Chłopiec czy Dziewczynka? Czy płeć ma znaczenie? 0

Od początku ciąży nie interesowała mnie płeć, tylko faktycznie czy tą ciążę donoszę do 12stego tygodnia, czy maluch będzie zdrowy i oczywiście najbardziej to, że Adaś będzie miał rodzeństwo… W duszy czułam, że to będzie drugi chłopak i cierpliwie czekałam na potwierdzenie mojego przeczucia. Wszystko stało sie jasne na dwa dni przed wigilią. Uszczęśliwiona mogłam tą radosną nowinę zakomunikować wszystkim zainteresowanym. Na moje radosne: „Będzie drugi synuś!” usłyszałam od mamy i teściowej, że będę biedna w domu z 3 chłopakami (yyyyy, że co?:-(??????). Trochę dziwne jak dla mnie ;-)

Słyszałam to już wcześniej. Znam kobiety, które za nic w świecie nie chciałyby chłopca, ale znam też i takie, które nie chciałyby dziewczynki. Ani jedne ani drugie najczęściej tego jeszcze nie doświadczyły ;-). Perspektywa się zmienia po porodzie. Często jest tak, że kobieta chciała dziewczynkę, rodzi się chłopiec, a potem ona za nim świata nie widzi… I na odwrót. Bo ta mała istota przewraca nasze życie do góry nogami i jest dla nas najwspanialsza i najcudowniejsza, bez względu na płeć czy swój wygląd….

Imię dla chłopca?

No dobra, przyznam się Wam do czegoś. Od lat mieliśmy z moim mężem imię dla dziewczynki. Miała być Pola i już. W 12 tygodniu ciąży okazało się, że będzie jednak mały chłop ;-), więc przez kolejne tygodnie walczyliśmy z pomysłami na imię. W końcu ochrzciliśmy mój brzucho Adaśkiem i tak już zostało. Przy tym wszystkim nie zakręciła mi się jakoś zbytnio łezka w oku. Stwierdziłam, że będziemy mieć parkę, bo druga urodzi się dziewczynka. Jednak od początku obecnej ciąży czułam, że będzie to drugi synuś, dla którego imię mamy przygotowane od bardzo dawna (a jakie? to się dowiecie po porodzie ;-)). Zawsze możemy spróbować po raz trzeci, bo mamy teraz imię zarówno dla dziewczynki, jak i trzeciego chłopca ;-).

Może przeszły mi przez głowę gumeczki, sukieneczki i warkoczyki… (?) Przez sekundę może, ale nie poczułam żadnego żalu, że ich nie będzie. Może to przez mój egoizm ;-). W końcu będę jedyną babą w domu ;-))))). A może przez fascynację piłką nożną i marzenie, że chłopaki będą w nią grać ?!…..

Dlaczego wolimy jedną płeć bardziej, a drugą mniej?

Z reguły nasze wybory są podyktowane różnymi doświadczeniami… Wiele kobiet marzy o dziewczynce, patrząc ze swojej własnej perspektywy, myśląc, że będzie ona podobna do nich, troskliwa, kochająca, oddana rodzinie. Nie raz już słyszałam, że „dziewczynka jest lepsza”, bo trzyma się przy rodzicach, a na starość się nimi opiekuje, że „jest dla nich”… „że można ją stroić”, że „och i ach”….

Tylko…. skąd mamy pewność, że i nasza córka taka będzie? Że nie wyemigruje z kraju? Że ją na pewno dobrze wychowamy, że nie będzie egoistyczna i mimo wszystko nie będzie się chciała zająć staruszkami (no ja akurat planuję dom spokojnej starości, gdzie będę mogła się bawić z właściwą dla mnie kwotą wiekową, bo jak będę stara to pewnie będą fajne ośrodki ;-))? Że w końcu, najzwyczajniej w świecie nie będzie taka jak my? Skąd też mamy pewność, że syn nie będzie właśnie tym „troskliwszym”? Na koniec – kto nam do ch….y jasnej powiedział, że dziecko „jest dla nas”???!

Jak dla mnie nie ma reguły, choć w znacznej mierze role kobiece i męskie uwarunkowane są kulturowo, mamy określone oczekiwania wobec córki, a inne wobec syna. Najczęściej też wychowujemy ich w inny sposób, licząc, że chłopiec będzie urwisem, a dziewczynka aniołkiem ;-). To potem wpływa na pewne zachowania, w dalszej perspektywie sprawia, że kobiety często usuwają się na boczny tor np. w życiu zawodowym (…ale to już zupełnie inny wątek, więc nie będę go tutaj kontynuować). Społecznie też mamy oczekiwania wobec naszych dzieci, syna nadal postrzegamy jako wojownika, a córkę jako strażniczkę ogniska domowego. Być może też dlatego w wielu przypadkach córka będzie taką rolę faktycznie kontynuować. Tylko, że nie w każdym. Bo też wielu synów nadal będzie pamiętać i troszczyć się o swoich rodziców.

Czy płeć ma znaczenie?

W ostatecznym rozrachunku nie ma żadnego. W ostatecznym. Ale za nim do niego dojdzie musimy zejść ze strefy naszych marzeń i pragnień na ziemię. Ciąża jest pewnego rodzaju doświadczeniem metafizycznym, magicznym, myślimy, że skoro już doszło do zapłodnienia, skoro ten mały cud rośnie w naszym brzuchu, to już wszystko jest możliwe, nawet ta upragniona płeć. Wierzymy, że dziecko będzie chłopcem lub dziewczynką, w zależności od tego, jak sobie to zaplanowaliśmy, a kiedy dzieje się inaczej czujemy lekkie rozczarowanie.

Możliwe, że patrzę na to inaczej bo mojej pierwszej z trzech ciąż nie udało się donosić. Znam i rozumiem to rozczarowanie. Dla mnie płeć nie miała wtedy żadnego znaczenia, liczyło się życie, zdrowie i nic poza tym. I tak już zostało. Liczy się to, jak wychowam moje chłopaki, jakie życie im pokażę, jakie perspektywy stworzę, na jakich ludzi ich wychowam, liczy się ich zdrowie. A reszta? Reszta nie ma przy tym wszystkim najmniejszego znaczenia :-)

 

 

Bądź towarzyski, podziel się!