Bądź niezależna! + Niespodzianka 2

Ania ma już 40 lat, dwie córki 6 i 8 lat, alimenty 3000 zł, po 1500 na każdą z córek, i poza tym nic. Zanim urodziła dzieci prowadziła mały osiedlowy sklep i całkiem nieźle jej to wychodziło. Kiedy jednak zaszła w ciążę, mąż, majętny bardzo człowiek powiedział jej: „Kochanie, o nic się nie martw, skoncentruj się na domu i wychowaniu dzieci, a ja się zajmę resztą. Tak będzie Ci lepiej”. I tak zrobiła. Jeszcze zanim urodziła się Ala, pierwsza z córek, Anna zamknęła sklep i skupiła się na domu. Dwa lata później urodziła Ninę. Planowali jeszcze trzecie dziecko, ale ostatecznie zostali przy dwóch. Ania zajmowała się dziećmi i domem, gotowała, sprzątała, wszystko zawsze było zapięte na ostatni guzik. Jakoś kiedy Ala miała 5 lat, a Nina 2, pomyślała sobie, że może już czas, aby wrócić do pracy. W końcu przez te 5 lat tak dużo się zmieniło. Mąż jej jednak nie pozwolił, no bo niech ta Nina skończy już 3 lata, podrośnie i wtedy będzie mogła pójść do przedszkola. Został więc tylko jeden rok. Rok minął szybko, a kiedy dobiegał końca, mąż oświadczył Annie, że się z nią rozwodzi. Spakował ją i córki, i kazał się wynosić z domu, który kupili im jego rodzice, zanim para wzięła ślub.

Anna z dnia na dzień została bez niczego. Za jakiś czas zasądzono jej alimenty, po 1500 zł, za które musiała wynająć mieszkanie, a także zadbać o byt swój i córek. Nikt nie chciał jej przyjąć do pracy. Nie miała oszczędności. Dopiero w tym momencie zrozumiała, jak bardzo dała się oszukać… Przesiedziała w domu ponad 6 lat, podczas gdy jej koleżanki rodziły dzieci i wracały do pracy. A ona ciągle w tyle.

Znam też Zosię, która przez 10 lat małżeństwa wpłacała całą swoją pensję na wspólne z małżonkiem konto. Mieli synka. Mąż się jednak pewnego dnia rozmyślił, poznał inną kobietę i postanowił rozwieźć. Przez te wszystkie lata odkładał na boku oszczędności, o czym nigdy nie powiedział żonie… Ona mu ufała, na koniec została z malutką pensją, małymi alimentami i nie wie, czy mąż nie zabierze jej domu, bo choć płacili raty wspólnie, to ten i tak był zapisany na niego….

Poznałam dawno temu, w jednej z pierwszych firm, w jakich pracowałam, Kasię. Kasia nie miała dzieci, ale od jakiegoś czasu czuła się niepewnie. Maż zarządzał finansami domowymi i zabierał jej całą pensję. Kontrolował wszystkie wydatki, nawet te na lekarza czy fryzjera. Kasia w pewnym momencie zaczęła odkładać pieniądze. Przyznam się szczerze, że nie wiem dokładnie jak to robiła. Byłam tylko trochę zdziwiona dlaczego to robi, bo mimo wszystko uchodzili za zgrane małżeństwo, i jakim cudem jej mąż o niczym nie wie. Jak się potem okazało były to wszystkie pieniądze jakie zarobiła gdzieś dodatkowo lub dostawała od rodziców np. na urodziny. Pół roku później byli już po rozwodzie.

Zarzuciłam Cię dzisiaj trzema historiami na początek, bynajmniej nie po to, aby pokazać, że mężczyźni to dranie. Również nie po to, aby napisać, że spędzanie z dziećmi lat w domu to błąd. To są przypadki, a czasem nawet jakieś tam wyjątki. Może ich być więcej, może ich być mniej. Mogłabym opisać historię, gdzie mąż umiera, a żona nigdy nie pracowała, nie ma teraz środków do życia, za to spore długi po „jego” firmie. Nie spotkałam się z tym, choć wiem, że takie sytuacje też się zdarzają. Znam jednak przypadek, gdzie żona pana stomatologa spędziła całe życie opiekując się dwoma synami i domem, a będąc już w wieku 55 lat zaczęła pracować, żeby zarobić na emeryturę. Tylko, że niestety przez te trzydzieści parę lat nie pracowała i była w pełni uzależniona od dochodów męża, gdzie przez długi okres czasu spłacali naprawdę ogromny kredyt. Małżeństwo bardzo zgrane i wszystko dobrze się skończyło, ale musze zadać jedno pytanie – co by się stało, gdyby on zmarł?

