Błąd medyczny przy porodzie. O prawie do odszkodowania. 3

14 kwietnia 2014 koło południa zaczęłam odczuwać regularne skurcze, które w miarę upływu czasu zaczęły się coraz bardziej nasilać. Wieczorem zadzwoniłam do umówionej wcześniej położnej. Chciałam się przypomnieć. Myślałam, że mam skurcze zapowiadające i że za 2 tygodnie będę rodzić. To był początek 38 tygodnia. Umówiona Pani oznajmiła, że jest na L4 i żebym zadzwoniła do „kompetentnej” położnej, która ją zawsze zastępuje. Miałam polecone zupełnie inne osoby przez moją doktor prowadzącą, ale mimo to zadzwoniłam i umówiłam się na telefon, na wypadek gdybym faktycznie zaczęła rodzić. O północy skurcze były tak częste i bolesne, że nie mogłam już nawet wytrzymać. Pojechaliśmy z T. do szpitala. Tam przyjęli mnie na oddział położniczy, gdzie zaczęłam rodzić. W tym czasie mój mąż kontaktował się wielokrotnie z umówioną położną, która za prowadzenie porodu miała pobrać określoną kwotę (część dla niej, część dla fundacji). Ona nie przyjeżdżała. Mój poród był bardzo ciężki i bolesny, W trakcie ciąży miałam wielokrotnie komplikacje spowodowane spadającym tętnem płodu. Tętno spadało również i tutaj ….

Położna przyjechała na sam koniec. Nie zrobiła nic, aby mi pomóc. Wpadła za to na świetny pomysł, aby w momencie, gdy gwałtownie spadało tętno rodzącego się Adasia, wsadzić mnie do wanny z wodą. Na nasze szczęście na dyżurze była mądra i szybko działająca lekarka, która zamiast do wanny skierowała mnie prosto na salę operacyjną, gdzie w przeciągu kilku minut zrobiono mi cesarskie cięcie.

Nasz poród mógł się skończyć bardzo źle. Zakończył się dobrze. Położna pojawiła się po raz ostatni, kiedy dopiero co wyjechaliśmy z sali operacyjnej. Przyszła, aby jej zapłacić, a potem rozpłynęła się w powietrzu i ślad po niej zaginął. Gdyby przyszła później, nigdy byśmy jej tych pieniędzy nie dali.

Mój przypadek jest tak naprawdę niczym, niczym w porównaniu z błędami i przeoczeniami, o których czytam i słyszę od lat. Czasami ciężko mi znieść sytuacje, w których znalazły się rodzące kobiety, ich bezsilność i bezradność dzieci, które albo umierają albo przychodzą na świat obciążone poporodową niepełnosprawnością.

Czytam o lekarzach, którzy kobietom z zagrożoną ciążą, kazali rodzić „dołem” bliźniaki.

Czytam o niekompetencji ratowników z jednego szpitala, którzy nie potrafili zaintubować po porodzie noworodka.

O położnych, którym się nie chciało zrobić KTG kobietom, które w trakcie ciąży miały powikłania.

O ignorowaniu zielonych wód płodowych.

O porodach, gdzie nikt nie miał czasu, aby przyjść do rodzącej przez całą dobę, mimo próśb, błagania i zaangażowania męża.

Słyszę historie moich bliskich, o lekarzach, którzy aby dostać pieniądze za cięcie, umawiają się z innymi by rodząca poczekała na nich do rana, o ciągle jeszcze stosowanym (zakazanym) chwycie Kristellera, a w końcu mimo ciągle jeszcze obowiązujących w obecnym kształcie standardów opieki okołoporodowej, o lekceważeniu praw rodzących.

Są rzeczy, których nie wymażę już z pamięci, jak matka w bliźniaczej ciąży, z jednym martwym dzieckiem w brzuchu, czekająca przez weekend na cięcie. W tym czasie umiera drugie dziecko, na koniec w wyniku zatrucia ciążowego, ona sama. Są rzeczy, które spędzają mi sen z powiek………. Są rzeczy, o których wolałabym nigdy nie przeczytać, jak o wyroku sądu, który orzekł, że rodzinie za błąd lekarza podczas porodu, w wyniku którego dziecko zostało ciężko uszkodzone, nie należy się odszkodowanie, bo sytuacja spowodowała, że „zbliżyli się do siebie”, a więc nie pogorszyła się ich „jakość” życia…..

Błędy podczas porodów

są niestety czymś, co się zdarza. Przez dwa lata rozważałam, czy o tym wszystkim napisać, bo temat jest trudny, a w obliczu zbliżającego się porodu nie chcemy o tym nic czytać, wolałybyśmy nic nie wiedzieć. Kiedyś zaczęłam nawet przygotowywać artykuł o tym, jakie środki mogą zostać podjęte, aby w trakcie trudnej sytuacji w szpitalu, ochronić rodzącą i jej dziecko. Z różnych względów nie mogłam tego tekstu skończyć, również dlatego, że sytuacje są niejednoznaczne.

