A co Ty (matko) robiłaś przez cały dzień w domu? 0

Do wszystkich Mężów/ Narzeczonych/ Chłopaków, którzy zadają to pytanie:

„A co Ty robiłaś przez cały dzień w domu?”

Możesz być mężem/ narzeczonym/ chłopakiem… Nieważne, bo bez względu na status jesteś też ojcem. Po całym dniu w pracy, wracasz do domu, zasiadasz na kanapie przed telewizorem i pytasz sarkastycznie: „Co Ty najlepszego dzisiaj robiłaś? Przecież masz tyle czasu!”. Pytasz się, czemu tylko to na obiad, czemu nie miałam czasu posprzątać ani zrobić zakupów, czemu ciągle łażę w dresie, albo czemu dziecko się znowu drze. I siedzisz tak i ciągle w kółko dziwisz się, że mam tyle czasu i nie widać, żebym coś robiła… Czasem nie mówisz, tylko po cichu tak myślisz, ale ja wiem co chodzi Ci po głowie… że znowu nic nie robię…

Myślisz pewnie, że cały dzień oglądam telewizję, albo objadam się ciastkami i tyję, albo maluję paznokcie i gapię się na chmurki za oknem, cały dzień gadam z innymi matkami nad piaskownicą, albo idę sobie na spacer z dzieckiem i rozkładam kocyk pod fontanną, a potem zagłębiam się w lekturze jakiejś książki czy durnego czasopisma…. I bóg wie, co jeszcze tam robię…. A czas leci, a rezultatów brak…..

A zastanawiałeś się kiedyś nad tym, co ja tam takiego robię? Może chciałbyś też spróbować? Zamienimy się? Na jeden dzień, na chwilę?

Bo tego, co robię tak na prawdę nie widać. To nie rezultat w postaci gotowego produktu, wyszorowanej wanny, upieczonego ciasta czy smacznego obiadu. To coś, czego nie widać gołym okiem, ale jest cenniejsze niż wszystko inne. Nazywa się matczyna miłość, matczyna troska i poświęcenie. To miesiące i lata ciężkiej pracy, nieprzespanych nocy i wyrzeczeń.

Nie patrzysz więc zbyt dobrze i nie ma ciebie wtedy, kiedy dziecko całymi siedzi uczepione na piersi, albo ma kolkę, albo najzwyczajniej w świecie się drze i nie chce się uspokoić. Jeszcze tak naprawdę nie wiesz, czym jest opieka nad kilkutygodniowym albo kilkumiesięcznym dzieckiem, bo tego nie doznałeś, bo nie zostałeś z nim jeszcze na cały dzień, nie musiałeś wstawać po nocach, karmić na żądanie, nie musiałeś zapomnieć o śniadaniu i obiedzie, i wszelkich innych swoich potrzebach.

A ja spędzam z nim każdą możliwą chwilę, zrywam się po nocach i karmię, cały dzień tulę i noszę na rękach, przebieram, ubieram, koję i ponownie kładę do snu. Muszę zapomnieć o kosmetyczce, fryzjerze i całej moje kobiecości… W nocy wstaję czasem dwa a czasem kilkanaście razy. Jestem zmęczona i niewyspana. Kiedy dziecko zaśnie w ciągu dnia zdarza mi się zdrzemnąć. Na chwilę. Na pół godziny. Na dziesięć minut. Byle tylko odsapnąć, byle złapać oddech i nabrać energii na resztę dnia. Pewnie zastanawiasz się po co mi ta drzemka. Przecież nic nie robię, siedzę tylko w domu. W końcu to ja jestem na urlopie, a urlop jest od tego. W końcu to mój matczyny obowiązek.

No tak… A wiesz, że czasem jestem zmęczona, wściekła i jedyne, czego mi się chce to płakać? Bo tylko ja siedzę w domu, to ja zostawiam pracę i własny rozwój, to ja karmię, sprzątam i gotuję, i w kółko słyszę tylko, że znowu nic nie zrobiłam… A wiesz, że czasem przydałby mi się odpoczynek? Mógłbyś zapakować nasze dziecko do wózka i pójść z nim na spacer. Mógłbyś powiedzieć mi: „Kochanie prześpij się chwilkę, bo jesteś strasznie zmęczona”. Mógłbyś ugotować obiad…

Na koniec choć raz mógłbyś powiedzieć:

„Podziwiam pracę, którą dla nas wykonujesz, bo robisz tak wiele!”.

 

Bądź towarzyski, podziel się!