Takie pytanie warto zawsze sobie zadać. Bo ciężko jest przewidzieć, jak potoczy się nasz los i jak będzie wyglądała przyszłość.

Bądź niezależna!

Tytuł tego artykułu przygotowałam sobie rok temu i dopiero dzisiaj postanowiłam go napisać. A piszę nie po to, aby cię przestraszyć i również nie po to, aby cię zbuntować. Moim celem jest zachęcić Cię do jednego:

Do dbania o własne interesy!

Powiesz pewnie: „Co ona znowu wymyśliła? Znowu jakieś feministyczne hasła!”. Feministyczne czy też i nie, to hasło jest bardzo sensowne :-)

W życiu mogą Ci się przytrafić i dobre i złe rzeczy, może zostawić Ciebie mąż, ty lub ktoś bardzo ci bliski może ciężko zachorować, oboje z partnerem możecie stracić pracę. Musisz, mimo wszystko, być przygotowana na takie ewentualności. Dlatego zawsze, ale to zawsze musisz dbać o siebie, bo kto wie, może dzięki temu będziesz mogła zadbać w przyszłości również i o innych.

Licz na siebie!

Tak mówiła mi zawsze moja mama i tak też i w mojej pamięci zostało. Wszystko się może zmienić, różne rzeczy mogą Ciebie spotkać, ale cokolwiek się stanie, siebie będziesz miała zawsze :-)! Dlatego nie uzależniaj ani siebie an swojego szczęścia od okoliczności zewnętrznych, od innych ludzi czy ich pieniędzy :-). Pamiętaj też, że najlepszy związek to taki, w którym jesteście na partnerskich warunkach, w którym jesteście sobie równi, w którym z jednej strony żyjecie w pełnej symbiozie, a z drugiej strony jesteście dwoma samodzielnymi istotami, myślącymi, mającymi te same prawa, i będącymi również w stanie samodzielnie się utrzymać. Jakkolwiek filozoficznie to zabrzmiało, taki układ zapewnia bezpieczeństwo obu stron i większa trwałość związku. Bo niestety te nierówne układy, w których dla przykładu jedna strona nie pracuje i jest zależna całkowicie od drugiej, to stąpanie po bardzo niebezpiecznym gruncie….

Pracować czy zostać z dzieckiem w domu

W książce K. Rowińskiej, notabene – „Kobieta niezależna”, pojawia się opinia w jednym z wywiadów, że kobiety zostają z dziećmi w domu z własnej wygody, bo np. nie muszą się starać o miejsce w żłobku, czy nie muszą np. wcześnie wstawać, żeby przygotować dzieci do przedszkola, siebie do pracy, czy bo mąż zarabia tak dużo, że „one nie muszą”, albo nie chce im się szukać niani. Nigdy zostawania z dzieckiem w domu nie zaliczyłabym do własnej wygody, bo ja po macierzyńskim, lubię :-) wrócić do pracy. ALE – jesteśmy różne i mamy różne potrzeby, niektóre z nas spełnią się lepiej w domu z dzieckiem, inne w pracy zawodowej. Niektóre z nas nie mają też wyboru. Czasem chodzi o pieniądze, czasem o brak pomocy, brak żłobka czy przedszkola w okolicy.

Bez względu jednak na wszystko, nawet jeśli zostajesz w domu, radziłabym Ci zadbać o siebie, o swój rozwój czy, a może przede wszystkim o finanse. Nie uzależniaj siebie „OD KOGOŚ”, bo tego typu relacja zawsze sprowadza się do tego, że abyś przeżyła, ktoś musi Ci coś DAĆ. A jak nie da, to co zrobisz? No właśnie!

