Co byś zrobiła gdybyś się nie bała? 0

Jedna z moich idolek (o tak jest ich kilka i to są wszystko silne baby) – Sheryl Sandberg, dyrektor operacyjna Facebooka, zadała bardzo ważne dla mnie pytanie: „Co byś zrobiła, gdybyś się nie bała?”

CO – BYŚ – ZROBIŁA – GDYBYŚ – SIĘ – NIE – BAŁA?

Zdaniem Sandberg kobiety bardzo często nie wierzą w swoje możliwości i wycofują się z gry w bardzo wielu sytuacjach, a najczęściej, gdy planują ciążę lub zostają mamami. Statystyczny mężczyzna, mający tą samą wiedzę i doświadczenie co kobieta, nie zrezygnuje z możliwości, jakie dostanie. Ba, nawet jeśli ich nie ma to i tak podejmie każde wyzwanie. Jest pewny swego, wierzy w siebie, wie, że sobie poradzi. Dlaczego w takim razie my kobiety postrzegamy siebie inaczej? Dlaczego ciągle wątpimy w swoje możliwości?

Uwarunkowania kulturowe, społeczne i niestety stereotypowe podejście do roli kobiety – opiekunki domu i matki, wywierają na nas sporą presję. Często możemy czuć się zmuszane do rezygnacji z własnych marzeń i aspiracji, bo przecież nie możemy mieć do tego prawa, skoro powinnyśmy być dobrymi matkami i strażniczkami ogniska domowego. Do tego wszystkiego niestety zawsze oczekujemy od siebie więcej, zawsze czegoś nam brakuje i niestety dość często, czujemy, że nie mamy do tego (mam na myśli awans, karierę, lepsze zarobki) prawa. Ciągle jeszcze wielokrotnie nie potrafimy połączyć, że przecież możemy robić jedno i drugie, bo kariera i macierzyństwo nie muszą siebie wykluczać.

Dyrektor operacyjna Facebooka, w mojej ulubionej książce „Włącz się do gry” opisuje wiele sytuacji, w których kobiety schodzą (na własne życzenie) na dalszy plan. Pokazuje zebrania biurowe, gdzie mężczyźni siadają przy stole, a panie stoją z boku. Opowiada o okolicznościach, w których kobiety dostając propozycję awansu, dochodzą do wniosku, że brakuje im doświadczenia i wiedzy, aby przyjąć nową posadę. Pisze też dużo o macierzyństwie, o tym jak kobiety (tu głównie opisuje sytuację w USA) już na etapie planowania rodziny, rezygnują z rozwoju zawodowego, bo boją się, że nie będą mogły połączyć jednego z drugim.

Kobietom jest trudniej. Muszę to przyznać, choć nie jestem feministką … Tylko kobieta może być matką, tylko ona może karmić piersią swoje dziecko, to ona ze swoim instynktem macierzyńskim usłyszy każdy ruch lub łkanie, to najczęściej ona mało śpi i potrafi wstawać kilkakrotnie w ciągu nocy, to w końcu ona przechodzi na urlop macierzyński trwający pół roku lub rok, i często jeszcze zostaje po nim na wychowawczym. A potem, gdy wróci do pracy, ma na swojej głowie nie tylko życie zawodowe, ale i dom – jej drugą pracę. Bo miłość i oddanie to jedno, ale gotowanie, sprzątanie i wychowanie dziecka to też obowiązki, takie same jak praca w biurze, tyle że bez finansowego wynagrodzenia. Gdyby to wszystko podsumować, wyszedłby nam z tego drugi etat. Pokazuję to, aby udowodnić, że jest nam ciężko, ale matka ma to do siebie, że potrafi być niesamowicie silna. Niewyspana, nie mająca czasu, aby o siebie zadbać, potrafi znieść wiele. Niestety przy ilości obowiązków, bardzo często rezygnujemy z siebie…

Retoryczne pytanie, jakie pojawia nam się na początku: „Co byś zrobiła, gdybyś się nie bała?” jest po to, aby uświadomić nam, jak wiele my kobiety (a w przypadku bloga BeMam– matki) możemy zrobić, osiągnąć, jeśli przestaniemy się bać.

Czego się boimy?

Całego mnóstwa rzeczy, podam kilka przykładów:

Że będziemy złymi matkami, jeśli zaczniemy rozwijać się zawodowo. A dokładniej, że nie będziemy ‘idealnymi’ matkami, jeśli będziemy równie ciężko pracować.
Że mamy za mało wiedzy i doświadczenia, aby osiągnąć sukces.
Że za dużo chcemy, a tego nam przecież nie wolno.
Innych. Co pomyślą o nas inni….
Boimy się zaryzykować i spróbować zrealizować nasze marzenia…..
Czasem boimy się wyjść ze związku, który nas niszczy i ogranicza…

I tak naprawdę jeszcze wielu wielu innych. Każda z nas powinna sobie zadać pytanie: „Czego się boję?”, wsłuchać się w siebie i spróbować na nie szczerze odpowiedzieć. A kiedy już uzyskamy tą szczerą odpowiedź, powinnyśmy spróbować z tym coś dalej zrobić.

Bo co byśmy zrobiły, gdybyśmy się nie bały? Mogłybyśmy osiągnąć bardzo wiele…

Cały świat stoi przed nami otworem, ale nie potrafimy przyznać, że to, czego chcemy, jest w zasięgu naszej ręki… Tylko musimy wreszcie przestać się bać. Tak łatwo wierzy się w innych, tak ciężko czasem ufa się sobie…, prawda?
Dlatego nie zatrzymujmy się na samej diagnozie. Świadome tego, czego się boimy, możemy powoli zacząć z tym strachem walczyć. Bo nie o to chodzi, aby od razu wywracać całe życie do góry nogami, bo ‘wprowadzamy zmianę’, tylko aby powoli się z tą zmianą oswoić, podjąć wyzwanie małymi kroczkami. W taki sposób będzie łatwiej zmienić sytuację, a po części zmienić także siebie, swoje myślenie, sposób oceny zdarzeń i informacji, jakie do nas docierają.

Chciałabyś występować publicznie, ale się boisz o to, że ci nie wyjdzie? Zacznij ćwiczyć w domu czytanie na głos, potem spróbuj z małą grupą słuchaczy, potem z większą i tak dalej, aż któregoś dnia staniesz w wielkim audytorium i bez zająknięcia się, powiesz, to co chcesz.

Chciałabyś prowadzić firmę, ale boisz się, że nie odniesie sukcesu? Zacznij planować, sprawdzać, badać rynek i konkurencję. Zobacz, jak inni to robią, zastanów się, jakiej wiedzy jeszcze Ci brakuje. Ucz się, a w miarę upływu czasu poczujesz się pewniejsza w temacie… Zrób sobie plan, wypisz wszystkie kroki, jakie musisz zrealizować, zastanów się ile czasu potrzebujesz na poszczególne z nich, a potem po kolei je realizuj. W końcu założysz firmę.

I tak będzie ze wszystkim. Określajmy to, czego się boimy, a następnie znajdźmy w sobie odwagę, aby z tym walczyć!Nie bójmy się! A jeśli jesteśmy już mamami to dobrze wiemy, o co, a raczej o kogo powinnyśmy się najbardziej martwić – o dobro naszych dzieci. A reszta? Z resztą damy sobie radę. Bo jak nie my, to kto?!

Bądź towarzyski, podziel się!