O Laktacji ciąg dalszy – Podsumowanie Doradcy Laktacyjnego 0

Dziewczyny!
W zeszłym tygodniu było dość sporo o laktacji. Dzisiaj będziemy kontynuować temat. Tym razem o laktacji opowie Nam Doradca ds. Laktacji – Pani Agnieszka Mińko.

Agnieszka Mińko:

Witam 
Konsultowałam się z Mają prywatnie i uznałyśmy, iż mój komentarz będzie niejako podsumowaniem cyklu laktacyjnego.
Jestem konsultantem laktacyjnym i często w swojej praktyce spotykam się z poruszonymi przez bemam.pl problemami.

Nie chciałabym się zagłębiać w tematykę jak dochodzi do powstawania pokarmu, gdyż uważam, że najcenniejsza wiedza to ta, dzięki której możemy wdrożyć teorię i chęci w praktykę. Chyba nie potrzebuję też pochylać się nad korzyściami wynikającymi z karmienia piersią zarówno dla dziecka jak i dla mamy, ponieważ dla Pań zaangażowanych w temat jest to sprawa oczywista (jeśli jest inaczej chętnie rozwieję wszelkie wątpliwości :- )

Na początek najważniejsza informacja. KARMIENIE PIERSIĄ ZACZYNA SIĘ W GŁOWIE. I wcale nie chodzi tu o procesy hormonalne, które są odpowiedzialne za wytwarzanie i wypływ pokarmu. Pewnie nie odkrywam tu Ameryki, ale doświadczenie pokazuje mi jak mało uświadomiona jest ta prawda. Jeśli kobieta naprawdę chce karmić piersią to tego dokona! Nie ma dla niej przeszkody nie do pokonania. Jest niewielki odsetek kobiet, które karmić piersią nie mogą. Jeśli już chcemy wówczas wystarczy tylko karmić, gdyż tylko wysoki popyt zagwarantuje odpowiednią podaż ;-) .

Już w szpitalu przekazywane są zalecenia, żeby karmić dziecko na żądanie, jednak rzadko mamy słyszą, że żądać karmienia mogą one same. Taka sytuacja zdarza się np., podczas nawału mlecznego lub w celu pobudzenia laktacji. A zapewniam, nic nie pobudza wytwarzania mleka tak jak ssący maluch. Bardzo istotna jest częstotliwość przystawiania do piersi, 8-12 x na dobę, nie można pomijać karmień nocnych, które mają wpływ nie tylko na jakość laktacji. Podczas karmienia trzeba zadbać o właściwą technikę karmienia ( każde przystawienie do piersi musi być prawidłowe) i jego skuteczność ( słyszymy aktywne połykanie przez co najmniej 10 min) i czas trwania ( 10 – 40 min/pierś). Optymalnie byłoby gdyby dziecko opróżniało obie piersi w trakcje jednego aktu karmienia, jeśli nie jest w stanie temu podołać zawsze przynajmniej proponujemy drugą pierś. Żeby utrzymać laktację na właściwym poziomie nie należy podawać dziecku niczego poza pokarmem mamy. Powinniśmy również zrezygnować z podawania smoczka uspakajającego.

Kiedy dochodzi do sytuacji opisanej przez bemam.pl czyli konieczności odstawienia dziecka okresowo od piersi, czy też okresowej separacji z dzieckiem wówczas konieczne jest regularne odciąganie pokarmu. Wystarczy kiedy dostosujemy się do rytmu dziecka. Podam doskonałą technikę, która polega na naprzemiennym odciąganiu pokarmu z każdej piersi przez 7min., 5 min. i 3 min. W sumie daje to tylko 30 min. a efekty są widoczne już po dwóch dniach regularnego odciągania. Doskonały byłby laktator z regulacją siły ssania gdyż zbyt lekkie ssanie niewiele pomoże a zbyt silne może prowadzić do uszkodzenia brodawki sutkowej co w tej sytuacji jest niepożądane a dodatkowo poprzez nieprzyjemne bolesne odczucia może hamować laktację.

Chciałabym również zwrócić uwagę na masaż piersi. Z doświadczenia wiem, że zwykle bywa on zbyt forsowny, co może skutkować uszkodzeniem kanalików, zastojów a w konsekwencji nawet zapalenia piersi. Więc odradzam kiedy nie mamy pewności, czy wykonujemy go właściwie.