Wybrałaś opiekę nad dzieckiem w domu, to być może coś jeszcze „przy okazji możesz robić”! (Dlaczego warto „coś” jeszcze robić na urlopie macierzyńskim?) Niektóre mamy zostają opiekunkami, czyli oprócz swojego dziecka biorą pod opiekę (za opłatą) drugie dziecko, gdy jego rodzice idą do pracy. Inne dokształcają się, czytają fachowe książki czy robią kursy online, albo np. uczą się języka. Jeszcze inne zaczynają szyć kocyki, a potem otwierają własne biznesy. Bez względu co to będzie – po prostu to rób! Nie zmuszę Cię do niczego, do zmiany nastawienia czy sposobu myślenia o przyszłości, do podjęcia pracy czy oszczędzania pieniędzy. To jest tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Ja tylko mogę coś doradzić :-)

Bo 500+

No to jest nowość, jaka nam się pojawiła rok temu. I ciągle czytam, że spowodowała eksodus pracowników z wielu firm. Głównie: Pracownic. No, bo jak masz do wyboru dostać 500+ i być z dziećmi w domu, a dostać niewiele więcej np. w sklepie, gdzie siedzisz do 21:00, to wiem, co wybierzesz….. Tylko w ten sposób nie odłożysz na swoją emeryturę. Nie wiem też (z resztą podobnie jak i Ty), jak długo będziesz te 500+ dostawać. Pamiętaj, nic nie trwa wiecznie. Może 500+ wystarczy do 18-stki, a być może pieniądze się skończą wcześniej. Co zrobisz potem? Za co będziesz żyć i gdzie pracować, jeśli pozostaniesz z długą przerwą od pracy?

Po co Ci ta niezależność?

Zanim ktoś okrzyknie mnie Matką Feministką, to chcę Ci powiedzieć, ze dbanie o siebie i swoją przyszłość to jest właściwa droga, a nie źle rozumiany feminizm, bo to pojęcie ma bardzo dużo pozytywnych znaczeń.

Powtórzę się, ale celowo, żebyś pamiętała :-) Zależność od kogoś, nie robi nic dobrego. To bycie na skinienie palca, to robienie wszystkiego, jak ten ktoś chce, to w końcu czasem i brak szacunku do samego siebie. Niezależność z kolei wcale nie oznacza, że trzaskasz drzwiami i agresywnie mówisz, że ma być tak, jak chcesz, bo jak nie, to ten Twój maż w d… się może pocałować. Niezależność to szanowanie odrębności drugiej strony, większa pewność siebie, to asertywne podejście do życia, to zaufanie do samego siebie, a w końcu wiara we własną wiedzę i umiejętności, dzięki której potrafimy przezwyciężyć przeciwności losu.

Wraz z niezależnością przychodzi umiejętność do dbania o siebie i pomagania innym ludziom, przy użyciu wiedzy i doświadczenia, jakie posiadasz. Niezależność zwiększa Twoją reputację, ludzie Ci ufają, doceniają Twój wkład dla społeczeństwa. Z reguły też prowadzi do wolności finansowej, bo masz umiejętności i potrafisz pracować tak, aby zapewnić sobie byt. Niezależność daje Tobie siłę, bo cokolwiek się stanie możesz polegać na 100% na jednej, pewnej osobie – na sobie samej!

Zadanie dla Ciebie – Niech Twoim Celem stanie się Niezależność, jeśli oczywiście jeszcze nim nie jest!

Pamiętaj, że bez względu na to w jakiej jesteś teraz sytuacji, bez względu na wszystko, zawsze są jakieś możliwości, dostęp do edukacji czy po prostu książek, do Internetu, filmów instruktażowych, polegaj na sobie, wsłuchaj się w siebie, a z czasem, w wyniku pracy nad sobą staniesz się niezależna! I jeszcze jedno :-) – Być może nie jesteś w stanie zmienić świata wokół siebie, ale na siebie i swoje życie zawsze będziesz miała wpływ! I Tego Tobie Kochana życzę :-)!

Spodobał Ci się ten tekst? Jeśli tak, to sprawisz mi ogromną radość, jeśli

  • Zostawisz pod nim swój komentarz :-)
  • Udostępnisz go dalej
  • Zachęcam Ciebie również do polubienia mojego profilu na Facebooku
  • I śledzenia profilu BeMam na Instagramie

 I przyobiecana NIESPODZIANKA :-)

KONKURS

niespodzianka

Zasady konkursu są bardzo proste:

Wystarczy, że:

a. polubisz i udostępnisz ten POST na Facebooku

b. oraz zamieścisz pod tym POSTEM swój komentarz do dzisiejszego artykułu

Konkurs rozpoczyna się w środę 8 marca 2017

Konkurs kończy się w piątek 10 marca 2017

Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w niedzielę 12 marca 2017

Konkurs przeznaczony jest tylko dla KOBIET, bo jest związany z Dniem Kobiet :-)

Autorka najciekawszego komentarza dostanie taki oto zestaw od firmy Rossmann

konkurs

 

Bądź towarzyski, podziel się!