Czy równy podział rodzicielskich obowiązków jest możliwy? 0

„Wiemy już, że kobiety potrafią robić to, co mężczyźni, ale nadal nie zrozumieliśmy, że mężczyźni potrafią robić to, co kobiety.”Gloria Steinem

Bywają chwile, kiedy temat ten doprowadza mnie do szału. Wkurzają mnie portale takie nowoczesne, że nie dopuszczają możliwości, aby było inaczej, niż 1:1 – po równo, jak od linijki. Taki jeden portal super świetnych rodziców wytknął mi kiedyś, że nazwa akcji „Tato pomaga mamie” nie jest zgodna z ich filozofią, więc odmawiają patronatu medialnego….. No cóż pomyślałam wtedy, zupełnie nie rozumieją moich intencji. Od tamtej pory minęły ponad dwa lata, a ja patrzę na to już zupełnie inaczej.

I kurcze, o ile nazwa, notabene moja, tak we mnie nie uderzała, o tyle, jak słyszę z ust mężczyzn „no przecież pomagam mojej żonie”, to mnie czasem krew zalewa. Zalewa, bo nawet i to „pomaganie” jest dalekie od faktycznego pomagania…. Niestety, teraz myślę, że zmieniłabym tą nazwę….

Mój mąż mi nie pomaga. Mój mąż na równi ze mną pełni rolę rodzica, a także gospodarza domu. Mało o tym mówię, może powinnam więcej. Chwalić się nie lubię, bo nie każda z nas tak ma. Znam naprawdę nieciekawe przypadki, gdzie obowiązki domowe, w tym opieka nad dziećmi, pranie, gotowanie i sprzątanie, spadają tylko na barki matki. Wiele matek musi sobie radzić i nikogo nie interesuje, jakim cudem udaje im się przetrwać dobę, a może być naprawdę ciężko. Zdarzają się matki z jednym w brzuchu, drugim jeszcze w pieluchach i trzecim, co dopiero się tych pieluch pozbył, nie zawsze mają przywilej w postaci przedszkola, a pod koniec dnia do domu wraca pan i władca i rozwala się w fotelu przed telewizorem. I wiesz jaki jest problem? Takie rodziny nie czytają mojego bloga, tacy ojcowie nigdy nie usłyszą o akcji „Tato Pomaga Mamie”, a nawet gdyby usłyszeli to i tak wyśmieją.

Ale są i inne domy, gdzie pieniędzy starcza od pierwszego do pierwszego, gdzie rodzice są wykształceni, pracują, dają dziecko do przedszkola. W wielu domach jest ok., jest w miarę po równo, ba! nawet znam takie, gdzie ojciec bierze wszystko na swoje barki, a mama gdzieś znika w oddali… Ale znam też i takie rodziny, gdzie ojciec wycofuje się z rodzicielskiej gry.

Nierówność zaczyna się już na macierzyńskim

W Polsce mamy obecnie idealny system, który nie faworyzuje żadnego z rodziców. Urlop rodzicielski może wziąć więc zarówno mama, jak i tata, jednak ten drugi korzysta z niego znacznie rzadziej. Co ciekawe, o ile przed porodem mieliśmy zgraną parę, która świetnie się dogadywała i doskonale dzieliła obowiązkami w domu, o tyle macierzyński może powodować, że coraz więcej obowiązków zacznie spadać na kobietę. Zaczyna się od tego, że jest w domu, może więc oprócz zajmowania się dzieckiem, jeszcze posprzątać i ugotować, bo „tato przyjdzie zmęczony z pracy”. To ona spędza z dzieckiem większość dnia, rozróżnia lepiej różne rodzaje płaczu i inne sygnały, jakie daje maluch. W wyniku tego tydzień po tygodniu na jej barki spada coraz więcej. To przykład, bo czasem tato potrafi sobie lepiej poradzić z dzieckiem, albo też rodzice świetnie sobie radzą dzieląc się obowiązkami. Z drugiej strony znam przypadki, gdzie mamy brały całą odpowiedzialność na siebie (DLACZEGO TO ŹLE, KIEDY MAMA BIERZE WSZYSTKO NA SIEBIE?)

Jak się podzielić obowiązkami w domu, żeby było dobrze?

(1)   Zróbcie sobie listę obowiązków, tych związanych z dzieckiem/ćmi i domem. Mówimy tutaj o wszystkim. Świeżo upieczone mamy wykonują masę różnych zadań, ale nie zawsze widać, ile tego robią, a zabawa z dzieckiem, czy karmienie to w końcu też praca. Kiedy lista będzie już gotowa, musicie ją przejrzeć, punkt po punkcie.

(2)   Podzielcie się odpowiedzialnościami, ale nie dzielcie zadań

O wiele łatwiej będzie wam podzielić się w ten sposób, że jedno z was bierze określony typ zadań. Dzięki temu każda ze stron będzie miała wszelką wiedze i umiejętności dotyczące określonych zadań, co np. może skrócić proces myślowy, proces przezbrajania się z zadania na zadanie czy w ogóle czas jego wykonania. Dzięki temu możemy rozwinąć „wiedzę ekspercką” w danej dziedzinie.

(3)   Zamieniajcie się rolami

A więc, kiedy role ustalone, podobnie jak i zakresy waszych obowiązków, przychodzi moment, aby raz na jakiś czas się nimi wymienić. Po co? No po to, aby każde z was wiedziało, ile pracy kosztuje i z czym się wiąże, zadanie tego drugiego :-)

Ty gotujesz? Może tym razem ugotuje ci mąż! Dzięki temu zobaczy ile jest pracy z gotowaniem, a potem sprzątaniem po nim.

Zamiana ról jest wspaniała, dzięki niej możecie wczuć się w tą drugą stronę, jesteście bardziej empatyczni i wyrozumiali.

(4)   Czasem trzeba też odpuścić

A niech ten tato ubierze pieluchę na odwrót, albo przypali obiad! Kurcze, jakoś się trzeba tego nauczyć. Jeśli nie potrafisz naprawić za niego odkurzacza, to przecie też się nic nie stanie… A jeśli brakuje wam czasu na normalne życie, to może trzeba jakieś obowiązki delegować, np. niech ktoś wam posprząta mieszkanie raz na tydzień ;-) A może dziadkowie przyjdą z pomocą i raz na jakiś czas mogą popilnować dzieci, a wy w tym czasie odpoczniecie czy pójdziecie na kolację.

(5)   Bywają chwile, że może się przydać wam jakiś coaching

I nie musi to oznaczać, że np. jako małżeństwo macie problem. Po prostu potrzebujecie, żeby ktoś bez zbędnych emocji przyjrzał się waszemu podziałowi obowiązków i doradził, co możecie z tym bajzlem zrobić.

(6)   A kiedy mama wróci do pracy, jeszcze raz patrzycie na podział obowiązków i jeszcze raz robicie ich redystrybucję

Jak przy każdej innej zmianie w życiu. Musimy się adoptować do zmian, musimy tez rozumieć sytuację drugiej strony i wspólnie z nią podejmować decyzje, kto i co będzie w domu robił :-)

A jak jest u Ciebie? W jaki sposób dzielicie się obowiązkami? Macie jakieś swoje wypracowane metody? Podzielcie się z nami :-)!

Spodobał Ci się ten tekst? Jeśli tak, to sprawisz mi ogromną radość, jeśli

  • Zostawisz pod nim swój komentarz :-)
  • Zachęcam Ciebie również do polubienia mojego profilu na Facebooku
  • I śledzenia profilu BeMam na Instagramie
Bądź towarzyski, podziel się!