Pamiętajmy również o racjonalnym, dobrze zbilansowanym odżywianiu. Podzielam tu opinię Mai, gdyż 1) podczas diet, powszechnie zwanych odchudzającymi, mama świetnie traci zgromadzony tłuszczyk jednak musi pamiętać, że to właśnie w nim gromadzą się toksyny, które wraz z pokarmem otrzymuje dziecko, 2) jeśli nie dostarczy sobie substancji odżywczych z zewnątrz to nasz mądry organizm i tak zaczerpnie z tego co posiada żeby wytworzyć optymalny pokarm dla dziecka ( mleko kobiece zawsze jest pełnowartościowe ) Dietę, jeśli taka jest potrzebna ( np. w przypadku podejrzenia/zdiagnozowania alergii u dziecka) zawsze powinien zlecać lekarz. Żeby wspomóc laktację można sięgnąć po zioła i przyprawy o których pisała Maja od siebie dorzuciłabym jeszcze kojącą melisę.

Teraz to co mnie najbardziej poruszyło w tekście Bemam.pl Decyzja/ zalecenie dotyczące odstawienia dziecka od piersi na czas leczenia. Wpływa to znacząco na ilość wywarzanego mleka, a dokładając do tego stres jest świetnym początkiem do zaniku laktacji.
 Nie jestem lekarzem, więc na temat leczenia nie chcę się wypowiadać. Wiem jednak, że jeśli istnieje konieczność podania leku mamie to można to zrobić, zachowując oczywiście ostrożność, bezpiecznie. Należy wziąć pod uwagę sytuację dziecka – w jakim jest wieku, czy jest zdrowe jak również sytuację mamy – czy na pewno potrzebuje danego leku, w jakiej dawce, drogę podania leku. Dzieci urodzone o czasie łatwiej metabolizują leki. Większej ostrożności wymaga zastosowanie leków w przypadku mam wcześniaków lub choćby noworodków. Należy wybierać leki doustne, które przyjmuje się rzadko, takie które słabo wiążą się z pokarmem ( będą to leki o dużych cząsteczkach, kwaśnym odczynie i łączące się z białkami) Warto też podkreślić, że leki powinny być przyjmowane tuż po karmieniu wówczas jest szansa no ich niewielkie stężenie w pokarmie podczas kolejnego karmienia. Wiarygodne i powszechnie dostępne informacje odnośnie możliwości zastosowania leków znajdziecie na stronie www.cnol.pl, a także http://www.ibreastfeeding.com/ - wykaz leków prof.Th.Hale

Będąc przy temacie leków jest kilka, które wpływają hamująco na laktację. Należą do nich pseudoefedryna (np. Ibuprom zatoki) leki przeciwhistaminowe (przeciw alergiczne) leki antykoncepcyjne (zawierające estrogeny) bromokryptyna i inne. Dlatego ostrożnie stosujmy leki, najlepiej po konsultacji ze specjalistą.
Jest tez kilka substancji, z pozoru bardzo niewinnych, które mogą obniżyć laktację. To zioła- mięta i szałwia, kofeina znajdująca się nie tylko w kawie ale i czekoladzie, a także nikotyna i alkohol.

Występuje dużo „problemów” piersiowych. Płaskie, wklęsłe brodawki wcale nie muszą okazać się problematyczne dla dziecka. W końcu przychodząc na świat dziecko uczy się ssać i jeśli tylko wcześnie określimy zakres „problemu” a do tego otrzymamy pomoc maluch przyjmie to co mu oferujemy. To trudne, ale wykonalne. Jeśli już dojdzie do uszkodzenia brodawek należy zawsze dbać o właściwą technikę karmienia, to klucz do sukcesu! Długotrwałe stosowanie nakładek/kapturków też może wpłynąć na obniżenie laktacji przez zbyt słabą stymulację.

Sposób zakończenia porodu jak również powikłania połogu również wpływają na laktację. W przypadku cięcia cesarskiego nieco później uruchamia się proces laktogenezy II, jednak wystarczy odpowiednio wczesne i częste przystawianie dziecka do piersi ( zgodnie z tym co napisałam wyżej), żeby zapobiec niepowodzeniom.

Na podsumowanie powiem tylko jedno:
Chcieć to móc! Wierzę w Was drogie mamy!

Agnieszka

Bądź towarzyski, podziel się!