Co zrobić, jeśli dziecko nie lubi jeździć samochodem 0

Obecnie jest już dobrze, ale jeszcze kilka miesięcy temu jazda samochodem z Leo była dla nas niemałym przeżyciem. Za nic w świecie nie chciał siedzieć, krzyczał wniebogłosy i czasem tylko zdarzało mu się zasnąć … na pięć minut ;-).

W swoim pierwszym foteliku nie znosił jeździć, choć korzystał z niego bardzo długo.  Nieraz korciło mnie, aby wyciągnąć go z fotelika i posadzić sobie na kolanach. Oczywiście i na szczęście strach przed wypadkiem był silniejszy niż chwilowa pokusa uspokojenia. Dwoiłam się więc i troiłam, żeby tylko go uspokoić. Dziwiłam się, że mój mąż daje radę prowadzić samochód w takich warunkach…. Zastanawiałam się, co będzie dalej i miałam nadzieję, że Leo kiedyś z tego wyrośnie, bo jazda w takich warunkach była nie tyle wyzwaniem, co po prostu stawała się niebezpieczna, a zatrzymywanie samochodu co 5 minut niestety niewiele dawało.

Przez kilka miesięcy testowaliśmy więc wiele metod i sposobów na urozmaicenie jazdy. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam trochę na ten temat.

Zacznijmy może od tego…

Dlaczego dzieci nie lubią jazdy w foteliku samochodowym

Najczęstszym powodem jest brak możliwości poruszania się. Poza samochodem dziecko ma więcej swobody, a środowisko, jakie je otacza, jest o wiele bardziej urozmaicone. Druga przyczyna to niewygodny fotel. A trzecia to po prostu ‘nuda’ ;-).

Jeśli wasze dziecko zasypia już w momencie, gdy wkładacie je do fotelika, to możecie z całą pewnością nazwać siebie „szczęściarzami” :-). Jeśli tak nie jest, polecam zapoznać się z poniższymi metodami i co nieco przetestować :-). Zacznijcie od pierwszej, a jeśli będzie zawodna, próbujcie kolejne, aż do skutku.

1. Zaprzyjaźnijmy się z fotelikiem w domu

Postawmy fotelik w domu. Dajmy naszemu maluszkowi swobodę, niech się pobawi i ‘zaprzyjaźni’. Być może dzięki temu przywyknie do fotelika i nie będzie on już dla niego taką nowością.

2. Fotelik musi być wygodny,

miękki, nie może zmuszać dziecka do przybierania nienaturalnej lub/i niewygodnej pozycji. Do tego wszystkiego musi być ‚przewiewny’, czyli mieć coś w rodzaju wentylacji.

Nasz pierwszy fotelik był niestety dość niewygodny, a ponieważ miał kiepską wentylację, musieliśmy wykładać go dodatkowym ręcznikiem, aby Leo się nie spocił. Drugi fotelik niestety tez średnio się sprawdzał, bo maluch w nim po prostu tonął i nie widział nic wokół siebie….

3. Powieś lusterko.

Tutaj macie 2 możliwości:

A – Warto powiesić dziecku lusterko na siedzeniu przed nim. Dzięki temu maluch będzie mógł oglądać swoje odbicie. Tutaj dodam, że my zawiesiliśmy giętkie plastikowe lusterko. Jakoś nie jestem przekonana do bezpieczeństwa standardowych lusterek w przypadku stłuczki. Dlatego odradzam szklane.

B – Możecie też zawiesić lusterko na suficie samochodu. Dzięki temu maluszek będzie mógł zobaczyć waszą twarz podczas jazdy.

4. Zabawki samochodowe.

Wiadomo, że zabawki szybko się nudzą. Wielu rodziców wie, że czasem warto schować niektóre z nich na kilka dni, aby zaczęły na nowo cieszyć. Warto też mieć zabawki przeznaczone tylko do zabawy w samochodzie. Jeśli będą odpowiednio interesujące, dziecko może się nimi ‘chwilę’ ;-) pobawić, a wy dzięki temu dojedziecie w spokoju ;-) do sklepu lub lekarza. Oczywiście najlepsze będą miękkie zabawki, które nie spowodują urazów w przypadku np. gwałtownego zahamowania.

5. Urozmaicenie jazdy, czyli zabawki przyklejane na siedzenie lub wiszące z sufitu.

Tutaj aplikuje się również punkt powyżej. Można przykleić lub przywiązać maskotki do fotela znajdującego się przed dzieckiem lub powiesić coś np. na uchwycie, znajdującym się nad oknem. Tutaj mała uwaga! – nie wieszamy długich sznurków, w które dziecko mogłoby się zaplątać i nie używamy zabawek, które są twarde, bo wiadomo czym to się może skończyć.

6. Powieś plakat.

Możesz trzymać w samochodzie różne obrazki/ plakaty, o intensywnych kolorach, przedstawiające ciekawe kształty. Najlepiej kilka, tak aby można było je zawsze zmieniać.