Winnym błędów jest często sam człowiek: lekarz, położna, pielęgniarka, który nie dopełnia procedur medycznych. Najczęstsze błędy związane z ciążą i porodem to: nierozpoznanie wad rozwojowych płodu przed porodem, nieprawidłowe rozpoznanie lub nie monitorowanie stanu zdrowia matki i dziecka przed i w trakcie porodu, niewykonanie lub opóźnienie wykonania cesarskiego cięcia, w przypadku kiedy były wskazania medyczne, błędy medyczne popełnione w trakcie porodu lub w ginekologii chirurgicznej, na koniec sytuacje, gdy nie zostało podjęte natychmiastowe leczenie zaraz po urodzeniu dziecka. W wyniku źle przeprowadzonego porodu, kobieta lub/i dziecko mogą umrzeć, doznać uszczerbku na zdrowiu; dziecko może zostać trwale obciążone niepełnosprawnością.

Musimy jednak pamiętać, że nie każda wada wrodzona, czy uszkodzenie dziecka powstaną w wyniku błędów popełnionych przez personel szpitala. Zdarzają się sytuacje, gdzie lekarz czy położna robią co w ich mocy, a mimo to upragnione i długo wyczekiwanie dziecko rodzi się z ciężką niepełnosprawnością.

Zawsze więc należy odpowiedzieć na pytanie: „Czy personel medyczny i szpital postępowali zgodnie z określonymi procedurami medycznymi, najnowszą wiedzą medyczną oraz zachowali najwyższe standardy opieki obowiązujące w praktyce położniczej?” (Krajowy Rejestr Osób Poszkodowanych)

Jeśli odpowiedź na to pytanie jest negatywna lub mamy wątpliwości, powinniśmy skontaktować się z odpowiednio wykwalifikowanymi osobami, które będą w stanie nam pomóc.

Odszkodowanie za błąd podczas porodu

Za wszystkie błędy i uchybienia, w przypadku których winę ponosi człowiek lub/i szpital, pokrzywdzonym należy się odszkodowanie. Dlatego ważne jest, aby rodzina w odpowiednio szybkim czasie uzyskała pomoc prawną i zabezpieczyła dowody, które niezbędne będą podczas procesu.

Nie zawsze, choć bardzo ciężko mi się to pisze, możemy mieć kontrolę nad przebiegiem porodu i zdarza się niestety że nie jesteśmy w stanie odwrócić pewnych zdarzeń. Śmierć ukochanego dziecka, czy niepełnosprawność, sprawiają rodzicom niesamowity ból, z którym często są oni pozostawieni sami sobie. Odszkodowanie nie uleczy ran, ale może dać pieniądze na rehabilitację, niezbędny sprzęt czy inny rodzaj opieki medycznej, może również stanowić wsparcie, jeśli rodzina pozostanie bez środków do życia.

Jakiś czas temu usłyszałam historię ludzi, z małej miejscowości, którzy mają 4 dzieci, a najmłodsze z nich w wyniku błędu popełnionego podczas porodu ma ciężkie porażenie mózgowe. Rodzina nie jest bogata, żyje z pensji ojca i nie stać ich, aby chociaż raz w tygodniu przyjeżdżać do oddalonego o 70km szpitala, gdzie leży ich córeczka. Chcieliby ją zabrać do domu, aby mogli się nią tam zajmować. Kiedy zapytałam się, czy próbowali ubiegać się o odszkodowanie od szpitala, usłyszałam, że „nikt tej rodzinie nie będzie tego sugerować”…… Chciałabym, aby ten artykuł dotarł do rodzin takich jak ta, do rodzin poszkodowanych w wyniku błędów popełnionych podczas porodu, które potrzebują pomocy.

Istnieją kancelarie, które zajmują się takimi sprawami, jak m.in. Krajowy Rejestr Osób Poszkodowanych. Jednym z obszarów działania KROP jest właśnie pomoc poszkodowanym w wyniku błędów popełnionych podczas porodu, w tym w sytuacjach takich jak: błędna diagnostyka prenatalna, urazy przy porodzie, porażenie splotu barkowego czy porażenie mózgowe. Do KROP można zgłosić się po bezpłatną konsultację i pomoc.

Dzisiejszy tekst poświęciłam tematowi, który, jak już wcześniej wspomniałam, jest tematem bardzo trudnym. Chciałabym mieć pewność, że nigdy do takich sytuacji nie dojdzie, że każda kobieta i każde rodzące się dziecko, zostaną otoczone właściwą opieką, która będzie przeciwdziałać błędom i komplikacjom. Mamy standardy opieki okołoporodowej, mamy też w Polsce wspaniałych lekarzy, pielęgniarki i położne. Wierzę w ich zaangażowanie, wiedzę i kompetencje. Wierzę, że zrobią wszystko, co w ich mocy aby chwila narodzin, która powinna być najpiękniejszą chwilą w naszym życiu, taką była dla każdego z nas, w każdym przypadku, bez wyjątków. Liczę na to, że nikt z nas nigdy nie znajdzie się w sytuacjach takich, jak opisałam w tym artykule. Mam też nadzieję, że jeśli zdarzył się błąd, poszkodowane rodziny zostaną otoczone opieką i wsparciem, na jakie zasługują i będę wiedziały o tym, że przysługuje im prawo, aby ubiegać się o zadośćuczynienie za swój ból.

 

Bądź towarzyski, podziel się!