza mniej czasu na płakaniu i dąsaniu się, to co będzie robić? Oglądać, uczyć się i poznawać świat. Noszone w chuście, ma możliwość poruszania głowy w promieniu 180°. Za doktorem WIliamem Sears’em, który jest lekarzem z ponad 30-letnim stażem (członek Amerykańskiego Stowarzyszenia Profesorów Pediatrii, związany z wieloma klinkami na całym świecie), noszone dzieci spędzają więcej czasu w stanie spokojnego czuwania. Jest to stan, w którym niemowlę jest najbardziej zadowolone i jest w stanie najlepiej współdziałać z otoczeniem. Możemy to nazwać optymalnym stanem do nauki. Naukowcy podkreślają również, że dzieci chustonoszone wykazują zwiększoną czujność na dźwięk i wizję/obrazy. Stan spokojnego czuwania to również moment, w którym rodzice mogą wejść w lepszą interakcję z maluchem. Poza tym dziecko mając wspomnianą już wyżej możliwość rozglądania się na boki, może samo decydować, co chce zobaczyć, w ten sposób ucząc się również sztuki dokonywania wyboru.

5. Dzieci noszone potrafią być lepiej zorganizowane
Kolejne ciekawe spostrzeżenie doktora Sears’a jest następujące: „O wiele łatwiej jest zrozumieć chustonoszenie, kiedy pomyślimy o ciąży jako procesie trwającym osiemnaście miesięcy – dziewięć miesięcy wewnątrz macicy i co najmniej jeszcze dziewięć miesięcy na zewnątrz. Środowisko macicy automatycznie reguluje systemy dziecka. Niestety narodziny czasowo przerywa tę organizację. Im jednak szybciej dziecko dostanie zewnętrznej pomocy przy uporządkowaniu tych systemów, tym łatwiej adaptuje się do układanki życia, poza łonem mamy. Noszenie dziecka rozszerza ten wewnętrzny system regulacji na obszar poza brzuchem. Ten zewnętrzny system tworzony przez chustę równoważy nieregularne i chaotycznę tendencje dziecka. Ale na jakiej zasadzie to działa? Przykładowo rytmiczny spacer matki (taki sam jak ten, który odczuwało dziecko przez dziewięć miesięcy, będąc w jej brzuchu) przypomina mu doświadczenia z okresu ciąży. Ten znajomy rytm, wdrukowany w pamięć dziecka, nagle zaczyna mu towarzyszyć w tym nowym łonie „poza” brzuchem i w ten sposób zwrotnie będzie je uspokajać. Oprócz tego maluch będzie czuć regularne bicie serca matki, które jest mu tak dobrze znane. Całość będzie przypominać dźwięki znane z macicy. Kolejną rzeczą, odczuwaną przez malucha jest oddech, matki lub ojca. Noszenie „przypomina” dziecku ruch i równowagę, jakie odczuwało w łonie mamy”.
Niemowlę potrzebuje ciągłej bliskości i kontaktu z mamą. Jeśli zostanie pozostawione samo sobie w łóżeczku, może zacząć wykazywać tendencję do niezorganizowanych zachowań, takich jak: kolki krzyki, nerwowe ruchy, lęk, ssanie kciuka, nieregularny oddech, i zaburzenia snu. Jeśli niemowlę tyle czasu traci na tak nieefektywne zachowania, to będzie niestety tracić energię, która jest mu potrzebna do wzrostu i rozwoju.

6. Dzieci noszone w chuście szybciej się uspołeczniają/ humanizują
W wyniku noszenia dziecko zaczyna by zaangażowane w świat, otaczający rodziców. Maluch widzi, co mama lub tato widzą, słyszy to, co oni słyszą, a w pewnym sensie czuje to, co oni czują. W miarę upływu czasu dziecko staje się bardziej świadome twarzy rodziców, rytmów i zapachów, języka ciała, tonu głosu i dźwięków, oddychania, a także emocji opiekuna. Rodzic będzie odnosić się do malucha w chuście dużo częściej, bo przecież „siedzi” on tuż przed jego nosem. Bliskość zwiększa interakcję, a dziecko może powoli uczyć się, jak być „człowiekiem”, bo ciągle jest zaangażowane w świat rodziców, i ciągle uczestniczy/ jest obecne w tym, co oni robią.

7. Dzieci  noszone w chuście rozwijają się intelektualnie
Dziecko noszone w chuście jest trwale zaangażowane w świat mamy i taty, uczestniczy w nim, w tym, co robią, doznaje różnych bodźców, ale też nie jest nimi przytłoczone. Te ciągłe interakcje i nowe doświadczenia związane z otoczeniem, powodują lepsze rozgałęzianie się nerwów i tworzenie lepszych połączeń nerwowych w mózgu. Mózg przechowuje miliardy doświadczeń, tworzących wzorce zachowań. Można je porównać do biblioteki z krótkimi filmami, które odnoszą się do konkretnych sytuacji, dzięki czemu w momencie, gdy dziecko znajdzie się w podobnych okolicznościach, będzie potrafiło je skojarzyć z sytuacją wzorcową (źródłową).
Dodatkowo dzieci chustonoszone wykazują zdolność lepszego skupiania uwagi, wchodzą na swój sposób w konwersacje dorosłych, tak jakby były ich częścią. To może również przyśpieszać rozwój mowy.

