Chcesz się dowiedzieć co spieprzyłam w moim blogu? To zapraszam! 0

Jest 2012 rok, upalny czerwiec. Szusuję zawzięcie na rolkach w rejonie Wrocławskiej sypialni – Kozanowa. Aktywność pobudza mnie do działania, to tu rodzą się moje najdziwniejsze i najciekawsze pomysły. Niezmiennie od lat. Aktywność sprawia, że jestem pełna zapału i gotowa podjąć największe wyzwania. Szczególnie te niemożliwe ;-)

Upał jest nieziemski. Praży tak mocno, że czuję pot na mojej głowie, nie ma czym oddychać. Jadę jednak dalej. Myślę. Wymyślam. Wyobrażam sobie, co bym mogła robić.

Chciałabym pisać, motywować, skłaniać do działania. W mojej głowie powstaje koncepcja bloga. Nie byle jakiego, myślę. „Blog zaktywizuje mamy i sprawi, że w końcu zadbają o siebie!”. Na tym etapie nie wiem jeszcze nic o macierzyństwie. Wiem tylko, że „matki są zaniedbane” i „po porodzie im się już nic nie chce”. O tak! To będzie świetny blog! W końcu nam się uda! „Piękna mama musi być konsekwentna!” – myślę – „Blog będzie się nazywał Bella Mamma!”. -> Na marginesie – na szczęście potem zrozumiałam, że Piękna Mama to durna nazwa ;-)

Od tamtego momentu mija sporo czasu. Dopiero w połowie 2013 okazuje się, że jestem w ciąży i czekam na narodziny mojego pierwszego synka – Adasia. Zaczynam pisać blog. Tworzę koncepcję Analiza-Plan-Działanie, która ma przenieść Matki na wyższy poziom ;-) – idealności, piękności i aktywności szeroko rozumianej. Ciągle jeszcze w tamtej chwili nie myślę, że wytwór się nie przyjmie, ciągle jeszcze wydaje mi się, że dam radę, że kto, jak nie ja! Matki to SuperManki tylko trzeba zagrzać je do walki. Mogą więcej niż im się wydaje (bo mogą :-)! ale ja to trochę wtedy przeinaczyłam)…..

Znowu mija kilka miesięcy, podczas których piszę zawzięcie, analizuję, robię plany, testuję ich działanie. Analiza Odżywiania, analiza kosmetyczna, analiza zarządzania czasem…. Czy ktoś to kiedykolwiek czytał??? Nie wiem. W sumie to teraz sobie myślę – kogo do cholery miały interesować moje analizy i plany, jeśli nie miałam jakiegokolwiek, podstawowego, elementarnego doświadczenia z macierzyństwem?!

Teraz też czytam blogi jeszcze-nie-mam. Wiele z nich popełnia ten sam błąd co ja. Zaczyna od postawy wszechwiedzącej bez doświadczenia. Ja wystartowałam z takiej pozycji. I czas się trochę pokajać. Musiało minąć sporo czasu, abym zrozumiała mój błąd. A jeszcze więcej, żebym to ujawniła ;-))))

Wiem, że nic nie wiem….

To moja obecna maksyma i jest najlepsza z możliwych. Już prawie 3 lata odkąd jestem mamą i każdy kolejny dzień mnie zaskakuje. Poznaję ciągle nową siebie. Ciągle też się uczę. I co chwila uświadamiam sobie, jak mało jeszcze wiem na temat macierzyństwa…

Z jednym dzieckiem jeszcze dawałam w miarę radę. Z dwójką permanentnie przeżywam trzęsienia ziemi. I są takie chwile, kiedy mi się totalnie już nic nie chce. I jestem taką matką, jaką kiedyś chciałam zwalczać, podnosić z kolan, sadzać przed lustrem, wmawiać, że ma się odchudzać, fitnessować i bóg wie co jeszcze….. Ale, kocham siebie taką, jaką jestem :-) I za to mogę dziękować macierzyństwu, że pozwoliło mi ujrzeć w samej sobie prawdziwego człowieka, który nie musi być idealny, aby był szczęśliwy.

Mam swoje marzenia i potrzeby

O tak! Mam je dalej! I dalej jestem pazerna na chwile dla siebie i realizację moich marzeń! Dalej mam swoje pasje i plany! I choć nie mam na nie czasu, to odnajduję przyjemność w wykorzystywaniu tych skrawków czasu, które przypadają mi czasem w udziale :-) Tym się chce dzielić i chcę pokazywać, jak to zrobić, żeby czas był naszym sprzymierzeńcem, a gdy zamarzymy o czymś, co zrobić, żeby to marzenie „jakoś” zrealizować….

Jestem dla Mam

A Mamy są dla mnie :-)! Bo po odrzuceniu mojej cud koncepcji, rozumiem nas lepiej niż kiedykolwiek wcześniej! I jeszcze bardziej chcę pomóc, wspierać, być tu dla Ciebie :-) A Ty zaglądasz tutaj dla mnie i każdy Twój komentarz czy pytanie, bądź prośba o poradę, uskrzydlają mnie i dodają sił, żeby działać.

Razem możemy więcej!

Razem, a nie osobno! Mając różne doświadczenia i różną wiedzę możemy przenosić góry! Nie jestem alfą i omegą. Lubię sport, ale żaden ze mnie trener fitness. Lubię zdrowe odżywianie, ale nigdy nie będę dietetykiem. Bliżej mi do psychologii, motywacji i budowania zespołów, niż do medycyny i wsparcia laktacyjnego :-). Ponad wszystko kocham ludzi i towarzystwo innych mam :-) I to jest właściwy kierunek dla BeMam :-)!

A Ty Kochana? Co o tym myślisz?

 

Bądź towarzyski, podziel się!