Analiza-Plan-Działanie dla Sportu i Wagi 3 miesiące po porodzie. 2

Ten tekst jest kontynuacją analizy, jaką zrobiłam na potrzeby 3-miesięcznego okresu po porodzie (Analiza nr 1 po ciąży – na start pierwszych 3 miesięcy). Został napisany już dawno temu, ale zdecydowałam się go opublikować dopiero teraz, ponieważ chcę aby ta analiza zapoczątkuje więcej
tekstów dotyczących uprawiania sportu przez świeżo upieczoną mamę. Dodatkowo opiszę moje postanowienie wagowe, powiązane ze sportem i wcześniej opisanym odżywianiem (http://www.bemam.pl/analiza-plan-dzialanie-dla-mojego-odzywiania-w-pierwszych-3-miesiacach-po-porodzie/)

2 tygodnie po porodzie w taki sposób podsumowałam moją aktywność fizyczną:
SPORT – zero sportu, no może poza ćwiczeniami rehabilitacyjnymi, jakie wykonuję codziennie po kilka razy. Dodatkowo już w 5 dni po porodzie zaczęłam uskuteczniać spacery koło domu, a od ostatniej soboty chodzę też z wózkiem i moim synkiem na krótkie wędrówki do pobliskich parków. Niestety tak też będzie przez najbliższe tygodnie. Po cesarskim cieciu nie mogę obciążać zbytnio mojego organizmu i powinnam być ostrożna w przypadku ćwiczeń.

I tak też w zasadzie było przez 2,5 miesiąca. No może poza jazdą na rowerze, którą staram się kontynuować od 6 tygodnia po porodzie. Jeździłam ostatnio co drugi dzień przez około 30-40 minut, wtedy kiedy Adasia (jak spał) mógł popilnować tata lub babcia. Moja jazda jest krótka, za to bardzo intensywna, bo zawsze śpieszno mi do domu, do synka. Oprócz jazdy na rowerze, zaczęłam w ostatnim czasie uskuteczniać króciutkie ćwiczenia, które mogę wykonywać w domu razem z maluszkiem, trzymając go na rękach. To wszystko jednak mi nie wystarcza, dlatego postanowiłam, że skoro 15go lipca mijają dokładnie 3 miesiące od porodu, to czas najwyższy wziąć się wreszcie do roboty. Brzuch mam zagojony i mimo, że nie nadaje się jeszcze do intensywnych ćwiczeń wzmacniających mięśnie, to spokojnie mogę zacząć biegać, jeździć na rolkach i wykonywać krótkie ćwiczenia interwałowe. Poza brakiem czasu ;-), nie ma więc żadnych większych przeszkód abym zaczęła trenować. To będzie kwestia organizacji: albo zorganizowania opiekuna (w grę wchodzą: mąż, siostra lub mama), na wszelki wypadek zawsze zaopatrzonego w butelki z moim mlekiem, albo wykonywania ćwiczeń razem z maluszkiem. Coś się wymyśli, a im lepiej uda mi się to zorganizować, tym bardziej będę usatysfakcjonowana 

A co z WAGĄ?

Moja waga w ciąży wzrosła zgodnie z normą o 14 kg ( z 66kg do 80kg). Już bardzo szybko po porodzie (w 4 tygodnie) wróciłam do stanu sprzed ciąży. Od tamtej pory spadła do 65kg, bez diety, z niewielką ilością ćwiczeń. Zapewne karmienie piersią robi swoje :-)

Nie ukrywam, że moim marzeniem jest mieć 62 kg, ale ponieważ karmię piersią i jeszcze długo nie planuję przestać, żadna restrykcyjna dieta nie wchodzi w grę. Choć szczerze mówiąc, nawet gdybym nie karmiła i tak nie zdecydowałabym się na głodówkę lub dietę eliminacyjną, bo to niezdrowe i nie prowadzi do niczego dobrego. Jedyne co być może zrobię to zmniejszę, nie wyeliminuję, ilość glutenu i skrobii w diecie. Plan jaki mam to: 64 kg na koniec 4-go miesiąca po porodzie i 62 kg w grudniu tego roku. Żeby osiągnąć ten cel, muszę skorzystać z jedynego ;-) narzędzia, jakie mam, a więc po prostu SPORTu!!!. Dlatego od teraz będę publikować moje sportowe zmagania. W ramach tego pokażę również ćwiczenia, które będę wykonywać z moim maluszkiem, bo postanowiłam sobie, że znajdę lub opracuję takie, które będziemy mogli wykonać razem :-).

Najważniejsza w tym wszystkim jest wiara, że mi się uda. Już nie mogę się doczekać ćwiczeń i tego niesamowicie przyjemnego uczucia, które temu towarzyszy. Czy myślałam, że to trudne i w zasadzie niemożliwe? Oczywiście, że tak, bo natura nasza jest taka, że zawsze znajdziemy 100 argumentów przeciw niż ten jeden dobry za. Na szczęście szybko mi minęło, bo dużą przyjemność sprawia mi generowanie pomysłów na to, jak te przeszkody usunąć. Tym się chcę w końcu z Wami dzielić, po to powstał ten blog. Mamy szukać rozwiązań, a nie generować problemy. Zrobić i osiągnąć możemy niemal wszystko, wystarczy zrobić ten pierwszy krok i zacząć działać. A im lepiej poradzimy sobie z przeszkodami, tym więcej osiągniemy.

I tym optymistycznym akcentem kończę na dzisiaj. W najbliższym czasie spodziewajcie się kolejnych sportowych postów. Niech moc będzie z Wami ;-)!

Maja

Bądź towarzyski, podziel się!