8. Dzieci noszone w chuście również lepiej rozwijają się fizycznie
Kołyszący ruch, jakiego dziecko doświadcza podczas chodzenia, będzie stymulować jego błędnik, wspomagając tym samym rozwój zmysłu równowagi. Noszenie wpływa również na rozwój zdolności psychomotorycznych.

9. Dzieci noszone w chuście lepiej się rozwijają emocjonalnie
Chusta daje zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa. Dziecko czuje bliskość rodzica, wie że może liczyć na jego pomoc, gdy się przestraszy reaguje mniej gwałtowniej, a spokojny oddech i bicie serca rodzica uspokaja je. Pamiętajmy, że poczucie bezpieczeństwa jest jedyną z najbardziej fundamentalnych potrzeb noworodka.

10. Noszenie jest wygodne
I poza wszystkimi wyżej wymienionymi – chusta jest po prostu wygodna, bo równomiernie rozkłada ciężar na naszych barkach i kręgosłupie. Moja mam ciągle pyta, czy nie jest mi za ciężko, a ja wcale tego mojego 8,5 kilogramowego szczęścia nie czuję ;-). No i wygoda to również łatwość i szybkość zakładania. Choć na początku może przerażać ilość splotów, to mogę Wam powiedzieć, że nie ma nic prostszego niż zawiązanie chusty :-)

Środki ostrożności

Chustonoszenie stało się w ostatnich latach czymś w rodzaju chusto manii. W Internecie znajdziecie całe mnóstwo firm, oferujących przeróżne chusty. Przy ich wyborze nie kierujmy się jednak ceną (bo dobre chusty są z reguły dość drogie – z reguły od ok. 150-160zł w górę), a jakością wykonania.

*Unikamy chust:
typu hand-made, które są robione w domu, najczęściej przez niedoświadczone osoby, z kiepskiej jakości materiałów.

*Inwestujemy w chusty:
- z dobrej jakości bawełny
- z reguły droższe, choć niekoniecznie, bo najważniejsza jest jakość ich wykonania, a nie cena
- które możemy dobrze zawiązać
- o odpowiedniej długości; w zależności od wysokości osoby noszącej mamy z reguły 3 długości chust
- najlepiej w pasy, bo to pozwala, w szczególności początkującym osobom na właściwe ich zawiązanie
- które po przejściu w nich kilkuset metrów z dzieckiem, zachowują ten sam kształt
- osobiście odradzam chusty elastyczne i kółkowe, bo może i są wygodnie dla rodzica, ale już nieco mniej dla malucha, nie wspominając o tym, że potrafią mieć szkodliwe działanie
- możemy odkupić chustę, jeśli ktoś z niej wcześniej korzystał, jest sprawdzona i dobra. Dzięki czemu będzie ona już odpowiednio „wyciągnięta” i nie będzie się więcej odkształcać. Ja kupiłam moją od znajomej za pół ceny i jestem bardzo zadowolona :-)

Dodam, że znajdziecie też sklepy z wypożyczalniami chust. Możecie wypożyczyć chustę na dłuższy czas lub po prostu do przetestowania na tydzień. Są sklepy, które oddają pieniądze za wypożyczenie, jeśli kupimy od nich potem chustę.

*O czym należy jeszcze pamiętać?
- zanim założymy chustę i usadowimy w niej nasze dzieciątko, sugeruję aby najpierw zrobić USG stawów biodrowych i sprawdzić, czy nie ma żadnych nieprawidłowości, bo wbrew pozorom chusta też może niestety zaszkodzić.
- musimy pamiętać, że chusta służy przede wszystkim przeniesieniu ciężaru dziecka na rodzica i musi zabezpieczać prawidłową pozycję malucha
- nasze dziecko powinno przybrać w chuście pozycję kuczną, czyli na tzw. żabkę, dzięki temu chronimy jego układ kostny przed nadmiernym obciążeniem
- nigdy nie nosimy dziecka ‘przodem do świata’. Taka pozycja powoduje nadmierne wyprostowanie kręgosłupa, a poza tym chusta nie spełnia wtedy swojej podstawowej funkcji – umożliwić dziecko wtulenie się w rodzica. Dodatkowo nierównomiernie rozłożony ciężar może uciskać jądra lub spojenie łonowe. Ułożenie dziecka przodem do świata poza wyżej wymienionymi, może jeszcze narażać malucha na nadmierną stymulację i zbyt dużą ilość bodźców.
- podczas noszenia w chuście należy zabezpieczyć te trzy: głowę, kręgosłup i miednicę i upewnić się, że znajdują się one w odpowiednich położeniach.

*****
I to by było na dzisiaj wszystko. Zapraszam jeszcze do zapoznania się z przykładową instrukcją zakładania chusty:  https://www.youtube.com/watch?v=rCSyqGcgGRs
*****

Bądź towarzyski, podziel się!