Czy matka w domu to musi być od razu kura domowa? 3

Jest taki profil na Facebooku – Chujowa Pani Domu i zastanawiam się czy ja aby na taki zaszczytny tytuł już czasem nie zasługuję :-). Generalnie od kiedy mamy w domu 2 Czorcięta, moją ambicją nie jest sprzątanie, pranie ani prasowanie.

Pytanie tylko, czy kiedykolwiek było? Raczej nie i chyba dlatego tak łatwo mi było się z tym pożegnać. Oczywiście, że marzę o poukładanym i czystym domu, oczywiście, że chciałabym mieć wszystko na kant, oczywiście, że fajnie jest być idealną Panią domu, ale czy aby na pewno warto? W życiu jest mnóstwo wspaniałych rzeczy, chwil, które trzeba przeżyć, zdarzeń których warto doświadczyć i miejsc, które należy zobaczyć, dla mnie nie jest tym na pewno sprzątanie i ogarnianie domu. Poza tym, po co mam się frustrować, jeśli cel ten jest po prostu dla mnie najzwyczajniej w świecie nieosiągalny? Czy mam się wkurzać, że nie zrobiłam tego czy tamtego? Czy w czasie gdy mogę spać albo pisać, mam sobie wypruwać żyły, po nocach składać, prasować i szorować prysznic? Czy mam bardziej się ogarnąć i w każdym obszarze być świetna? Szczerze mówiąc źle mi się robi na myśl, że mogłabym być idealną matką, idealną panią domu i w ogóle naj. Boże, wtedy nie byłabym już totalnie sobą.

Ja to bałaganiara, która jeśli tylko ma 5 minut na pracę nad blogiem, woli się temu oddać bez reszty, zapominając o bożym świecie. Ja to marzycielka, odpływająca myślami tak daleko, jak stąd na marsa i z powrotem. Ja to kobieta, która kocha gary, eksperymenty kulinarne i wypieki, ale po której niestety trzeba sprzątać. Bo kiedy ja mam to jeszcze robić jeśli a- pierwsze są dzieciaki i rodzina, a b – na drugim miejscu jest moja praca twórcza, mój blog, moje akcje i sto jeszcze innych rzeczy angażujących mnie bez reszty. No a poza tym, gdybym miała dostać „wolną godzinkę” na prasowanie czy na bieganie, to wybrałabym to drugie. Bo jeszcze sport kocham ponad wszystko.

Dlatego nie prasuję żelazkiem. Mam gdzieś prasowanie. Dzieciom czasem coś przeprasuję, ale sobie nigdy. No z wyjątkami. Moje kiecki, a mam ich całe mnóstwo, prasują się fatalnie. Mając całkiem sporą kolekcję, zwykle chodzę w kilku, które się nie gniotą. Bluzek też nie lubię prasować i tu problem jest ten sam. Przed porodem, jak chodziłam do pracy zdarzały się dni, kiedy nie miałam co na siebie ubrać, bo bez prasowania się nie obyło. Problem był z pościelą. Odraczałam o całe wieki moment jej przebrania – bo nie chciało mi się prasować prześcieradła z gumką, które musieliśmy z Tomkiem obrabiać wspólnie na prasowalnicy (jedno z nas trzymało i naciągało materiał, a drugie prasowało). Dlatego już dawno temu wymarzyłam sobie prasowacz parowy. Taki który szybko, łatwo i przede wszystkim dokładnie wyprasuje moje kiecki z zaszewkami, pliskami i innymi cudami.

Zamówiłam SteaMaster, który stał się spełnieniem moich marzeń :-)

steamaster5

Dla takiego leniwca domowego, jakim jestem ja, prasowacz jest absolutnym must have. Nagrzewa się błyskawicznie, bo w czasie krótszym niż jedna minuta. Nie muszę do niego rozstawiać deski, wystarczy, że powieszę na wieszaku pranie, które mogę raz dwa przeprasować. Nie musze się już męczyć z koszulami czy ubraniami o skomplikowanym fasonie, w których jest mnóstwo zakamarków, zaszewek i fałdek, niemal niemożliwych do wygładzenia za pomocą standardowego żelazka.

prasowanie 3

idealna pani domu

żelazko 2

Urządzenie jest bezpieczne, co nie ukrywam jest dla mnie – mamy dwójki maluchów niesamowicie ważne.

W przeciwieństwie do żelazka SteaMaster nie przypali nam ubrań. Prasuje również te najdelikatniejsze z tkanin, jak jedwab czy satyna. Raz dwa i mam wyprasowaną całą kieckę, która na dodatek wygląda teraz jak ze sklepu. Nie muszę też już więcej rozkładać deski do prasowania, czego szczerze nienawidzę. Mieszkamy na pierwszym piętrze, a deskę trzymamy w piwnicy. Nigdy nie miałam czasu, żeby ją przytaszczyć. Teraz SteaMaster stoi w naszej sypialnio-pracowni, w którą się wkomponował jak ulał. Wszystko mamy szaro-białe a urządzenie ma kolor srebrny, więc nie bije po oczach jakimiś innymi kolorami :-)

chujowa pani domu

prasowanie

stea master

Steamaster2

Co jeszcze? Prasowaczem można wysterylizować pluszowe zabawki albo wyczyścić kanapy. Jeszcze nie testowałam na kanapie, ale zabawki już czyściłam i poszło idealnie. Dzięki działaniu gorącej pary odświeżamy je, pozbywamy się z nich również bakterii i roztoczy.

żelazko

Nadal nie lubię żelazka i pewnie nigdy się to nie zmieni. Na szczęście jest urządzenie, którym mogę wyprasować ubrania moje i dzieci (mąż sobie sam prasuje :-)). Cieszę się, że je przetestowałam. A z żelazkiem pożegnałam się już na dobre :-)

SteaMaster znajdziecie TU

Bądź towarzyski, podziel się!