7. Nie zapominajmy o muzyce.

Nasz maluszek może mieć swoje ulubione ‘kawałki’ przy jakich będzie zasypiał (Len lubił zawsze Zenona Martyniuka ;-)). Albo będą to kołysanki lub piosenki lub tzw. „biały szum” – czyli dźwięki, jakie słyszał będąc jeszcze w brzuchu mamy. To może być dźwięk suszarki, odkurzacza lub zmywarki…

8. Zapewnij dziecku towarzystwo.

Jeśli samochodem jedzie jeszcze 3 osoba to zawsze dajemy ją do tyłu, aby towarzyszyła maluszkowi. W zasadzie nie potrafię sobie wyobrazić innej możliwości. W każdym bądź razie, jeśli mamy dodatkowe towarzystwo to sadzamy je z naszym małym pasażerem z tyłu. Taka osoba będzie miała oczywiście swoja rolę do odegrania, przy zabawianiu, zagadywaniu, pokazywaniu różnych rzeczy :-) U nas świetnie sprawdza się w takiej roli Adaś.

9. Smoczek lub gryzak.

Ani Adaś ani Leo nigdy nie używali smoczka więc testowaliśmy tylko gryzaczki, ale potrafiły go chwilowo uspokoić, szczególnie w okresie, kiedy pojawiały się mu pierwsze ząbki.

10. Zacienienie.

Kiedy nie mieliśmy jeszcze osłonek na okna, dość często zdarzało się, że Leo (a wcześniej Adaś) denerwował się, kiedy słońce świeciło mu w oczy. Wtedy najczęściej trzymałam w górze ręcznik lub kocyk, byle tylko nie drażnić naszego małego tygrysa ;-) Osłonki przyklejane do okna są jednak o wiele lepszym rozwiązaniem, w szczególności, kiedy nasze dziecko siedzi z tyłu samo.

11. Zaplanuj drogę wcześniej.

Jeśli wybieramy się w dłuższą trasę, warto zaplanować wszystko z wyprzedzeniem, w szczególności postoje. Musimy pamiętać, że dzieci nie mogą spędzać zbyt wielu godzin w pozycji siedzącej. Należy je wyciągnąć z fotelika i położyć/ ponosić, jeśli jeszcze nie chodzą, a kiedy są bardziej samodzielne pozwolić im swobodnie pobiegać. Tutaj dodam, że kilkumiesięczne, niesiedzące jeszcze maluchy powinny jeździć w fotelikach jak najkrócej, m.in. ze względu na kręgosłup.

12. Odpowiednio dopasowany fotelik.

Wiąże się ze wspominaną wcześniej wygodą fotelika. Jeśli fotelik jest za mały, będzie za ciasny, a jego pasy za krótkie. To wszystko z kolei będzie krępować wtedy ruchy dziecka i uprzykrzać mu podróż.

12. Więcej miejsca w samochodzie.

To dla wygody wszystkich J Pamiętam jeszcze jak będąc w drugiej ciąży musiałam w przedziwnej pozycji pakować do fotelika Adasia, bo nasz samochód był niższy w rejonie tylnych siedzeń. Kiedy urodził się Leo, musiałam jeździć razem z nim i z Adasiem na tylnej kanapie i niestety nie było to cudowne uczucie. Średnio si mieściłam, nogi mnie bolały, nie wspominając o chorobie lokomocyjnej. Wtedy obiecałam sobie, że szybko go zmienimy, bo pakowanie do samochodu 2 maluchów, to było niezłe wyzwanie. Pojawia się więc kolejna rzecz do przemyślenia – rodzaj samochodu, jak byłby idealny dla całej rodziny. Modeli jest wiele. Bardzo zaciekawił mnie ostatnio Ford Mondeo, który jest niesamowicie przestronny, nawet jego przednie fotele zostały odchudzone w taki sposób, aby nie traciły na wartości dla pasażerów z przodu, jednocześnie oferując dużo miejsca dla tych, którzy podróżują z tyłu. Adasia zapinamy na jego foteliku pasami samochodowymi, a Mondeo ma innowacyjne tylne nadmuchiwane pasy bezpieczeństwa, które w razie kolizji, powiększają swoją objętość, aby rozproszyć siłę uderzenia na powierzchni pięciokrotnie większej, niż w przypadku tradycyjnych pasów. Wielkość samochodu, jego przestronność i funkcjonalność staje się o wiele bardziej istotna, kiedy podróżujemy z dziećmi. Może zapewnić nie tylko bezpieczeństwo jazdy, ale również przyczynić się do większej wygody podróżujących.

ford

Jazda z niezadowolonym, płaczącym maluszkiem może być koszmarem. I tak jak napisałam na początku, będzie też przede wszystkim bardzo niebezpieczna. Gdyby Leo był niezadowolony z jazdy, nie byłabym w stanie z nim nigdzie pojechać – ani do sklepu, ani na ćwiczenia, ani do znajomych. Niestety, ale jako mama jestem bardzo wrażliwa na jego płacz i zawsze wtedy denerwuję się, że coś się dzieje nie tak. Kiedy dla odmiany słyszę jak sobie gada po swojemu z zabawkami mogę się bez problemu przemieszczać po mieście, koncentrując na drodze i tym, gdzie i jak jadę.

Jeśli zapewnimy naszym pociechom wygodną i ciekawą jazdę, z pewnością będziemy przeciwdziałać ich niezadowoleniu, a tym samym poprawimy sobie komfort prowadzenia samochodu. Wypróbujcie powyższe metody. Być może okażą się również dla Was pomocne. Zapewne macie też swoje własne sposoby. Być może chciałybyście się nimi podzielić – jeśli tak, to piszcie koniecznie!

Bądź towarzyski, podziel się!